Zatrudnienie w USA a giełda polska.

Dziś o 14:30 (EDIT: komentarz pisany był w czwartkowe południe 2 lipca) naszego czasu mają być opublikowane w USA dane na temat poziomu zatrudnienia w sektorze pozarolniczym oraz wysokości stopy bezrobocia za czerwiec. Pewne wyobrażenie o charakterze dzisiejszych danych można było sobie próbować wyrobić już w środę na podstawie comiesięcznego raportu firmy ADP (nawiasem mówiąc Automatic Data Processing to jedna z zaledwie 4 firm z USA ocenianych obecnie przez agencję Moody’s na Aaa, co oznacza oczekiwania spłaty długów w każdych okolicznościach). Raport ADP Employer Services wypadł słabo. Spodziewany w czerwcu spadek poziomu zatrudnienia w pozarolniczym sektorze prywatnym w USA okazał się wyraźnie wyższy niż oczekiwania ekonomistów i wyniósł 473 tysiące (chociaż dane za maj zrewidowano w dół o 47 tys. z 532 tys. na 485 tys.).

Tak dane z raportu ADP wyglądają na tle oficjalnych danych o zatrudnieniu (informacje ze czerwiec poznamy dziś):

 

 

Nie widać tu więc specjalnych zmian. Zatrudnienie w gospodarce USA jak spadało tak nadal najwyraźniej spada. W środę opublikowano jednak również drugi raport. Firma Challenger, Gray & Christmas podała swój raport na temat planowanych przez amerykańskie firmy zwolnień pracowników. Jego wymowa była zupełnie odmienna i będę się starał pokazać, że o ile dzisiejsze dane o zatrudnieniu i poziomie bezrobocia w USA oraz poprzedzający je raport ADP mają obecnie jedynie historyczne znaczenie, o tyle z tego drugiego raportu można wyciągnąć nieco bardziej praktyczne informacje.

Dlaczego dzisiejszy raport na temat zatrudnienia w USA ma tylko historyczne znaczenie? Ano dlatego, że – co prawda istnieje ścisły związek pomiędzy zmianami tempa wzrostu gospodarczego w USA, a zmianami poziomu zatrudnienia – ale w okresie minionych 20 lat, największa wartość współczynnika korelacji pomiędzy zmianami tempa wzrostu PKB w USA a dynamiką zatrudniania (0,85) występowała przy dwumiesięcznym opóźnieniu. Inaczej mówiąc zmiany w poziomie zatrudnienia następowały średnio w 2 miesiące po zmianach tempa wzrostu gospodarczego. Dzisiejsze informacje o spadku zatrudnienia w gospodarce USA w czerwcu dadzą nam więc wyobrażenie na temat tempa wzrostu PKB w USA w kwietniu. Trudno to traktować inaczej niż jako historyczną ciekawostkę.

Raport Challengera na temat zapowiedzianych w czerwcu przez amerykańskie firmy zwolnień sugeruje, że redukcje te osiągnęły najniższy poziom od ponad roku. Jeszcze w styczniu br. w apogeum paniki wśród amerykańskich pracodawców firmy ogłaszały zwolnienie 241 tys. pracowników. W czerwcu było to już tylko 74,4 tys. To najniższy poziom od marca 2008, kiedy zgodnie z raportem Challengera ogłoszono zwolnienia 53,6 tys. pracowników. W szczycie boomu w 2006 roku najniższy miesięczny poziom zapowiedzianych zwolnień wyniósł 37,2 tys.

Dane o zapowiedzianych zwolnieniach są interesujące z tego względu, że średnio o 2 miesiące wyprzedzały w przeszłości informacje o licznie nowych bezrobotnych:

Liczba nowych bezrobotnych ciągle oscyluje ponad poziomem 600 tys. (nawiasem mówiąc dziś jak co czwartek o 14:30 kolejne informacje na te temat.). Jeśli związek z zapowiedziami zwolnień (Challenger) a pojawianiem się nowych bezrobotnych („jobless claims”) się utrzyma, to lada moment powinniśmy zaobserwować załamanie się liczby nowych bezrobotnych poniżej poziomu 600 tys.

Dlaczego jednak skoro nie dbamy o poziom zatrudnienia w USA, to miałby nas interesować los tamtejszych bezrobotnych. Otóż dlatego, że zmiany ich liczby w okresie minionych 20 lat wyprzedzały zmiany PKB w USA o średnio 2 miesiące:

 

Przedstawiony na powyższym rysunku model dynamiki rocznej PKB w USA oparty na zmianach liczby nowych wniosków o zasiłek dla bezrobotnych („jobless claims”) jest relatywnie precyzyjny jak na to, co można zwykle uzyskać w przypadku prostego modelu jednoczynnikowego. Wynika, ze niego że już obecna stabilizacja „jobless claims” na poziomie ponad 600 tys. przekłada się na oczekiwany spadek skali ujemnej dynamiki rocznej PKB w USA do niewiele ponad -1 proc. w okolicach sierpnia. Oczekiwane na podstawie środowego raportu firmy Challenger załamanie się liczby nowych bezrobotnych poniżej 500 tys. przekładałoby się na osiągnięcie dynamiki PKB dodatnich wartości pod koniec tego roku. PKB w USA rósł w przeszłości przy skali przyrostu liczby bezrobotnych mniejszej niż 45% r/r. W IV kw. ub. r. liczba nowych bezrobotnych przyrastała w tempie ok. 500 tys. r/r. Spadek liczby „jobless claims” do tego poziomu pod koniec tego roku dałby zerową dynamikę roczną, która historycznie spójna jest – przy ok. 2 miesięcznym opóźneniu – z 3 proc. tempem wzrostu PKB.

Takie tempo wzrostu gospodarczego w USA na początku 2010 roku – całkowicie sprzeczne z obecnymi prognozami ekonomistami – najprawdopodobniej wymusiłoby na rynku akcji przyspieszenie również jego dynamiki rocznej już w IV kw. tego roku:

 

 

A to już powinno nas mocno zainteresować z racji na utrzymującą się cały czas ścisłą korelację pomiedzy sytuacja na naszym rynku akcji a tym, co dzieje się na giełdzie nowojorskiej:

 

 

Dodaj komentarz