Najgorsza pora roku dla akcji.

W poprzednim komentarzu wskazałem sezonowość rynku akcji jako jeden z argumentów przemawiających przeciwko hipotezie, że trzymanie polskich akcji w okresie następnego mniej więcej miesiąca przyniesie zyski. Sezonowa cykliczność rynku akcji została zilustrowana rysunkiem, którego zaktualizowaną wersję widać poniżej. Na wykresie tym zachowanie WIG-u 20 w tym roku zostało porównane z typowym przebiegiem tego indeksu w ciągu roku uzyskanym przez uśrednienie zachowania WIG-u 20 w latach 1995-2009.

 

  

Po stworzeniu tego sezonowego wzorca koniunktury, z którego wynika, że optymalny – z sezonowego punktu widzenia – moment powrotu na rynek akcji nastąpi dopiero za 18 sesji, czyli po Wszystkich Świętych a przed Świętem Niepodległości, zadowolony spocząłem na laurach czekając na materializację prognozy zupełnie nieświadomy, że praca moja zostanie poddana krytyce.

Krytyka ta na szczęście okazała się konstruktywna a dokonał jej kolega Piotr Kaźmierkiewicz, z którym mam przyjemność pracować w CDM Pekao. Samą krytykę i wnioski z niej płynące pozwoliłem sobie skopiować poniżej:

  

„Sezonowy model przebiegu WIG20, zaproponowany przez Wojtka Białka, mówiący o dogodnym momencie do wyjścia z rynku akcji, napotyka na kilka zarzutów. Wśród nich najistotniejsze to:

  • wykorzystanie indeksu WIG20, który nie uwzględnia dywidend,
  • zastosowanie średniej do wyznaczenia ścieżki przebiegu indeksu,
  • wykorzystanie wszystkich dostępnych obserwacji na naszym rynku do tworzenia modelu.

 

Pierwsze dwa argumenty jesteśmy w stanie szybko uwzględnić w skorygowanym modelu zmienności naszej giełdy w postaci medianowej ścieżki indeksu WIG (rys. 1).

 

Rysunek 1 Sezonowy model WIG-u

  

 

 

W tym miejscu warto jednak posłużyć się teorią czarnego łabędzia, w celu uszczegółowienia otrzymanego modelu. W myśl tej teorii chcąc prognozować zjawiska typowe należy spośród obserwacji wykluczyć zjawiska o mocno odstające od pozostałych, czyli tzw. „czarne łabędzie”, przy czym muszą to być zjawiska o znaczącym wpływie, rzadkie i niespodziewane, lecz jednocześnie dające się wytłumaczyć „po fakcie”. W historii GPW takimi zdarzeniami są dwa lata głębokiej bessy – rok 2001 oraz 2008. W tych latach indeks WIG odnotowywał przebieg znacząco odbiegający od pozostałych, lecz całkowicie wytłumaczalny po fakcie z punktu widzenia inwestora. Tworząc zatem medianowy przebieg indeksu WIG z wykluczeniem tych dwóch lat otrzymujemy ścieżkę zobrazowaną na poniższym wykresie (rys. 2).

 

Rysunek 2 Sezonowy model WIG-u, bez „czarnego łabędzia”

 

 

 

 

W tym miejscu napotykamy na jeszcze jedną przeszkodę – różną dynamikę rynków w poszczególnych latach. Chcąc bowiem stworzyć model standardowego przebiegu indeksu WIG należałoby sprowadzić poszczególne lata do porównywalności. Uzyskujemy ją poprzez normalizację (tutaj za pomocą standaryzacji) zmian indeksu w poszczególnych latach. Tworząc ścieżkę medianową z otrzymanych danych uzyskujemy poniższy model (rys. 3).

 

Rysunek 3 Sezonowy model WIG-u, bez „czarnego łabędzia” ze standaryzowaną dynamiką wahań

 

 

 

 

Co ciekawe wnioski płynące z takiego modelu są zbieżne co do kierunku giełdy na najbliższe sesje z wnioskami otrzymanymi z projekcji poczynionej przez Wojtka. Chyba zatem wszystkie znaki na niebie i zmieni (nawet te znormalizowane) mówią, że bezpieczniej jest w tym momencie wysiąść z kolejki górskiej i poczekać aż ponownie zawita na peronie o nazwie „41 600 pkt”.”

 

Jakkolwiek krytyka ze strony Piotrka okazała się miażdżąca, to jednak wnioski z niej płynące w sumie dosyć dobrze pasują do ogólnej tezy o październikowej korekcie cen akcji poprzedzającej ustanowienie na niższych poziomach sezonowego minimum cen akcji. Mam nadzieję, że za miesiąc do wątku sezonowości można będzie powrócić stawiając tezę o sensowności zakupów na GPW poprzedzających nadejście najlepszego dla akcji okresu w roku.

Dodaj komentarz