Rosja, Lehman Brothers i Grecja.

W sposób analogiczny do przedstawionego w poprzednim wpisie (1987?) można spróbować umieścić ostatnie załamanie cen akcji na GPW w historycznym kontekście. Cechą charakterystyczną sierpniowego spadku cen akcji była jego gwałtowność. W 17-letniej historii WIG-u 20 epizody równie szybkiego – trwającego 8 sesji – spadku wartości WIG-u 20 o prawie 20 proc. zdarzyły się wcześniej jedynie 5-krotnie:

 

 

Jeśli pominąć cechujące się bardzo wysoką zmiennością pionierskie lata 1994-1995 zostaniemy z dwoma przypadkami: podwójnym sygnałem z lata/jesieni 1998 oraz jesienią 2008 roku. 

Warto zwrócić uwagę, że zarówno w obu tych historycznych przypadkach jaki i obecnie mieliśmy do czynienia z falą paniki następującą po znaczącym bankructwie. W 1998 roku było bankructwo Rosji z 17 sierpnia (które później pociągnęło za sobą upadek gigantycznego funduszu spekulacyjnego Long-Term Capital Management). 10 lat później panika nastąpiła bezpośrednio po upadku banku inwestycyjnego Lehman Brothers z września 2008. Jak to się ma do obecnej sytuacji? Ano sierpniowa wyprzedaż nastąpiła bezpośrednio po lipcowym „częściowym” bankructwie Grecji. Post factum płynie z tego lekcja, że żadnego bankructwa – nawet wydawałoby się spodziewanego jak to było w przypadku Grecji – nie należy lekceważyć.

Porównanie obecnej wyprzedaży do tych dwóch historycznych krachów przedstawiono na poniższym rysunku:

 

 

Gdyby te historyczne analogie potraktować poważnie to otrzymalibyśmy kilka wniosków.

Po pierwsze jakkolwiek faza paniki już jest za nami, to należy spodziewać się wtórnego dołka: wzorzec „rosyjski” sugeruje by szukać go w okolicach poziomu 2100 punktów, analogia z paniką z jesieni 2008 podpowiada poszukiwanie dnia niżej bo w okolicach 2000 punktów. Nawiasem mówiąc przedstawiona w poprzednim wpisie analogia z 1987 rokiem sugerowała wtórne dno cen akcji na Wall Street w okolicach października.

Po drugie do końca bessy i początku nowej cyklicznej hossy byłoby nie aż tak daleko. W analogii z rokiem 1998 nowa hossa powinna się ona rozpocząć w okolicach połowy września, a w analogii „lehmanowej” pod koniec listopada tego roku.

Po trzecie WIG-20 wróci do poziomu sprzed paniki (>2700 pod koniec lipca) już wiosną przyszłego roku.

Powyższe – wydaje się, ze relatywnie optymistyczne wnioski – zaskakująco dobrze pasując do poczynionej przez kogoś w ubiegłym tygodniu dowcipnej obserwacji (dziękuję panu someday27 za zwrócenie uwagi), że w okresie minionych ponad 40 lat szansa na to, że po tak niskim jak w sierpniu odczycie wskaźnika Philadelphia FED, S&P 500 będzie w rok później na wyższym poziomach, wynosiła jak 6 do 7 (ta prosta reguła zawiodła jedynie w 2001 roku). To ostatnie zjawisko to po prostu ilustracja faktu, że akcje należy kupować podczas trwania gospodarczej recesji, bo wtedy zwykle są najtańsze:

 

 

Dodaj komentarz