Kiedy wtórny dołek?

Rynek akcji wznowił spadki, wypada więc spróbować wyznaczyć orientacyjnie miejsce następnego dołka i zastanowić się co z cenami akcji stanie się po jego ustanowieniu. Proponuję cofnąć się do początku sierpnia i skorzystać z wniosków przedstawionych w tekście zatytułowanym „Nieoczekiwane załamanie cen”. Ówczesne konkluzje zostały sumarycznie wyrażone wykresem, którego uaktualniona wersja znajduje się poniżej:

 

 

Jakkolwiek rzeczywista ścieżka WIG-u 20 w ostatnim okresie przebiega wyraźnie poniżej „wzorcowej”, to jednak nie powinno to wpłynąć na oszacowanie terminu ustanowienia wtórnego dołka. Zgodnie z przedstawionym wzorcem pierwotny dołek paniki powinien był pojawić się na 4-tej sesji po wygenerowaniu analizowanego we wspomnianym tekście sygnału. Faktyczny dołek ustanowiony został na sesji … 4-tej. Wtórny dołek miał wypaść na sesji 38-ej. W obecnych realiach daje to okolice wtorku 27 września. Co później? Przedstawiony wzorzec sugeruje 2-miesięczy wzrost o ponad 18 proc. do poziomu 3-miesięcznego maksimum a zarazem do poziomu dołka korekty poprzedzającej rynkowe załamanie. W dzisiejszych realiach taki wzrost o ponad 18 proc. dałby WIG-20 na poziomie 2581 pkt. Dla porównania dołek korekty poprzedzającej rynkowe załamanie to poziom 2641,8 pkt.

Ktoś sceptycznie nastawiony powie, że to niemożliwe w obecnych warunkach rynkowych. Być może, ale należy pamiętać, że niektóre rynki już wykonały taki program. Mam tu na myśli giełdę turecką (klasyfikowaną tak jak my jako europejski rynek „wschodzący”), której główny indeks już zaliczył 21 proc. wzrost kasujący prawie całość strat poniesionych podczas sierpniowej paniki. Ewidentnie Turcja została przez inwestorów (i agencje ratingowe) uznana za beneficjenta głębokiego kryzysu, w którym znalazł się jej regionalny konkurent czyli Grecja.

Jednym z historycznych epizodów, który zostały wykorzystany do przygotowania przedstawionej wyżej „projekcji” zachowania WIG-u 20 była panika rynkowa z początku 2008 roku. Wtedy – prawdopodobnie inaczej niż obecnie – była ona zaledwie wstępem do głębokiego globalnego kryzysu. Tak wygląda porównanie ówczesnego zachowania S&P 500 i obecnej sytuacji:

 

 

3,5 roku temu wtórny dołek (w którym internwecja FED uratowała przed bankructwem bank Bear Stearns) ustanowiony został 10 marca 2008 a więc w 48 dni po pierwotnym dnie paniki z 22 stycznia 2008. Ponieważ obecnie takie pierwotne dno paniki wypadło w USA 8 sierpnia, to na podstawie tej analogii dotarcia rynku do takiego wtórnego dołka należałby oczekiwać w okolicach 25 września (to niedziela). Wtedy taka wtórna fala słabości trwała 13 dni od 26 lutego do 10 marca 2008. Gdyby obecna fala słabości rozpoczęta na Wall Street 16 września miała również potrwać mniej więcej 13 dni, to powinna zakończyć się w okolicach 29 września (to czwartek za tydzień). Ciekawe, kto obecnie odegra rolę wymagającego ratunku Bear Stearnsa. Potem rynek powinien wyruszyć w 2-miesięczną drogę na północ w kierunku poziomów dołków poprzedzajacych ostatnie załamanie (dla S&P 500 to strefa 1256-1265 pkt.).

W Raporcie tygodniowym z ostatniego piątku pisałem, że:

„13-sesyjny cykl cen akcji odpowiedzialny za ostatnie szczyty DAX-a z 8 lipca, 26 lipca, 15 sierpnia i 31 sierpnia sugeruje poszukiwanie kolejnego lokalnego maksimum w okolicach poniedziałku (piątkowa sesja jest 12-tą od poprzedniego maksimum z końca sierpnia). Ewentualne późniejsze ponowne osłabienie, które powinno kulminować w drugiej połowie września mogłoby zakończyć się testem od góry przełamanej w tym tygodniu linii wachlarza. Później  nastąpiłby wzrost w okolice 6000 punktów, który powinien kulminować w pierwszej połowie października.”

Ta sugestia została opatrzona następującym rysunkiem:

 

 

Sądząc po skali czwartkowych spadków można ocenić, że ten 13-sesyjny cykl ponownie zadziałał, co pozwala mieć nadzieję, że kolejny dołek pojawi się też mniej więcej w 13 sesji po poprzednim. Ponieważ czwartkowa sesja była 8-ą od dołka z 12 września, to kolejnego minimum należałoby oczekiwać w okolicach przyszłego czwartku 29 września. DAX powinien wtedy testować swe ostatnie minimum w okolicach okrągłego poziomu 5000 pkt.

Można to porównać do elliottowskiego oznaczenia i prognozy zaproponowanej jakiś czas temu w jednym z Raportów tygodniowych:

 

 

Tę relatywnie optymistyczną – na wiosnę ceny akcji osiągną poziomy sprzed ostatniego załamania – prognozę należy rozpatrywać w kontekście założenia, że dla obecnego kryzysu greckiego najlepszym odpowiednikiem jest kryzys rosyjski sprzed 13 lat:

 

Dodaj komentarz