Najgorzej od 39-tego i co dalej?

Rynki akcji zbliżając się do najprawdopodobniej nieuniknionego momentu ogłoszenia bankructwa Grecji nadal zdają się kreślić na wykresach typowe wzorki obserwowane w zwykle w takich momentach rynkowej paniki w przeszłości:

 

 

Gdyby te analogie do bankructwa Rosji i upadek Lehman Brothers oraz wcześniejsze porównanie do 1987 roku potraktować poważnie, to otrzymalibyśmy prognozę zakończenia obecnej fali spadków gdzieś pomiędzy 6 a 25 września: w 1987 wtórny dołek był w 47 dni po pierwotnym dnie paniki (to wypadło obecnie 10 sierpnia), w 1998 roku wtórne minimum wypadło w 38 dni po pierwotnym, w 2008 roku wtórny (listopadowy) dołek pojawił się 27 dni po pierwotnym dnie paniki. To daje prognozę ustanowienia wtórnego dołka pomiędzy od 6 do 25 września – średnio w okolicach 16-tego. Później WIG-20 powinien powrócić w ciągu miesiąca tam, gdzie był na ostatniej sesji sierpnia (2450). W chwili obecnej oznacza to 10-proc. potencjał wzrostowy WIG-u 20, które jednak może wzrosnąć w ciagu najbliższych kilku sesji.

Oczywiście ktoś sceptycznie nastawiony mógłby się upierać, że żyjemy w wyjątkowych czasach i żadne historyczne odwołania nie mogą dać sensownych rezultatów. W pewnym sensie rzeczywiście ostatnie załamanie wykracza poza normę, której można by oczekiwać na podstawie analizy zachowania rynków w ostatnich dziesięcioleciach. Przykładowo w chwili, gdy piszę te słowa (czyli 13 września) stopa zwrotu z S&P 500 od początku roku czyni rok 2011 najgorszym rokiem przedwyborczym minionych 80 lat. Do tej pory na tej pozycji znajdował się rok 1939…

 

 

Pomimo tych zastrzeżeń chciałbym do zestawu powyższych  analogii dorzucić jeszcze jedną adekwatną do obecnej sytuacji zarówno ze względu na techniczne podobieństwo zachowania cen jak i na finansowy kontekst wydarzeń rozgrywających się na rynkach.

Otóż zachowanie kurs złotego wobec euro z ostatnich dni, tygodni i miesięcy do złudzenia przypomina to, co na krajowym rynku walutowym działo się w połowie 2002 roku, gdy globalny rynek ponownie wpadł w panikę, tym razem dowiadując się o zbliżającym bankructwie firmy WorldCom:

 

 

 

Bankructwo WorldCom było 9 lat temu rekordową co do wielkości upadłością w historii USA. Dopiero Lehman Brothers we wrześniu 2008 roku odebrał  WorldComowi palmę pierwszeństwa.

Nie chcę twierdzić, że złoty – podobnie jak to było po lipcu 2002 roku – będzie słabł do euro przez kolejne 1,5 roku. Warto natomiast zwrócić uwagę na krótkoterminową dynamikę złotego wykazywaną w momencie, gdy rynek dowiedział się o szykującym się rekordowym bankructwie. EUR/PLN wybił się z 1,5-rocznej formacji podwójnego dna 24 czerwca 2002 roku i przez następne 3 tygodni systematycznie zwyżkował. Najgorsze obawy potwierdziły się 21 lipca, kiedy to WorldCom zgłosił oficjalny wniosek o upadłość. Tyle, że od 15 lipca złoty już się umacniał. Do połowy listopada 2002 EUR/PLN wykonał pełny ruch powrotny do przełamanego w czerwcu wsparcia.

W obecnej fali paniki EUR/PLN wybił się w górę z kreślonej pieczołowicie przez ponad 1,5 roku formacji „podwójnego dna” tydzień temu. Przenosząc dosłownie realia z połowy 2002 roku na obecną sytuację otrzymalibyśmy prognozę osiągnięcia przez EUR/PLN apogeum obecnej fali wzrostowej za 2 tygodnie w okolicach poziomu 4,49.

Oczywiście ta analogia nabrałaby największego sensu w kontekście ewentualnego bankructwa Grecji: największa upadłość korporacyjna zrymowałaby się z ładnie z największą upadłością rządową.

Poprzednim rekordzistą pod tym względem była Argentyna, która zbankrutowała na przełomie 2001 i 2002 roku, a więc w nieco ponad miesiąc po upadku firmy Enron (przez 8 miesięcy największym w korporacyjnej historii USA) i na 7 miesięcy roku przed upadkiem firmy WorldCom. Jak wynika z poniższego wykresu te spektakularne katastrofy finansowe wytworzyły na WIG-u 20 okazje do krótkoterminowych zakupów akcji przed zwyżkami, które w ciągu 1,5-4,5 miesięcy wynosiły wartość tego indeksu o 20-25 proc. w górę:

 

 

 

A swoją drogą to przebieg WIG-u 20 w bieżącym roku mocno przypomina ścieżkę z właśnie 2002 roku:

 

 

Po interwecji banku centralnego sprzed tygodnia szanse na to, że kurs CHF/PLN zachowa się tak jak na przełomie 2008 i 2009 roku – na co się wcześniej zanosiło – znacząco zmalały. Ale proponuję jeszcze zerknięcie na moją interpretację sytuacji na USD/PLN z ostatniego Raportu tygodniowego:

 

 

 

Dwie poprzednie fale osłabienia złotego względem dolara trwały 7 miesięcy (lipiec 2008-luty 2009 oraz listopad 2009-czerwiec 2010). Gdyby obecna rozpoczęta na przełomie kwietnia i maja miała być podobnej długości, to powinna kulminować dopiero pod koniec listopada. Z kolei założenie powielenia się odległości dwu kolejnych kulminacji panicznych zwyżek USD/PLN z 17 lutego 2009 oraz 7 czerwca 2010 daje prognozę szczytu dolara już 25 września. Prognoza dołka na złotym gdzieś pomiędzy końcem września a końcem listopada jest niestety mało użyteczna. Zarówno jednak w panice na złotym z początku 2009 roku jak i tej z wiosny 2010 ostatnia fala wzrostu USD/PLN trwała 34-35 dni od przełamania wcześniejszego oporu (odpowiednio szczytów z października 2008 i lutego 2010). Obecnie takie przełamanie nastąpiło 5 września, co podsuwa nam datę 9-10 października jako orientacyjny szczyt USD/PLN. Wykres dnia z ubiegłego piątku zawiera podobną myśl.

Dodaj komentarz