Czy (na rynku walutowym) nastąpi cud?

Jeden z pierwszych „Wykresów dnia”, który przygotowałem ponad 3 lata temu rozpoczynając pracę w CDM Pekao, ilustrował domniemane podobieństwo ówczesnej sytuacji na rynku EUR/USD do tej z początku lat 90-tych (oczywiście euro jako takie wtedy jeszcze nie istniało, ale istniały jak najbardziej narodowe waluty krajów europejskich, na podstawie których kursów wobec dolara można obecnie wyliczyć syntetyczny kurs euro w przeszłości). Obecnie wykres ten można zaktualizować:

 

 

Oczywiście z przedstawionej powyżej interpretacji sytuacji na rynku EUR/USD płynie ten sam wniosek, który już kilku miesięcy temu zaczął pojawiać się w moich komentarzach: dolar stoi na krawędzi kilkuletniej fali silnej aprecjacji.

I jeszcze jedno ujęcie tego samego „tematu”:

 

 

Przyjmując za dobrą monetę ten wniosek należałoby zastanowić się nad tym, jaki charakter miałoby ewentualne umocnienie dolara w latach 2013-2016. Jawi się tu kilka możliwości. Hipotetyczne umocnienie dolara mogłoby:

A) …być typowym dla ostatnich lat objawem deflacyjnego kryzysu (większość długów na świecie wyrażonych jest w dolarach, więc pojawianie się groźby zawieszenia możliwości rolowania długów w systemie bankowym – patrz to co się stało bezpośrednio po upadku Lehman Brothers – skutkuje powiększaniem przez dłużników sald dolarowych potrzebnych do obsługi najbliższych rat kredytowych) i być skutkiem np.

1. ucieczki kapitału z rozpadającej się strefy euro i/lub

2. Chinageddonu, czyli pęknięcia największej w historii bańki inwestycyjnej, która w okresie słabego dolara uformowała się w gospodarce ChRL.

 

B) … odbyć się w sposób kontrolowany przez polityków i być rezultatem –

1.  poluzowania polityki pieniężnej w strefie euro (QE w wykonaniu ECB; przy równoczesnym zaostrzeniu polityki pieniężnej FED) i – ewentualnie – rozpoczęcia wprowadzania unii fiskalnej i/lub

2. porozumienia zawartego na poziomie G-7 o osłabieniu euro, które to osłabienie europejskiej waluty uznane zostałoby za warunek konieczny uzdrowienia strefy euro (słabe euro = powrót konkurencyjności krajów peryferyjnych strefy euro);

 

C) … oznaczać „pozytywnie motywowany” napływ do USA kapitału, który:

1. odkryje na amerykańskich giełdach kolejną New New Thing, tak jak to było w latach 1980-1985 z rewolucją spowodowaną przez rozpowszechnienie się „komputerów osobistych”, i tak jak było w latach 1995-2000 z rewolucją wywołaną rozpowszechnieniem się internetu i/lub

2. zobaczy USA na ścieżce prowadzącej do jakiejś formy samowystarczalności energetycznej („łupkowa rewolucja„);

 

Osobiście na podstawie doświadczeń z poprzednich okresów aprecjacji dolara skłaniam się do wersji C (zachowanie cen akcji na Wall Street wydaje się być zgodne z tym scenariuszem), ale oczywiście na razie sytuacja w Europie wygląda bardziej na wersję A.

Trzeba też pamiętać, że w latach 1982 i 1998 na rynkach peryferyjnych rozgrywały się spektakularne kryzysy (bankructwo Meksyku i PRL w 1982 roku, bankructwo Rosji w 1998 roku), co zgodnie z przedstawionym schematem sugeruje, że następny kryzys w „kitchinowskim” trwającym średnio 3,33 roku cyklu  przyjmie (gdzieś w okolicach końca 2014 roku, gdy FED już będzie podnosił stopy procentowe?) postać jakiegoś spektakularnego bankructwa któregoś z rynków wschodzących. Czyli wersja A, ale dotykająca przede wszystkim rynki peryferyjne.

 

Na krótszą metę interesująca wydaje się inna kwestia: czy coś zdoła powstrzymać trwające umocnienie dolara do czasu listopadowych wyborów prezydenckich. Że tak się bowiem stanie wynika z nałożenia historii EUR/USD sprzed 16 lat – z lat 1995-1996 – na wykres kursu od początku 2011 roku:

 

 

Oczywiście nagła zmiana dominującego od końca lutego trendu na rynku EUR/USD musiałaby zostać spowodowana jakimś nagłym a niespodziewanym wydarzeniem. Co mogłoby spowodować taki „cud” na rynku walutowym? Wymyślać można różne nieprawdopodobne historie, a to że greccy wyborcy zadeklarują gotowość spłacania wszystkich swoich długów do końca świata, wybuchnie wojna USA z Iranem, FED ogłosi trzecią rundę „quantitative easing„, a Niemcy zgodzą się na unię fiskalną itp. Na razie w środę wczesnym popołudniem EUR/USD skoczyło w górę w reakcji na publikację dokumentu UE zalecającego środki koniecznie do przełamania błędnego koła kryzysu.  Do ewentualnej trwalszej – półrocznej – zmiany trendu na rynku walutowym potrzebny byłby zapewne jednak „cud” znacznie większego kalibru.

Dodaj komentarz