Wskaźnik wyprzedzający wskaźnika wyprzedzającego

Od lat jednym z moich ulubionych wskaźników wykorzystywanych przy próbach konstrukcji prognoz dla rynków finansowych był złożony indeks wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej dla Polski publikowany przez OECD. Zachowanie tego wskaźnika często z dużym wyprzedzeniem ostrzegało przed zmianą dotychczasowego trendu. Przykładowo w 2007 i na początku 2008 roku wskaźnik ten ostrzegał przed nadchodzącym załamaniem tempa wzrostu gospodarczego, w jego apogeum na przełomie 2008 i 2009 roku zapowiadał nadejście ożywienia, a od jesieni 2010 wieszczył tego ożywienia koniec. I wreszcie jesienią ub. r. dowiedzieliśmy się o tym, że w sierpniu 2011 wygenerowany został kolejny sygnał: po ponad roku spadku roczna dynamika indeksu wskaźników wyprzedzających ponownie „zakręciła w górę” zapowiadając nadejście – mniej więcej od połowy b. r. (choć okresy wyprzedzenia bywały zmienne oscylując wokół 10 miesięcy) – fazy ożywienia gospodarczego. Był to sygnał podobny do tego, który wygenerowany został w październiku 2008 (o czym dowiedzieliśmy się 2 miesiące później), więc na tej podstawie można było snuć optymistyczne scenariusze i dla gospodarki i dla rynku akcji. Niestety w równo pół roku później tej pozytywny sygnał został zanegowany przez spadek rocznej dynamiki wskaźnika z lutego tego roku.

 

 

Z taką sytuacją – pojawieniem się w krótkim okresie czasu sprzecznych sygnałów tego typu – nie mieliśmy do czynienia od połowy lat 90-tych. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Ja proponuję znaleźć wskaźnik, którego zachowanie wyprzedzając zmiany dynamiki indeksu wskaźników wyprzedzających dałoby nam wskazówki co do rozwoju sytuacji w przyszłości leżącej „poza horyzontem” wskaźnika OECD. Czy to jest wykonalne? Wydaje się, że tak, a tym wskaźnikiem wyprzedzających – choć tylko o 1 miesiąc – wskazania wskaźnika wyprzedzającego jest ni mniej ni więcej tylko dynamika roczna … CPI.

Oto nałożenie zmiany rocznej GUS-owskiego indeksu cen detalicznych na dynamikę OECD-owskiego indeksu wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej w okresie minionej dekady:

 

 

Należy zwrócić uwagę, że zmiana roczna CPI została na tym wykresie przedstawiona w odwróconej skali. To znaczy, że to spadek tempa wzrostu cen detalicznych (traktowany jako podstawowy wskaźnik inflacji) jest zapowiedzią wzrostu dynamiki indeksu wskaźników wyprzedzających, a zatem i ożywienia gospodarczego, zaś wzrost tempa inflacji poprzedza zwykle spadek dynamiki indeksu wskaźników wyprzedzających za potem i spowolnienie gospodarcze.

Gdyby powyższe miało być prawdą, to spadek tempa inflacji powinien być traktowany jako zapowiedź hossy na rynku akcji, a wzrost tempa inflacji jako zapowiedź bessy. I tak jest w rzeczywistości. W okresie minionych 10 lat najwyższy współczynnik korelacji z dynamiką CPI występuje w przypadku zmian sWIG-u 80 i to właśnie ta zależność przedstawiona została na poniższym rysunku:

  

 

Jak widać ostatni spadek tempa wzrostu cen w naszym kraju (z 5 proc. w maj 2011 na 3,6 proc. w maju 2012) zapowiada przełamanie negatywnych tendencji na rynku akcji (wyjście pod koniec tego roku rocznej dynamiki sWIG-u 80 na przyzwoity plus, co zresztą nie byłoby takie trudne ze względu na niska bazę z końca 2011 roku).

Co więcej w ostatnim Raporcie na temat inflacji NBP zawarta została projekcja tempa inflacji zakładająca jego spadek z 3,9 proc. w 2012 roku do 2,7 proc. w 2013 roku oraz 1,8 proc. w 2014 roku:

 

 

 

 

Jak widać na poprzednim wykresie ewentualne zejście tempa rocznej inflacji do 1,8 proc. za 2 lata (najniższego poziomu od lat 2006-2007 a wcześniej od okresu czerwiec 2002-marzec 2004) byłoby historycznie spójne ze skokiem dynamiki WIG-u do bardzo wysokich poziomów. Ponieważ ewentualna dezinflacja z lat 2011-2014 (zejście dynamiki CPI z 5 proc. na 1,8 proc.) byłaby silniejsza niż dezinflacja z lat 2008-2010 (zejście dynamiki CPI z 4,8 proc. na 2 proc.), to można by oczekiwać, że w przypadku jej faktycznej materializacji skutkiem na rynku akcji byłaby fala wzrostu cen akcji przynajmniej tak silna jak ta z lat 2009-2011.

Dla zilustrowania tej ostatniej tezy nałożyłem zwykły wykres sWIG-u 80 (nie jego roczną zmianę) na wykres rocznej dynamiki CPI. Na poniższym rysunku widać dosyć wyraźnie, że rzeczywiście zdolność wyjścia sWIG-u 80 powyżej poziomu szczytów z lat 2010-2011 wydaje się ściśle zależeć od tego, czy tempo inflacji w Polsce zdoła w latach 2013-2014 zejść poniżej poziomu dołka z sierpnia 2010 czyli 2 proc.:

 

 

Dodaj komentarz