Spadek globalnej inflacji warunkiem hossy na rynkach akcji

W jednym z lipcowych komentarzy postawiłem tezę, że warunkiem nadejścia na GPW trwałej hossy jest spadek dynamiki cen detalicznych będącej popularnym wskaźnikiem tempa inflacji. Postanowiłem sprawdzić, czy zależność tę można wytropić na poziomie globalnym. W tym celu skonstruowałem sobie przybliżenie globalnej dynamiki CPI uśredniając – z wagami proporcjonalnymi do wielkości nominalnego PKB – dynamiki CPI w 16 największych gospodarkach świata. Następnie nałożyłem tak powstały wykres średniej dynamiki cen detalicznych na świecie na zmianę roczną indeksu MSCI World reprezentującego ceny na globalnym rynku akcji. Najwyższa wartość współczynnika korelacji pomiędzy obydwiema seriami pojawiła się w ostatnich latach przy 8 miesięcznym wyprzedzeniu, które zastosowałem na poniższym wykresie. 

 

 

Jak widać dopasowanie obu serii było ostatnio bardzo wyraźne. Jeśli założyć, że będzie się ono nadal utrzymywać to wynika z niego prognoza systematycznego pięcia się rocznej zmiany MSCI World w kierunku poziomu ponad 10 proc. na przełomie tego i następnego roku. Ponieważ ceny akcji na świecie były pod koniec 2011 roku relatywnie nisko, to taki wzrost rocznej dynamiki nie musi oznaczać silnej hossy. Równocześnie jednak zależność ta sugeruje małe prawdopodobieństwo wznowienia bessy na rynkach akcji w tym okresie. 

 

Jaki jest mechanizm przedstawionej zależności? Proponuję myśleć o rynkach finansowych (w tym akcji) i realnej gospodarce jako konkurentach w „walce” o pozyskanie środków pieniężnych (czy też o rynkach finansowych jako „zbiornikach retencyjnych” otrzymujących środki pieniężne niepotrzebne w danym momencie realnej gospodarce). Boom w gospodarce objawiający się silnym wzrostem realnego PKB i cen towarów oznacza wzrost zapotrzebowania na pieniądz, który w związku z tym jest „odsysany” z rynków finansowych. To dlatego bessy na rynku akcji zaczynają się w szczycie gospodarczej prosperity jak np. ostatnio w 2007 roku. I odwrotnie załamanie gospodarcze prowadzące do spadku realnego PKB i obniżki cen towarów uwalnia pieniądz z konieczności obsługi sfery realnej, co powoduje jego migrację na rynki finansowe (najpierw na rynek pieniężny, potem obligacji skarbowych i wreszcie akcji). To dlatego hossy na rynku akcji zaczynają się zwykle podczas spowolnienia gospodarczego. 

Ponieważ raczej trudno w najbliższym czasie liczyć na spadek tempa globalnej inflacji porównywalny do tego z 2009 roku (ok. 0,5 proc. w dołku), więc i zapewne nie można liczyć na dynamikę hossy taką ją jak w latach 2009-2010 (MSCI World +50 proc. r/r). Warto jednak obserwować zachowanie wskaźników inflacji na świecie, bo ich zachowanie powinno dawać nam wskazówki co do przyszłych losów globalnego rynku akcji. 


Dodaj komentarz