Ponad 5 lat bez historycznego rekordu wartości WIG-u

Zwykle w swych w komentarzach zamieszczanych na blogu próbuję przedstawiać pojawiające się na rynkach sygnały, które mają przynajmniej kilka precedensów z przeszłości. Sygnały takie mają tym większą wartość im więcej ich jest i im bardziej jednoznacznie wskazują na taki a nie inny rozwój sytuacji na rynku po ich pojawieniu się. Tym razem chciałbym przedstawić analogię historyczną, która ma tylko jeden precedens. Z tego względu jej wartość można by uznać za znikomą, tym niemniej postanowiłem się nią podzielić z racji jest niewątpliwej urody.

 

Otóż od czasu ustanowienia w lipcu 2007 ostatniego historycznego rekordy wartości WIG-u (67568,51 pkt) minęło już ponad 5 lat. A dokładnie 5 lat i 3 miesiące. Czy w ponad 21-letniej historii GPW zdarzyła się wcześniej sytuacja, w której WIG przez tak długi okres nie był w stanie ustanowić nowego rekordu? Odpowiedź na to pytanie brzmi twierdząco. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia wcześniej jeden jedyny raz. Po historycznym szczycie WIG-u z marca 1994 roku (20760,3 pkt.) pozostawał bez nowego rekordu do lutego 2000 roku, a więc przez prawie 6 lat.

 

 

Jak widać obecna sytuacja na WIG-u – w 5 lat i 3 miesiące po historycznym szczycie indeksu z lipca 2007 – odpowiada tej z czerwca 1999 w 5 lat i 3 miesiące po ówczesnym historycznym szczycie WIG-u z marca 1994. Wtedy – ponad 13 lat temu – WIG docierał do linii oporu poprowadzonej przez dwa poprzednie szczyty cyklicznych „rynków byka” (marzec 1994 i marzec 1998). Podobnie teraz WIG dociera do analogicznej linii oporu poprowadzonej przez dwa ostatnie szczyty hoss (lipiec 2007 i kwiecień 2011).

W czerwcu 1999 rynek znajdował się w obrębie pierwszej fali hossy, która nastąpiła po bessie kulminującej bankructwem Rosji. Obecnie znajdujemy się w obrębie jakiegoś wzrostu rozpoczętego po załamaniu cen akcji związanym z bankructwem Grecji. Oczywiście w oby sytuacja można dopatrzyć się różnic, ale z drugiej podobieństwa są intrygujące (jak choćby dominująca religia w bankrutujących krajach).

Gdyby – pomimo wszystkich wyłuszczonych na początku zastrzeżeń – potraktować tę analogię poważnie to otrzymalibyśmy wniosek, że w listopadzie (odpowiednik lipca 1999) trwająca zwyżka cen akcji powinna kulminować. Później powinno dojść do 3-miesięcznej korekty cen akcji (odpowiednik okresu lipiec-październik 1999), która sprowadziłaby WIG- w dół do półrocznego minimum (w lutym to byłby poziom nieco niższy niż poziom dołka z 30 sierpnia czyli 41077 pkt.) lub o prawie 20 proc. w dół. Potem nadeszłaby druga fala hossy, która podniosłaby wartość WIG-u do poziomu nowego historycznego szczytu (czyli powyżej 67569 pkt.) lub o 61 proc. czyli tyle ile WIG zyskał pomiędzy październikiem 1999 a marcem 2000 (zakładając punkt startu ze wspomnianego wcześniej poziomu 41077 pkt. dałoby to cel na poziomie 66268 pkt.). 

Ponieważ 13 lat temu ta druga fala hossy po bankructwie Rosji przyniosła kulminację ówczesnej internetowej manii, to można spekulować, że tym razem ewentualną drugą falę hossy po bankructwie Grecji można by wiązać ze szczytem obecnie trwającej na świecie „smartfonowej” manii (która najwyraźniej nie służy TPSA). W taj analogii jakiegoś spektakularnego bankructwa producenta telefonów doczekalibyśmy się gdzieś w okolicach wiosny 2015 roku…

Dodaj komentarz