20 miesięcy od szczytu hossy

Od szczytu poprzedniej hossy z 7 kwietnia 2011 (czyli od początku bessy) minęło w poniedziałek 592 dni. To dokładnie długość trwania poprzedniej bessy, która na WIG-u rozegrała się pomiędzy 6 lipca 2007 a 17 lutego 2009. Byłaby to ciekawostka niewarta uwagi, gdy nie to, że mój znajomy Tomasz Filipiak – z wykształcenia doktor chemii, z zamiłowania giełdowy spekulant i analityk – zauważył, że połowa z rynków „niedźwiedzia” na GPW trwała właśnie mniej więcej tyle czasu. Oprócz bessy z lat 2007-2009 (592 dni), była to bessa z okresu 18 lutego 1997-9 października 1998 (598 dni) oraz bessa, która rozegrała się pomiędzy 27 marca 2000 a 3 października 2001 (555 dni). I znowu można by to uznać za przypadek, gdyby nie to, że te mniej więcej 19 miesięcy czasu trwania bessy to okres czasu bliski połowie czasu trwania podstawowego cyklu gospospodarczo giełdowego czyli 40-miesięcznego cyklu Kitchina. Gdyby ten cykl był całkowicie regularny, a okresy bessy i hossy równe, bo oczywiście bessa trwałaby 20 miesięcy, wiec zakup akcji w 20 miesięcy po szczycie poprzedniej hossy wypadałby zawsze w dołku bessy. W praktyce oczywiście tak nie jest i strategia polegająca na zakupie akcji w 20 miesięcy po szczycie hossy nie zawsze trafia w okolice dna bessy:

 

 

20 miesięcy od szczytu poprzedniej bessy wypadnie za niewiele ponad 2 tygodnie, proponuję więc sprawdzić jak w przeszłości poradziłby sobie spekulant, który kupowałby akcje wchodzące w skład WIG-u dokładnie w 20 miesięcy po rozpoczęciu bessy. Jak widać na poniższym rysunku tylko w jednym przypadku na sześć taki zakup wiązał się z jakimkolwiek ryzykiem (stracić można było maksymalnie 12,1 proc. w 8 miesięcy po takim zakupie z listopada 2001):

 

 

 

Uśredniając ścieżki WIG-u po 5-ciu ostatnich takich zakupach (przypadek z grudnia 1992 należy oczywiście pominąć, bo drastycznie zawyżyłby przebieg takiej średniej) otrzymujemy następującą ścieżkę WIG-u:

 

 

 

Jak z tej zależności wynika polskie akcje kupione w grudniu w dzień po wizycie św. Mikołaja powinny dać w okresie następnych 2 lat zysk w wysokości 85 proc. Czy tak będzie, czy nie będzie nie wiadomo – zawsze może zdarzyć się nietypowy cykl – ale tradycyjnie nie zaszkodzi na tę prawidłowość postawić zwyczajowych 4 proc. swego kapitału przeznaczonego na giełdową spekulację (czyli generalnie sumy, której strata nie pozbawi nas snu i apetytu) .  

Dodaj komentarz