Akcje za obligacjami

Podstawowy cykl gospodarczy – cykl Kitchina – trwa średnio 40 miesięcy. Wynika z tego, że w ramach standardowego schematu alokacji aktywów przedstawionego na rysunku poniżej w trakcie cyklu koniunkturalnego na fazy szczególnie sprzyjające poszczególnym klasom aktywów – akcjom, surowcom, obligacjom czy też gotówce – przypada średnio ok. 10 miesięcy, a hossa na akcjach powinna następować po hossie na obligacjach z takim właśnie – ŚREDNIO! – 10-miesięczny opóźnieniem. Sprawdźmy, czy tak jest rzeczywiście.

 

 

Licząc współczynniki korelacji pomiędzy rocznymi zmianami rentowności 10-letnich obligacji polskiego rządu a roczną dynamiką WIG-u odkrywamy, że najwyższe pojawiają się przy 230 sesyjnym wyprzedzeniu obligacji względem akcji. Innymi słowy najlepsze dopasowanie obu serii danych uzyskuje się przesuwając w czasie do przodu o ok. 11 miesięcy roczne zmiany rentowności obligacji. Wygląda to tak:

 

 

 

Jak widać w ciągu minionego roku rentowność 10-letnich obligacji spadła o ponad 35 proc. W przeszłości z takim zjawiskiem mieliśmy do czynienia jedynie dwukrotnie: w latach 2002-2003 oraz w roku 2005. W wynoszącym właśnie ok. 11 miesięcy opóźnieniem dało to skoki rocznej dynamiki WIG-u do ok. +75 proc. w okresie II półrocze 2003-I półrocze 2004 oraz wiosną 2006.

Czy obecnie będzie podobnie? To znaczy, czy w tym roku podobnie jak to było 10 czy 8 lat temu spadek długoterminowej stopy procentowej używanej przy wycenie akcji do dyskontowania strumienia oczekiwanych zysków spółek o ponad jedną trzecią wywoła ze stosownym opóźnieniem (czyli za ok. 11 miesięcy) skok rocznej dynamiki cen akcji do aż tak wysokich poziomów?

Nie widać specjalnych powodów, dla których tak by się miało nie stać, choć oczywiście do dyskusji jest skala tego wzrostu (w dużej mierze zdeterminowana przez ścieżkę wzrostu gospodarczego i zdolność utrzymania się stóp procentowych na niskich poziomach). Gdyby obecna cykliczna hossa na GPW miała okazać się typowa – podobna do uśrednionej ścieżki 5-ciu ostatnich „rynków byka” na GPW – to pod koniec roku WIG miałby wartość nieco ponad 70000 punktów (wobec 47560 obecnie), czyli byłby na nowym historycznym szczycie:

  

 

To dałoby w 2013 roku ponad 40 proc. dynamikę roczną indeksu. obserwowaną poprzednio w 2009 roku (+46 proc.), 2006 roku (+41 proc.), 2003 roku (+44 proc.), 1999 roku  (+41 proc.) oraz 1996 roku (+89 proc.). Jak widać w przeszłości nie zdarzyło się, by WIG nie pokazał ponad 40 proc. rocznego wzrostu więcej niż 3 lata z rzędu (2000, 2001, 2002). Ta prawidłowość sugeruje, że po relatywnie słabych latach 2010, 2011 i 2012 – WIG powinien w 2013 roku ponownie pokazać wysoką dynamikę wzrostu.

 

Dodaj komentarz