Wojna na WIG-u

W mediach pojawiły się spekulacje na temat możliwości rozpoczęcia wojskowego ataku na Syrię jeszcze w tym tygodniu. Proponuję więc na szybko spróbować ocenić możliwe skutki dla giełdowej koniunktury ewentualnego rozpoczęcia interwencji wojskowej krajów zachodnich i ich sojuszników z pogrążoną w wojnie domowej Syrią. Brak mi kompetencji by wdawać się w ocenę krótko- i długofalowych skutków militarnych, gospodarczych i geopolitycznych wojny w Syrią. Chciałbym natomiast przyjrzeć się zachowaniu indeksów giełdowych w okolicach podobnych interwencji militarnych krajów zachodnich, które rozegrały się w okresie istnienia GPW. Jako punkt odniesienia dla obecnej sytuacji wybrałem wojnę z Jugosławią (początek działań wojennych 24 marca 1999), inwazję na Afganistan (7 października 2001), atak na Irak (20 marca 2003) oraz interwencję wojskową w Libii (19 marca 2011). Ścieżki WIG-u wokół dat poprzedzających o 1 dzień początek działań militarnych w tych 4 konfliktach militarnych przedstawiono na poniższym rysunku:

 

 

Gdyby tą ubogą (choć dla osób nastawionych pacyfistycznie oczywiście nadmiernie bogatą) statystykę potraktować dosłownie, to można by wysnuć wniosek, że początek wojny gdzieś tam daleko od Polski nie jest zwykle specjalnie powodem do zmartwień dla posiadaczy polskich akcji. Można wręcz odnieść wrażenie, że wprost przeciwnie. W 3/4 przypadków początek wojny był świetnym momentem do zakupu akcji na GPW, a w 1 przypadku na 4, kiedy tak nie było, początek strat pojawił się dopiero w prawie 4 miesiące po początku wojny.

Uśrednienie powyższych 4 ścieżek indeksu wokół dat początków działań wojennych widoczne na poniższym rysunku sugeruje, że WIG ustanawia dołek średnio na 3 sesje przed początkiem wojny (sesja nr. -2 na poniższym wykresie), a jeśli ktoś się spóźnił z zakupami, to dzień wybuchu wojny (sesja nr. 1) jest ostatnim momentem przed początkiem silnego wzrostu cen akcji. W ciągu roku od wybuchu wojny tak uzyskana projekcja wartości WIG-u rośnie o ponad 30 proc.

 

 

Te same wykresy, ale wzbogacone o I Wojnę nad Zatoką Perską (początek operacji „Pustynna Burza” 17 stycznia 1991), zrobiłem dla S&P 500:

 

 

 

 

  … oraz DAX-a:

 

 

 

Powyższe obrazki potwierdzają w 100 proc. uzyskane dla WIG-u generalne potwierdzenie starej giełdowej zasady zalecającej „kupowanie, gdy leje się krew”. Można jedynie zauważyć, że dla S&P 500 optymalny moment na zakupy akcji wypadł średnio na 7 sesji przed początkiem wojny (sesja -6), a dla DAX-a 11 sesji przed początkiem wojny (sesja -10).

Co ciekawe w okresie roku przed 5 ostatnimi znaczącymi zachodnimi interwencjami wojskowymi na świecie DAX zwykle spadał w dół jak kamień: załamanie projekcji ze 141 na 98 proc. wartości DAX-a w przededniu wojny). Pewnie wynikało to z obaw inwestorów, że Niemcy znów przegrają.

Osoby, które zdecydują się wykorzystać ewentualny początek wojny do zakupów akcji (pamiętajmy, że w pierwszym tygodniu września 1939 S&P 500 zyskał aż +12,3 proc. co zostało później pobite jedynie raz – w październiku 1974) powinny raczej kupować polskie akcje. Tak przynajmniej wynika z powyższych projekcji ścieżek indeksów w ciągu roku od początku wojny: uśredniona ścieżka S&P 500 rośnie jedynie o +12,8 proc., wobec +23,2 proc. dla DAX-a i aż +32,5 proc. dla WIG-u.

Oczywiście należy pamiętać o ryzyku: kupno akcji na początku zachodniej interwencji w Libii z marca 2011, dało zysk ledwie sięgający 5 proc., a już w 3 miesiące później przyniosło straty, które do września urosły do prawie -24 proc. Jak zwykle takie ryzyko można kontrolować ograniczając wielkość spekulacyjnej pozycji otwieranej z tego właśnie powodu do rozmiarów takich, by w przypadku materializacji najgorszego scenariusza (w tym przypadku powtórki z 2011 roku), poniesione straty utrzymały się w akceptowanych granicach.

Dodaj komentarz