Co znaczy szczyt IWW?

Publikowany co miesiąc przez OECD złożony indeks wskaźników wyprzedzających (IWW) koniunktury gospodarczej od dawna był użytecznym – chociaż jak każde inne niedoskonałym – narzędziem wspomagającym prognozowanie koniunktury gospodarczej. Ostatnio na wskaźniku w wersji „amplitude adjusted” pojawił się interesujący sygnał – indeks ten po ustanowieniu w listopadzie wieloletniego szczytu spadł w grudniu i styczniu. Na podstawie doświadczeń z przeszłości można to zachowanie  traktować z dużym prawdopodobieństwem jako wyznaczające cykliczne maksimum wskaźnika.

Teoretycznie skoro wskaźnik spada już 2 miesiące, to taki sygnał powinien pojawić się już miesiąc temu po spadku grudniowym, ale wydaje mi się, że procedura liczenia tego wskaźnika umożliwia wsteczną zmianę jego wcześniej podanych wartości, bo mam nieodparte wrażenie, że gdy miesiąc temu sprawdzałem zachowanie indeksu, to pokazywał on wzrost w grudniu.

Tak czy siak wskaźnik ten w przeszłości wyprzedzał dynamikę PKB o średnio 7 miesięcy, więc jego listopadowy szczyt sugeruje celowość poszukiwania analogicznego cyklicznego maksimum rocznej zmiany PKB w okolicach czerwca tego roku. Oczywiście to przesunięcie czasowe było zmienne w czasie, więc określenia „okolice czerwca” nie należy traktować jako bardzo dokładnego.

Na rysunku poniżej zaznaczyłem na WIG-u sygnały z przeszłości odpowiadające listopadowemu domniemanemu cyklicznemu szczytowi wskaźnika:

 

 

Zobaczmy jak się ma ścieżka WIG-u z obecnego cyklu do tych wokół tych 5 wcześniejszych sygnałów. Na poniższym rysunku ścieżkę tę oznaczono czarną pogrubioną linią.

 

 

 

Pionowe kolorowe przerywane linie wyznaczają momenty osiągania przez WIG najwyższych poziomów w okresie kilkunastu miesięcy po cyklicznym szczycie indeksu wskaźników wyprzedzających. Jak widać w jednym przypadku (2007 roku) WIG osiągnął szczyt hossy w ok. 5 miesięcy po szczycie IWW. Ponieważ obecnie jesteśmy już 4 miesiące po takim szczycie, to powtórzenie się schematu z 2007 roku dawałoby szczyt hossy już  w kwietniu. W dwu przypadkach (1999-2000 i 2004-2005) maksimum WIG-u pojawiało się dopiero w mniej więcej rok po szczycie IWW, co w obecnych realiach dawałoby szczyt WIG-u gdzieś pod koniec tego roku. I wreszcie w dwu przypadkach (1997-1998 i 2010-2011) szczyt WIG-u wypadł w mniej więcej 8 miesięcy po szczycie IWW, co w obecnych realiach dawałoby szczyt hossy w lipcu tego roku.

Poziome kolorowe linie na powyższym rysunku wyznaczały poziomy, na których te hossy z przeszłości się kończyły (poziom 100 to odpowiednik WIG-u z połowy miesiące, w którym IWW zrobił cykliczny szczyt). Jak widać w najgorszym przypadku (różowa pozioma przerywana linia) szczyt WIG-u, który nastąpił po szczycie IWW, by wyższy od poziomu WIG-u w momencie ustanawiania cyklicznego szczytu IWW o przynajmniej ponad 19 proc. Gdyby ta historyczna norma została zachowana i obecnym cyklu, to oznaczałoby, że WIG ustanowi szczyt hossy na poziomie przynajmniej 19,5 proc, powyższym niż ten z połowy listopada. 15 listopada WIG miał wartość 53895 pkt., więc gdyby zachowanie rynku w obecnym cyklu miało być typowe, to WIG powinien sięgnąć 64405 pkt.

Oczywiście w jednym przypadku (1999-2000) pomiędzy  szczytem IWW a szczytem hossy WIG zdołał urosnąć nie 19,5 proc. a 60 proc., ale ponieważ 4 pozostałe przypadku są bardzo zbliżone do siebie (od +19,4 proc. do +25,4 proc.) i zdecydowanie niższe niż te +60 proc., więc przypadek z lat 1999-2000 proponuję traktować jako aberrację.

Na powyższym rysunku czerwoną strzałką zaznaczyłem moment w mniej więcej 8 miesięcy po szczycie IWW, kiedy wszystkie historyczne ścieżki WIG-u były ponad 10 proc. powyżej poziomu z połowy miesiąca, w którym IWW ustanowił szczyt. To sugestia przebywania WIG-u w lipcu powyżej poziomu 589285 pkt.

Upraszczając – jeśli WIG miałby się w obecnym cyklu zmieścić w historycznych normach jeśli chodzi o czas i skalę wzrostów po szczycie IWW, to powinien trafić do środka prostokątnego „okienka” wyróżnionego na powyższym rysunku pogrubioną linią. „Okienko” to wyznaczone zostało przez najkrótsze, najdłuższe, najsłabsze i najsilniejsze wzrosty po szczycie IWW podobnym do listopadowego.

Innymi słowy z informacji o szczycie IWW wynika – jeśli traktować doświadczenia historii poważnie – że hossa na WIG-u skończy się gdzieś pomiędzy kwietniem a końcem tego roku na poziomie przynajmniej 27 proc. wyższym niż obecny. To pierwsze nie brzmi zbyt odkrywczo, to drugie zbyt prawdopodobnie (Rosja tak szybko chyba nie złoży broni?).

Uśredniając te 5 historycznych ścieżek WIG-u wokół poprzednich cyklicznych szczytów IWW dostajemy projekcję szczytu hossy na WIG-u mniej więcej we wrześniu tego roku w okolicach poziomu 65118 pkt.:

 

 

Jeśli pozbędziemy się z tego uśredniania najbardziej optymistycznego przypadku z lat 1999-2000, to oczekiwany szczyt hossy przesunie na się na okolice lipca tego roku i poziom 63242 pkt. (a to wszystko za cenę wyraźnego pogorszenia dopasowania rzeczywistej i wzorcowej ścieżki WIG-u):

 

 

Osobiście większą wagę przywiązywałbym do elementu czasowego tych projekcji, gdyż obserwowany w porównaniu wielu tego typu projekcji deficyt rzeczywistych wzrostów WIG-u może wynikać np. ze skutkującego mniejszą zmiennością „dojrzewania” naszego rynku akcji (większa kapitalizacja spółek, większa przewidywalność zysków itp.) czy też z jakiegoś działającego o ostatnich latach a nieobecnego wcześniej czynnika, który powoduje, że skala cyklicznej hossy na GPW może okazać się mniejsza niż w przeszłości.

 

 

 

Dodaj komentarz