Ile trwa hossa po cyklicznym dołku CPI?

Najnowsze dane GUS na temat dynamiki płac w sektorze przedsiębiorstw w maju, która okazała się najwyższa od ponad 2 lat, mogą być użyte jako argument za tezą o zbliżającym się odbiciu dynamiki wskaźnika inflacji z bardzo niskich poziomów, na których znajduje się ona od dłuższego czasu:

 

 

Ten sygnał nie jest nieoczekiwany. W ostatnich lata dynamika CPI była przesunięta w stosunku do dynamiki PKB o średnio 11 miesięcy. Innymi słowy wejście polskiej gospodarki w fazę ożywienia gospodarczego z wynoszącym niecały rok opóźnieniem przekładało na wzrost dynamiki cen towarów i usług konsumpcyjnych. W obecnych realiach owe uśrednione 11 miesięcy od historycznego minimum tempa inflacji w czerwcu ub. r. mija w maju i gdyby wszystko miało odbywać się w typowy sposób, to w drugim półroczu powinniśmy się spodziewać jakiegoś bardziej zauważalnego wzrostu dynamiki CPI:

 

 

Nie jest jasne, czy wzrost dynamiki cen w oczekiwanej na podstawie powyższych obserwacji inflacyjnej fazie cyklu gospodarczego będzie silny i trwały. Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że w wielu segmentach gospodarki światowej zdają się działać obecnie potężne procesy deflacyjne o czym może świadczyć na przykład schodzenie dynamiki wskaźników tempa inflacji w strefie euro do najniższych poziomów od 4 lat czy też spadek rocznej dynamiki wzrostu podaży pieniądza w Chinach do poziomu najniższego od przynajmniej 1998 roku.

Niezależnie od tych wątpliwości można zaryzykować tezę, że dotychczasowy dołek rocznej dynamiki CPI z czerwca ub. r. rzeczywiście okaże się ostatecznie cyklicznym minimum tempa inflacji. Jeśli tak, to można zadać pytanie o typowe losy cen akcji po takim dołku tempa inflacji. Zilustrowane one zostały na poniższym rysunku na którym zaznaczono momenty ustanawiania przez CPI dołków w poprzednich cyklach koniunkturalnych:

 

 

Te historyczne cykliczne minima dynamiki CPI wypadały kolejno w lutym 1999, kwietniu 2003, marcu 2006 oraz sierpniu 2010. Poprzedzały one o kolejno 13 miesięcy, 12 miesięcy, 16 miesięcy oraz 8 miesięcy cykliczne maksima WIG-u ustanawiane odpowiednio w marcu 2000, kwietniu 2004, lipcu 2007 oraz kwietniu 2011.

Porównanie historycznych ścieżek WIG-u po datach wyznaczanych przez cykliczne minima CPI ze ścieżką indeksu po czerwcu 2013 (domniemanym dołku tempa inflacji w obecnym cyklu) przedstawione została na poniższym rysunku. Odnosząc te trwające odpowiednio 8, 12, 13 i 16 miesięcy okresy pomiędzy dołkiem tempa inflacji a końcem cyklicznej hossy na WIG-u otrzymujemy luty, lipiec, sierpień i październik tego roku jako końce hossy na rynku akcji:

 

 

Uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek WIG-u odniesione do obecnej sytuacji sugeruje lipiec tego roku jako optymalny moment na sprzedaż akcji (chociaż taka projekcja jeszcze przez wiele miesięcy utrzymuje się na wysokim poziomie i zaczyna spadać dopiero gdzieś mniej więcej od lutego 2015:

 

 

Jak zwykle w przypadku podobnych rozważań do powyższej projekcji należy podchodzić z dystansem. W obecnym cyklu – podobnie zresztą jak w poprzednim – WIG zwykle z czasem zaczyna pozostawać w tyle za takimi historycznymi wzorcami. Nie jest jasne, czy wynika to ze skutkującej spadającą „betą” rosnącej dojrzałości rynku (większej kapitalizacji spółek), czy też z obserwowanej od dłuższego relatywnej ociężałości rynków „wschodzących”, która udziela się GPW, czy też działania specyficznych negatywnych czynników regionalnych (kryzys ukraiński) czy lokalnych (groźba wzrostu podaży akcji wynikająca z rządowego zamachu na oszczędności emerytalne zgromadzone w OFE).

Jednakże uzyskaną powyżej lipcową datę optymalnego momentu na sprzedaż akcji można porównać z majem-czerwcem uzyskanym przed tygodniem, początkiem sierpnia sprzed dwóch tygodni czy innymi tego typu rezultatami przedstawianymi w tym miejscu i jakoś uwzględnić w swoich planach dotyczących alokacji aktywów.

 

 

Dodaj komentarz