Akcje po obligacjach

Roczna dynamika PKB w naszym kraju w IV kw. ubiegłego roku została oszacowana na +3,1 proc. To jeden z dwóch najlepszych wyników w krajach UE (szybkiej rozwijały się pomiędzy IV kw. 2013 a IV kw. 2014 jedynie Węgry). Nie zmienia to faktu, że ostatni kwartał ub. r. był trzecim z rzędu, w którym dynamika PKB spadała (z +3,5 proc. w I kw. 2014). Temu łagodnemu spowolnieniu gospodarczemu towarzyszył spadek dynamiki wskaźników inflacji do  rekordowo niskich poziomów (CPI -1,3 proc. r/r, PPI -2,9 proc. r/r). Innymi słowy od I kw. ub. r. polska gospodarka znajdowała się w dezinflacyjnej fazie spowolnienia gospodarczego. 

 



 

W typowych warunkach ta faza podstawowego cyklu gospodarczego najbardziej sprzyja wzrostom cen obligacji skarbowych:

 



 

 

I tak rzeczywiście było w minionym roku, w którym w ślad za dynamiką wskaźników inflacji spadającą do rekordowo niskich poziomów podążyła rentowność krajowych obligacji (poruszająca się odwrotnie do ich cen):

 


 

Z przedstawionego powyżej schematu alokacji aktywów w ramach cyklu koniunkturalnego wynika, że po dezinflacyjnej fazie spowolnienia gospodarczego powinna nadejść dezinflacyjna faza ożywienia gospodarczego w typowych warunkach najbardziej sprzyjająca wzrostom cen akcji. 

W przeszłości najsilniejsza korelacja (ujemna) pomiędzy roczną dynamiką rentowności 10-letnich obligacji skarbowych polskiego rządu a roczną dynamiką WIG-u występowała przy średnio 10-miesięcznym wyprzedzeniu ze strony rynku obligacji. 

W obecnych realiach oznacza to, że spadek wysokości rynkowych stóp procentowych, który nastąpił w minionym roku powinien zacząć wpływać pozytywnie na rynek akcji począwszy od okolic końca marca tego roku (można to próbować wiązać z ewentualnym rozwiązaniem kwestii greckiej w najbliższym czasie). 

 

 

 

Osobiście „od zawsze” byłem zwolennikiem jesiennego terminu początku nowej cyklicznej hossy na rynku akcji, ale opisana zależność jest niewątpliwie argumentem za jej wcześniejszym rozpoczęciem. Oczywiście nie jest to argument rozstrzygający, bo ta zależność nie jest bardzo silna (współczynnik korelacji -0,375). 

Faktem jest, że ostatnia hossa na rynku krajowych obligacji skarbowych uczyniła je „na oko” trzykrotnie „droższymi” od akcji (2,3 proc. rentowność 10-latek vs. 6,9 proc. „earnings yield” – odwrotność P/E – dla WIG-u). Ze względu na QE rozpoczynane w marcu przez ECB  silny wzrost rentowności obligacji w Europie jest mało prawdopodobny, więc zmniejszenie tej rozbieżność powinno raczej nastąpić po stronie akcji. Jeśli zyski spółek pozostaną stabilne lub wzrosną podczas ewentualnego ożywienia takie dostosowanie musiałoby mieć postać hossy. Oczywiście napisałem „na oko”, bo obecnie nie znamy przyszłych zysków spółek, ale niezależnie od tego obecna wysokość premii za ryzyko inwestowania na rynku akcji wydaje się przyzwoita. 

Dodaj komentarz