Czy dołek cyklu 40-tygodniowego już za nami?

W uproszczeniu na jeden średnio 40-miesięczny cykl Kitchina składają się 4 cykle 40-tygodniowe. 8 faz tych 4 cykli – 4 wzrostowe i 4 spadkowe – można – jak się bardzo chce – układać w elliottowski wzorek 1-2-3-4-5-A-B-C. Oczywiście nie zawsze jest łatwo jednoznacznie wyznaczyć dołki i szczyty cyklu. Często kwestia, które z np. dwóch równorzędnych maksimów czy minimów jest ekstremum danego cyklu, może budzić żywe dyskusje. Poniżej moja propozycja dla 4 poprzednich cykli 40-tygodniowy. Czerwone pionowe linie do szczytu cyklu, zielone – dołki.

 

 

Przerywane pionowe linie wyznaczają na powyższym rysunku orientacyjne daty (zielona – dołka, czerwona – szczytu) wyliczone na podstawie długości 4 poprzednich cykli. Jest to 8 stycznia 2015 (ostatnia niedziela) jako oczekiwany termin dołka cyklu 40-tygodniowego i 31 lipca 2015 jako oczekiwany termin kolejnego szczytu. 

Jednym z możliwych podejść jest porównywanie przebiegu danego cyklu 40-tygodniowego do tego 4 cykle wstecz. To powinno dawać fazę cyklu Kitchina odpowiadającą obecnej (na 1 Kitchi to 4 cykle 40-tygodniowe). W tym ujęciu obecnie mamy sytuację którą należy porównywać do tej z września 2011. Wtedy właśnie mijaliśmy dołek bessy, czekał nas jeszcze jego test w następnym dołku cyklu 40-tygodniowego (czerwiec 2012), a potem już hossa.

Nie jestem pewien czy takie podejście nie niesie ze sobą ryzyka obecnie. Poprzednia bessa zaczęła się od szybkiego tąpnięcia (kwiecień-wrzesień 2011) a kończyła długotrwałą konsolidacją (wrzesień 2011-czerwiec 2012). Reguła zmienności podpowiada, że teraz może być odwrotnie i rzeczywiście na razie bessa przyjmuje postać długotrwałej – usypiającej – konsolidacji. 

Zostawiając tę kwestię na razie na boku proponuję zająć się tematem prognozowania przebiegu danego cyklu 40-tygodniowego. Można to zrobić np. tworząc projekcję uzyskaną poprzez uśrednienie przebiegu 4 ostatnich cykli 40-tygodniowych (tworzących w sumie pełny cykl Kitchina).

Poniżej przedstawiłem dwie wersje tego podejścia. W pierwszym z nich projekcja jest tworzona przez uśrednienie ścieżek WIG-u zaczepionych w dołkach cyklu. Ponieważ ostatni „potwierdzony” dołek cyklu 40-tygodniowego na WIG-u wypadł w marcu ub. r., to projekcja ta  jest już dosyć „wiekowa” co zresztą widać w dużej różnicy pomiędzy jej obecnymi wskazaniami a rzeczywistą wartością WIG-u. Zgodnie z tą projekcją następny dołek cyklu już powinien być za nami. 

 


 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie ścieżek WIG-u poprowadzonych z 4 ostatnich szczytów indeksu w ramach tego cyklu jest młodsza od poprzedniej o pół roku (ostatni szczyt WIG-u był we wrześniu 2014, a dołek w marcu 2014), więc można ją traktować jako bardziej aktualną:

 


 

Od czasu identyfikacji wrześniowego maksimum WIG-u jako szczytu cyklu 40-tygodniowego faktyczny przebieg indeksy dosyć ładnie oplatał się wokół ścieżki tej projekcji. Osiąga ona minimum za 17 sesji, czyli na przełomie pierwszej i drugiej dekady marca na poziomie nieco niższym niż 50000 pkt. 

Oczywiście nie należy tego oszacowania traktować dosłownie. Raczej jako sugestię, że gdyby w okresie najbliższego miesiąca nasz rynek z jakiegoś powodu spadał (z powodu problemów w negocjacjach z Grecją, czy z innej przyczyny), to taki spadek będzie  dobrą okazją do zakupów polskich akcji na następne 4-6 miesięcy (obie projekcje sugerują następny szczyt WIG-u związany z cyklem 40-tygodniowym w okolicach lipca). 

Dodaj komentarz