Szerokość wzrostu gospodarczego w „starej” UE

Według GUS PKB w naszym kraju był w I kw. wyższy niż przed rokiem o 3,5 proc., co oznacza, że roczna dynamika wzrostu przyspieszyła z +3,3 proc. notowanych w III i IV kw. ub. r., chociaż ciągle była niższa od +3,6 proc. w II kw. ub. r. Ten wynik można od razu skonfrontować ze wskazaniami dwóch wersji wskaźnika wyprzedzającego dla dynamiki polskiego PKB, które przedstawiłem pół roku temu, opartego o „szerokość” wzrostu gospodarczego w krajach OECD. Pierwszy z nich zlicza rosnące i spadające OECD-owskie wskaźniki wyprzedzające koniunktury gospodarczej dla poszczególnych krajów, drugi uwzględnia wskaźniki ustanawiające roczne maksima i minima. Obecnie wyglądają tak:

 

 

 

W przypadku pierwszej wersji wskaźnika wyprzedzenie w stosunku do dynamiki polskiego PKB wynosi średnio 9 miesięcy i obecnie sięga grudnia tego roku (OECD publikuje wskaźniki z 2-miesięcznym opóźnieniem). Druga wersja wskaźnika „widzi” przyszłość 7 miesięcy do przodu, czyli obecnie do października. Wnioski? Niejednoznaczne. Z jednej strony najwyraźniej coraz większa liczba wskaźników wyprzedzających rośnie lub coraz mniejsza spada, bo pierwsza wersja wskaźnika rośnie dosyć wyraźnie sugerując poprawę koniunktury gospodarczej w Polsce do września i utrzymanie jej wysokiego poziomu do grudnia. Z drugiej strony wartość tego wskaźnika pomimo wzrostu nie przekracza ubiegłorocznych poziomów, co sugeruje, że pozytywny wpływ ogólnej koniunktury gospodarczej w krajach OECD nie powinien być większy niż w zeszłym roku. Co więcej druga wersja wskaźnika nie spada, ale i nie rośnie, potwierdzając hipotezę, że na jakiś boom w globalnej gospodarce raczej nie ma co w tym roku liczyć. 

Podobne podejście można zastosować do koniunktury gospodarczej w Unii Europejskiej. Komisja Europejska publikuje dla każdego kraju UE użyteczny wskaźnik znany jako Economic Sentiment Index obliczany jako wypadkowa wskaźników koniunktury w poszczególnych segmentach gospodarki. Tak na przykład wygląda ESI dla polskiej gospodarki:

 

 

Nie ma tu żadnego wyprzedzenia w stosunku do dynamiki PKB (współczynnik korelacji 0,8), ale wskaźnik jest publikowany co miesiąc i kwietniowy wzrost jego wartości do najwyższego poziomu od maja 2011 sugeruje, że II kwartał powinien rozpocząć się od kontynuacji pozytywnego trendu w polskiej gospodarce. 

Jeszcze wyższa jest wartość współczynnika korelacji ESI dla strefy euro z roczną dynamiką jej PKB (0,92). Co więcej pojawia się tu średnio 2 miesięczne wyprzedzenie. Ostatnie zachowanie tego wskaźnika pozwala podejrzewać, że w II kw. tego roku roczna dynamika PKB w strefie euro przekroczy poziom 1 proc. z I kw. i poziom 1,1 proc. z I kw. 2014. Szału nie ma, ale dobre i to. 

 

 

Korzystając z ESI dla poszczególnych krajów UE można stworzyć wskaźnik szerokości wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej przedstawiony poniżej na tle dynamiki PKB Polski. Wykorzystałem tu tylko ESI dla krajów „starej” Unii (bez nowych członków przyjmowanych od 2004 roku) za wyjątkiem Irlandii, dla której z jakichś względów wartości wskaźnika dostępne w bazie danych programu Ecowin, z którego korzystam nie obejmują pełnego okresu. Wartość wskaźnika szerokości oparta jest na saldzie rocznych ekstremów (maksimów i minimów) ustanawianych przez poszczególne wskaźniki. 

 

 

Korelacja z dynamiką PKB w naszym kraju nie jest zbyt wysoka, średnie wyprzedzenie również nie jest zbyt duże (4 miesiące). Wnioski? Do lipca-sierpnia wpływ koniunktury w krajach starej UE na dynamikę naszego PKB powinien być coraz bardziej pozytywny, ale z faktu, że wartość wskaźnika pomimo wzrostu trwającego od września ub.r. jest bardzo daleka od szczytu z końca 2013 roku, wyciągałbym wniosek, że również i w tym przypadku nie ma raczej mowy o jakimś gospodarczym boomie w Unii Europejskiej w tym roku, który przełożyłby się na gwałtowny wzrost popytu zagranicznego w naszym kraju. Zachowanie tego wskaźnika trochę przypomina to z 2011 roku. Wtedy załamanie wartości z +6 na -1 nadeszło w kwietniu, o czym dowiedzielibyśmy się miesiąc później. Wtedy ceny akcj osiągnęły szczyt właśnie kwietniu 2011, a załamanie nadeszło dopiero w sierpniu po ponad 3 miesiącach przebywania wskaźnika w strefie wartości ujemnych. 

Dodaj komentarz