Co ze wzrostem gospodarczym w najbliższych miesiącach?

Pół roku temu we wpisie zatytułowanym „Coś tu nie gra?” przedstawiłem projekcję modelu rocznej dynamiki PKB w naszym kraju opartą na uśrednieniu czterech poprzednich cykli. Wynikało z niej, że gdyby obecny cykl rozpoczęty w dołku z grudnia 2012 miał być „typowy” – to do kwietnia 2016 czekałaby nas fala spowolnienia gospodarczego z dynamiką PKB spadającą w apogeum nawet poniżej poziomu 1 proc. 

Nie przywiązywałem wtedy do tego wniosku, przesadnie dużej wagi, bo obecny cykl z pewnością trudno uznać za typowy, ale pół roku później rzeczywista ścieżka dynamiki PKB, która we wrześniu okazała się najniższa od stycznia, znalazła się dokładnie na poziomie przedstawionej w kwietniu projekcji. Równocześnie pojawienie się takich zjawisk jak krach na giełdach chińskich, dewaluacja juana czy Dieselgate niewątpliwie zwiększyło ryzyko osłabnięcia dynamiki wzrostu gospodarczego na świecie, co miałoby zapewne wpływ na i wyniki naszej gospodarki. 


 

W dalszym ciągu wydaje się mało wiarygodne, by najbliższe pół roku przyniosło tego typu przyspieszenie spowolnienia tempa wzrostu gospodarczego, ale proponuję sprawdzić co dzieje się na wskaźnikach wyprzedzających koniunkturę gospodarczą, które w przeszłości wykazywały największe wyprzedzenie w stosunku do rzeczywistej ścieżki PKB. 

Zacznijmy od OECD-owskich złożonych indeksów wskaźników wyprzedzających koniunktury gospodarczej (Composite Leading Indicators, CLI) dla Polski. Publikowane są dwie wersje – trend restored i amplitude adjusted w przeszłości wyprzedzające dynamikę PKB w naszym kraju o średnio odpowiednio 10 miesięcy i 7 miesięcy. Jak widać poniżej ich ostatnie zachowanie nie poddaje się jednoznacznej ocenie, ale raczej nie sugeruje spowolnienia gospodarczego. 

  

 

 

Gdyby ktoś miał wątpliwości co do skuteczności metodologii OECD, to służę moim modelem dynamiki PKB, którego konstrukcję opisałem tu i tu. Jak widać poniżej zachowanie dynamiki CPI, zmian krótkoterminowych stóp procentowych i dynamiki agregatu pieniężnego M1 raczej zapowiada łagodne przyspieszenie tempa wzrostu w ciągu najbliższych miesięcy. 

  

 

Opierając się na powyższych przesłankach można by postawić tezę, że krajowe czynniki nie potwierdzają hipotezy o wyraźnym pogłębieniu spowolnienia w ciągu najbliższego półrocza. Zerknijmy teraz poza granice naszego kraju. Zacznę od OECD-owskich CLI dla Chin, które jako jedyne wykazują spore – 6-12 miesięcy – wyprzedzenie w stosunku do naszego PKB (chociaż przy niezbyt wysokim poziomie współczynnika korelacji). Tu już sytuacja jest zupełnie odmienna. CLI dla China spadają dynamicznie i nie widać na razie poważniejszych sygnałów zapowiadających zmianę tego trendu (chociaż być może np. obniżki stóp procentowych w Chinach z czasem do takiej zmiany trendu doprowadzą). Podobne co obecnie poziomy tych wskaźników obserwowane były w latach 2009, 2001 i 1998, a więc w okresach silnego spowolnienia gospodarczego również w Polsce. 

 

Ale Chiny to dopiero powiedzmy 1/8 gospodarki światowej w ujęciu nominalnym (1/6 z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej). Zobaczmy więc może, jaki wpływ na koniunkturę gospodarczą w Polsce będzie miał obecny rozwój wydarzeń w krajach rozwiniętych. Jakiś czas temu przedstawiłem dwa wskaźniki mierzące „szerokość” wzrostu gospodarczego w krajach OECD. W przeszłości wskaźniki te wyprzedzały dynamikę PKB w Polsce o średnio 7 miesięcy (jeden) i 9 miesięcy (drugi). Moim zdaniem ich obecne zachowanie należałby zinterpretować jako zapowiedź lekkiego spowolnienia gospodarczego w naszym kraju w najbliższych miesiącach. 

 

 

Spośród krajów rozwiniętych najważniejszym partnerem handlowym Polski są kraje strefy euro wśród których dominują Niemcy. W tym ostatnim kraju ostatnia afera wokół firmy Volkswagen i być może problem napływających uchodźców przełożyły się na załamanie poziomu oczekiwań gospodarczych konsumentów badanego przez formę GfK do najniższego poziomu od ponad 2,5 roku. To z pewnością źle wróży w takim jak Polska kraju, dla którego Niemcy są największym odbiorcą eksportu. Ale nie jednymi Niemcami Unia żyje, więc proponuję zobaczyć, co naszemu wzrostowi PKB w najbliższych miesiącach wróży wskaźnik „szerokości” wzrostu gospodarczego w krajach „starej” Unii Europejskiej, który opisałem tu. Wskaźnik ten „widzi” do lutego 2016 włącznie i gdyby jego wskazania interpretować dosłownie, to należałoby uznać, że w tym okresie polska gospodarka notować będzie lekkie przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego. 

 

 

Podsumowując powyższe rozważania można ocenić, że krajowe czynniki będą umiarkowanie wspierać koniunkturę gospodarczą w okresie najbliższego półrocza sugerują lekkie odbicie tempa wzrostu w górę, zaś jeśli chodzi o czynniki zagraniczne, to ich wpływ można uznać per saldo za lekko negatywny. Przydając obu czynnikom równe wagi dochodzę do wniosku, że w IV kw. tego i I kw. następnego roku czekać nas będzie raczej kontynuacja kolebania się dynamiki PKB obserwowanego od początku 2014 roku.

Sugerowanej więc przez przedstawioną na początku projekcję kontynuacji spowolnienia bym nie odrzucał, ale na podstawie powyższego skłaniałbym się do uznania, że nie powinna być jednak zbyt głęboka. W dalszym ciągu trzymam się scenariusza, w którym następna globalna recesja, która być może doprowadzi do podtopienia naszej „zielonej” od 23 lat wyspy rozegra się dopiero po 2017 roku, gdy stopy FED i dolar wzrosną do poziomu, który wywoła regularną recesję. 

Dodaj komentarz