S&P 500, EUR/USD i ropa po pierwszej podwyżce stóp w USA

Zdecydowana większość obserwatorów rynku sądzi, że w środę FOMC podniesie po raz pierwszy od 9 lat wysokość oprocentowania funduszy federalnych. Jeśli tak się stanie, bo obecna sytuacja stanie się podobna do dwu poprzednich pierwszych pokryzysowych podwyżek stóp FED z 30 czerwca 2004 i 4 lutego 1994. Podwyżka sprzed 11 lat sygnalizowała wyjście gospodarki USA z kryzysu wywołanego pęknięciem inwestycyjnej bańki w sektorze informatycznym i telekomunikacyjnym z lat 2000-2002, zaś podwyżka sprzed 21 lat symbolicznie kończyła okres poprzedniego kryzysu kredytów hipotecznych w USA (Savings&Loan Crisis). Proponuję sprawdzenie, jak po takiej pierwszej podwyżce radziły sobie w niedawnej przeszłości akcje w USA, dolar i ropa naftowa, 

Na poniższych 3 obrazkach widać S&P 500 i stopę funduszy federalnych z zaznaczonymi momentami pierwszych podwyżek, ścieżki S&P 500 wokół momentów pierwszych podwyżek i projekcję uzyskaną przez uśrednienie tych dwu historycznych ścieżek:

 


 

Jak widać S&P 500 spadał przez 6-8 tygodni po pierwszej podwyżce FED, po czym wznawiał hossę trwającą przez następne 3-6 lat. Następna bessa związana z recesją w gospodarce USA pojawiała się dopiero po wzroście stóp o 3,5-4,25 pkt. proc. Gdyby S&P 500 miał się obecnie zachować w miarę podobnie, to okazji do zakupów można by szukać w lutym 2016.

Taka sama zabawa dla EUR/USD sugeruje, że zgodnie z zasadą „kupuj pogłoski, sprzedawaj fakty”, dolar ma tendencję do słabnięcia przez 6-9 miesięcy po pierwszej podwyżce. Gdyby para EUR/USD miała zachować się w sposób typowy, to EUR/USD sięgnąłby poziomu 1,23 w okolicach września przyszłego roku. 

 


 

 

Jeśli chodzi o ropę naftową, to okolice pierwszych podwyżek FED z czerwca 2004 i lutego 1994 okazały się dobrymi momentami do zakupów przed 3-4-letnimi zwyżkami ceny o 100-300 proc. 

 


 

Oczywiście powyższych projekcji nie należy traktować doskłownie, ale z pewnością stanowią one poważny argument przeciwko tezie, że pierwsza podwyżka stóp FED wywoła trwałą bessę na Wall Street połączoną z dalszym umacnianiem się dolara i spadkiem ceny ropy naftowej. Oczywiście każde z tych zjawisk może się zmaterializować, ale historia ostatnich ponad 20 lat sugeruje, że tak się raczej nie stanie. 

Gdyby rzeczywiście dolar słabł a ropa drożała, to byłby to przepis na odzyskanie – na 2-3 kwartały – przez rynki „wschodzące” przewagi nad rynkami rozwiniętymi. Wydaje się równocześnie, że taka kombinacja byłaby niekorzystna dla rynków akcji w strefie euro. 

Dodaj komentarz