Hossa na szerokim rynku akcji a rekordowo niskie stopy procentowe

To, że zachowanie kursów akcji największych polskich spółek podporządkowało się w ostatnim okresie sytuacji na rynku surowców energetycznych wiadomo już od jakiegoś czasu. 

 

 

Warto jednak zwrócić uwagę na mniej oczywiste zjawisko – ani śladu takiej zależności nie widać na szerokim rynku. Dobrym wskaźnikiem koniunktury tu panującej jest cenowy GPW, przy którego kalkulacji akcje wszystkich spółek traktuje się równoprawnie bez uwzględniania – jak to jest w indeksach kapitalizacyjnych takich jak WIG-20 – różnic w ich wartości rynkowej. Indeks cenowy polskiego rynku akcji rośnie zaś systematycznie od grudnia 2012 roku. W ciągu tych 3 lat i 4 miesięcy zyskał 72 proc. i w tym czasie ani razu nie przeżył korekty silniejszej niż 8 proc. W tym czasie WIG-20 stracił 25 proc. 


 

 

W przeszłości opierając się na „decennial pattern” sugerowałem, że lata 2012-2017 podobnie jak lata 1992-1997 i 2002-2007 powinny stać pod znakiem przewagi małych spółek na dużymi.

Ktoś kto od grudnia 2012 trzymał się szerokiego rynku powinien mieć obecnie  ok. 125 proc. więcej kapitału od inwestora, który w tym czasie w swym portfelu replikował WIG-20. 

Skoro szeroki rynek – w przeciwieństwie do zdominowanego przez inwestorów zagranicznych rynku akcji największych spółek – w ogólne nie zwraca uwagi na to co się dzieje na rynku ropy naftowej, to co jest czynnikiem, który wpływa w decydujący sposób na zachowanie indeksu cenowego? Moim zdaniem jest to trend na rynku krótkoterminowych stóp procentowych. Od ponad 3 lat najpierw spadający a potem rekordowo niski poziom stóp procentowych powoduje  – niezależnie od konwulsji w wykonaniu inwestorów zagranicznych- stopniowy przepływ kapitału na szeroki rynek akcji.

 


 

Jeśli to poprawna diagnoza, to powstaje pytanie, kiedy sytuacja na rynku pieniężnym przestanie sprzyjać hossie na szerokim rynku akcji. Na powyższym obrazku zaznaczyłem 4 ostatnie momenty zmiany trendu na indeksie cenowym: końce cyklicznej hossy w czerwca 2007 i lutym 2011 oraz końce cyklicznej bessy z marca 2009 oraz grudnia 2012. Jak widać te zmiany średnioterminowego trendu na rynku akcji następowały z opóźnieniem w stosunku do zmiany trendu na WIBORze. To opóźnienie 3-krotnie wynosiło 5-6 miesięcy, a raz – w latach 2006-2007 – było znacznie dłuższe bo aż 15-miesięczne.

Co wydaje się ważniejsze w obecnej sytuacji, zmiana trendu na rynku akcji następowała – po zmianie trendu na rynku pieniężnym – nie wcześniej niż po ustanowieniu przez 3-miesięczny WIBOR nowego przynajmniej rocznego ekstremum (w 3 przypadkach potrzebne było ekstremum aż 21-24-miesięczne). Wydaje się, że w obecnych realiach na pojawienie się rocznego maksimum 3-miesięcznego WIBOR-u możemy liczyć dopiero w okolicach pierwszej przyszłej podwyżki stóp Rady Polityki Pieniężnej. 

Kiedy można się spodziewać ewentualnej pierwszej podwyżki stóp RPP? W okresie minionych kilkunastu lat rozpoczęcie podwyższania stóp procentowych przez Radę wyzwalał bardzo prymitywny sygnał: po prostu osiągnięcie przez dynamikę CPI środka „dopuszczalnego” przedziału wahań czyli +2,5 proc. W ostatnich cyklach następowało to w maju 2004, marcu 2007 oraz wrześniu 2010 a RPP zaczynała podnosić stopy odpowiednio w lipcu 2004, kwietniu 2007 oraz styczniu 2011 (czyli po 2 miesiącach, 1 miesiącu i 5 miesiącach). 

 



Można roboczo założyć, że Rada w obecnym składzie nie okaże się bardziej „jastrzębia” niż poprzednie i też nie zacznie podnosić stóp zanim dynamika CPI nie dotknie poziomu 2,5 pkt. proc. 

Czyli problem terminu podwyżki stóp zredukowaliśmy do pytania o moment wyjścia dynamiki CPI z -0,9 proc. w marcu do +2,5 pkt. 

W okresie minionych kilkunastu lat wzrost rocznej dynamiki CPI o 3,4 pkt. proc. potrafił trwać jedynie 9 miesięcy. Tyle, że taki skok cen detalicznych wymagał aż wejście Polski do Unii Europejskiej w maju 2004 roku. Ponieważ w najbliższym czasie pewnie drugi raz do UE nie będziemy wchodzić (wyjście i wejście z powrotem zajęłoby pewnie dużo czasu), więc bardziej realnym punktem odniesienia wydaje się wzrost dynamiki CPI o 3,4 pkt. proc. w ciągu 19 miesięcy pomiędzy grudniem 2006 a lipcem 2008. 

Uwzględniając przynajmniej miesięczne opóźnienie decyzji RPP otrzymaliśmy wniosek, że pierwszej podwyżki stóp można spodziewać się najwcześniej w okolicach listopada 2017 roku. W dwu ostatnich cyklach bessa na indeksie cenowym rozpoczynała się w 1-2 miesiące po pierwszej podwyżce stóp (kwiecień-czerwiec 2007 oraz styczeń-luty 2011). 

Moim zdaniem jeśli Rada zachowa zimną krew podczas cyklicznego ożywienia tempa inflacji w latach 2016-2017, to powinna doczekać ponownego spadku cen surowców a zatem i dynamiki wskaźników inflacji, co pozwoli opóźnić decyzje o początku podwyżek stóp być może aż do 2019 roku. 

Podsumowując: rekordowo niski poziom stóp procentowych RPP sprzyjający hossie na szerokim rynku akcji GPW powinien utrzymać się przynajmniej do końca 2017 roku. 

Dodaj komentarz