Ropa najdroższa od ponad 2 lat

Ponad 5 miesięcy temu w Wykresie Dnia z 16 czerwca zaproponowałem analogię pomiędzy ówczesną sytuacją na rynku ropy a tą z maja 2010 roku:

 1ropa201720102

 

Ropa rozpoczęła odbicie w górę tydzień później, więc zachęcony uzasadniłem tę ideę szerzej pod koniec lipca  w komentarzu zatytułowanym „Pora na surowcową ćwiartkę cyklu Kitchina?„. Zilustrowałem ją wtedy w poniższy sposób:

 

4ropa20172010

 

Ponad 3 miesiące później cena ropy (WTI) wzrosła powyżej poziomów tegorocznych szczytów i teraz tę analogię z zachowaniem sprzed 2 cykli Kitchina należałoby zilustrować tak:

 

2ropa20172010nowe

 

Czyli mamy obecnie odpowiednik okolic grudnia 2010. 7 lat temu, po takim grudniowym wybiciu do poziomu 2-letniego maksimum, cena ropy korygowała się do połowy lutego 2011, a potem wykonała jeszcze jeden silny ok. 2,5 miesięczny wzrost (+35 proc.) i na tym zakończyła ówczesną cykliczną hossę. 

Traktując te analogię literalnie otrzymalibyśmy obecnie oczekiwania zakończenia obecnego wzrostu na poziomie 57,8 USD (ale jest już dolar wyżej!), korekty do połowy stycznia do okolic 52,9 USD i wzrostu do przełomu marca i kwietnia do mniej więcej 71,4 USD za baryłkę. 

To, że przedstawiona koncepcja w miarę skutecznie pozwoliła przewidzieć zachowanie ceny ropy naftowej w okresie minionych miesięcy cieszy, ale oczywiście pojedyncza analogia historyczna jest dosyć słabą przesłanką dla prognozy, wiec być może nie należy kusić losu. Ja jednak chciałbym się jej nadal trzymać wzmiacniając ją kolejną słabą przesłanką tym razem z pogranicza „teorii spiskowej”. Otóż na 18 marca przyszłego roku zaplanowana jest pierwsza tura wyborów prezydenckich w Rosji (druga, gdy była potrzebna, odbyłaby się 3 tygodnie później). Od czasu rozpoczęcia w połowie 2014 roku silnego wzrostu kursu dolara i równoczesnego załamania kursu ropy naftowej Rosji nie wiodło się jakoś szczególnie dobrze gospodarczo. Roczna dynamika PKB była ujemna pomiędzy I kw. 2015 a III kw. 2016. Licząc w cenach stałych PKB Rosji jest obecnie na tym samym poziomie co 10 lat temu. Na miejscu Putina chciałbym móc w dniu wyborów pokazać obywatelom Rosji wysoką i rosnącą cenę ropy naftowej dającą nadzieje na przełamanie gospodarczej mizerii.

Kwestia czy Putin i przyjaciele ma tyle siły, by móc skutecznie choć w krótkoterminowej perspektywie wpływać na zachowanie ceny ropy naftowej jest oczywiście dyskusyjna. Warto jednak zwrócić uwagę, że  pod koniec 2016 roku Rosja wyprzedziła Arabię Saudyjską i stała się największym producentem ropy na świecie (więc z pewnością ma coś do powiedzenie na tym rynku), natomiast według nowszych danych rosyjska produkcja ropy była w sierpniu najniższa od roku (i ten spadek produkcji powinien pozytywnie wpływać na wzrost cen). Porozumienie Rosji i Arabii Saudyjskiej dotyczące przedłużenia cięć w produkcji do końca 2018 roku, którego osiągnięcie sugerują dzisiejsze media, też nie stoi w sprzeczności z przedstawionym scenariuszem. 

Podsumowując: teraz zapewne pora na rynku ropy naftowej na ruch powrotny do przełamanych oporów, ale na podstawie skutecznej dotychczas historycznej analogii z latami 2008-2011 ostatecznego końca cyklicznej hossy na ropie naftowej można oczekiwać w okolicach przełomu marca i kwietnia (co całkiem przez przypadek zgadza się z terminem wyborów prezydenckich w Rosji). 

Dodaj komentarz