Bo to już za 4 miesiące i 3 dni!

Załóżmy, że chcemy dokonywać na krajowym rynku akcji skutecznych średnioterminowych (o czasie trwania pojedynczej transakcji liczonej w miesiącach) spekulacji, ale nie mamy czasu ani ochoty spędzać całych dni na analizie wszystkich czynników potencjalnie wpływających na zachowanie cen akcji (albo też nie wierzymy, że to coś w ogóle da). Pokażę dziś najprostszy możliwy – chociaż nie do końca poważny – sposób, jak to należało robić w przeszłości. 

Wykorzystam do tego związaną z cyklem Kitchina – podstawowym cyklem produkcyjno-handlowym w gospodarce (cyklem wykorzystania mocy produkcyjnych) – średnio 40-miesięczną cykliczność rynku akcji. Polskie akcje – których ceny reprezentowane tu będą przez WIG – kupować będziemy co 40 miesięcy, trzymać przez 20 miesięcy po czym sprzedawać. Na poniższym obrazku pionowe linie wyznaczają momenty kupna (zielone) i sprzedaży (czerwone). 

 

20181022120

 

Załóżmy, że wiedzeni cudownym natchnieniem zaczęliśmy stosować tę „strategię” 23 czerwca 1992 roku, kiedy WIG ustanawiał dołek swej pierwszej cyklicznej bessy. Gdybyśmy trzymali się tego banalnego przepisu do tej pory, to nasz portfel byłby lepszy 9-krotnie od WIG-u. 

 

201810222od1992

 

Ostatnią transakcją była sprzedaż akcji 23 czerwca 2017 roku w 20 miesięcy po ich kupnie 23 października 2015. Od tamtej pory pozostajemy bez akcji. 

Ktoś może zauważyć, że system transakcyjny oparty na założeniu pojawienia się 27 lat i 4 miesiące temu „cudownego natchnienia” nie jest zbyt uczciwy. Uznaję ten argument i odpowiadam na niego w następujący sposób: po szalonych wzrostach z 1993 roku stało się jasne, że pierwszy dołek bessy na GPW ustanowiony został 23 czerwca 1992 roku. Teraz już tylko musimy założyć, że wierzymy w istnienie kitchinowej średnio 40-miesięcznej cykliczności i nasze transakcje rozpoczynamy 40 miesięcy po 23 czerwca 1992, czyli od 23 października 1995. Gdybyśmy tak rzeczywiście robili, po 23 latach stosowania naszej „strategii” wartość naszego portfela byłaby 3,6-krotnie większa niż w przypadku stosowania strategii „kup i trzymaj” (i to przy pominięciu zysków, które moglibyśmy osiągać przez połowę tego czasu, kiedy nie jesteśmy zaangażowani na rynku akcji i dysponujemy wolną gotówką). 

 

201810223od1995

 

W trakcie 7-iu ostatnich transakcji (wielki zysk z okresu czerwiec 1992-luty 1994 pomijam) zarabialiśmy kolejno: 102 proc., 16 proc., 57 proc., 107 proc., 112 proc., 36 proc. i 19 proc. Średnia to 64 proc., mediana – 57 proc. Od października 1995 roku daje to średnio +15,2 proc. rocznie przy zaangażowaniu na rynku akcji jedynie przez połowę czasu. 

Jak napisałem powyżej ten „system” spekulacji jest najprostszym z możliwych, ale oczywiście podany opis „strategii” nie może być traktować do końca poważnie. To, że tego typu regularność utrzymuje się tak długo jest już swego rodzaju wybrykiem natury i liczenie, że tak będzie zawsze byłoby skrajnie naiwne. Zresztą warto zauważyć, że dwa ostatnie wyniki były słabe (+19 proc. i +36 proc.), więc być może nasz „kitchinowy zegar” zaczyna się powoli rozregulowywać. 

Następny tego typu „kitchinowy moment” na kupno WIG-u nadejdzie już za 4 miesiące i jeden dzień 23 lutego 2019 roku. To data aż o pół roku wcześniejsza niż np. data dołka projekcji wartości WIG-u oparta na typowym zachowaniu indeksu w trakcie cyklicznej bessy (chociaż tu otrzymałem projekcję sugerującą wiosenny termin końca bessy). Do tej pory największe wyprzedzenie momentu kupna w stosunku do faktycznego dołka bessy wynosiło przy stosowaniu opisanego systemu  20/20 3 miesiące (październik 2015 vs. styczeń 2016). 

Byłoby elegancko, gdyby przed „nadejściem pory” na kupno akcji sygnał do zajęcia długiej pozycji na polskim rynku akcji dał system kupujący WIG w dezinflacyjnej fazie spowolnienia („kupuj WIG, gdy roczna dynamika PKB spada w ciągu roku o więcej niż 0,8 pkt. proc., a równocześnie roczna dynamika CPI spada w ciągu roku o przynajmniej 1 pkt. proc”), który wygenerował sygnał sprzedaży w listopadzie 2017 i od tamtej pory pozostaje poza rynkiem

Przydałby się też sygnał kupna systemu opartego na zachowaniu WIBOR-u, ale w obecnym cyklu chyba nie ma na to szans, bo wymagałoby to nadejścia w najbliższym czasie obniżek stóp RPP, czego nikt nie oczekuje.

„Ostateczne” potwierdzenie rozpoczęcia nowej cyklicznej hossy na rynku akcji powinniśmy dostać z z opóźnieniem z systemu podążającego za trendem (patrz tu i tu). 

Kiedyś w ramach rozrywki przedstawię wyniki systemu 20/20 dla WIG-u 20 przy założeniu, że zamiast gotówki przez 20 miesięcy utrzymujemy krótką pozycję na indeksie. 

Kiedyś też może zastanowię się, czy nie istnienie bardziej optymalny niż 23 czerwca 1992 moment na rozpoczęcie całej zabawy w odliczanie do 40 miesięcy? I czy trzymanie akcji przez 20 miesięcy, to też najlepszy wybór (a może lepsze wyniki dałoby 18 albo 21 miesięcy?).  A także, czy zastosowanie tego podejścia okazałoby się skuteczne na innych niż polski rynkach akcji. 

Podsumowanie:  na wykładzie z seksuologii prowadzący robi szybki sondaż wśród studentów pytając ich o częstotliwość współżycia. „Codziennie?” Kilka osób podnosi ręce. „Kilka razy w tygodniu?” Znów jakaś grupka studentów się zgłasza. „Kilka razy w miesiącu?”. Kolejne osoby podnoszą ręce go góry? Rzadziej? Tylko jeden student aż podskakuje z emocji na swoim miejscu wyciągając rękę wysoko w górę. Prowadzący zajęcia pyta się go: „no to jak często uprawia pan seks?”. „Raz w roku!” odpowiada z entuzjazmem student. „No dobrze, ale z czego się pan tak cieszy”? „Bo to już jutro!!!”. Przypomnę ten dowcip za 4 miesiące i 2 dni (23 lutego 2019 to sobota).

Dodaj komentarz