Miesiąc: Czerwiec 2018

Hossa już tylko w sektorze IT

7 z 8 spółek na świecie o największej kapitalizacji klasyfikowane jest obecnie jako przynależne do sektora IT (Apple, Alphabet, Microsoft, Amazon, chińskie Tencent i Alibaba Group oraz Facebook). Ta koncentracja kapitału w sektorze IT oczywiście kojarzy się z końcówką poprzedniej globalnej hossy „technologicznej” z lat 1999-2000. W marcu Indeks MSCI World Information Technology osiągnął po 18 latach poziom swego poprzedniego historycznego rekordu z marca 2000 i po korekcie ponownie ostatnio ustanawiał nowe szczyty. Indeks osiągnął mniej więcej poziom wynikający z rozmiarów wielkiej formacji podwójnego dna formowanej w latach 2001-2013, a struktura wzrostu od 2009 roku wygląda na pierwszy rzut oka jako bliski ostatecznego wypełnienia się 5-falowy elliottowski impuls. 

 

1IT

 

O ile coś, co wygląda jak regularna cykliczna bessa, zaczyna gościć na coraz większej liczbie „rynków wschodzących”, o tyle kapitał zdaje się ciągle jeszcze płynąć do sektora, która był przez minione ponad 9 lat głównym motorem hossy. Efektem jest utrzymujący się a nawet przyspieszający wzrost względnej siły MSCI World IT Index do MSCI World. 

 

1ITwzgldsila

 

Ten wykres względnej siły globalnego sektora IT osiągnął ostatnio poziom, który w poprzednim cyklu Kuznetsa (którego jednym z objawów są kilkunastoletnie oscylacje kapitału pomiędzy „nową” a „starą” gospodarką) po raz pierwszy pojawił się w listopadzie 1999, a więc na 4 miesiące przed początkiem spektakularnego pęknięcia „bańki” w sektorze IT. 

Wydaje się, że potencjalnym dobrym pretekstem do pęknięcia obecnie nadymającej się inwestycyjnej „bańki” byłoby wprowadzenie przez UE w życie dyskutowanych obecnie planów opodatkowania przychodów firm takich jak Amazon, Google czy Facebook w miejscu ich uzyskiwania („digital tax”). Władze UE zapewne trzymają tą broń w pogotowiu, by móc jej ewentualnie użyć w trwającej wojnie handlowej, którą toczą USA. Oczywiście trudno jest ocenić, czy i kiedy ta broń zostanie użyta, ale przy próbach wyznaczenia kresu globalnej hossy w sektorze IT można posiłkować się powyższymi wykresami, na których widać, jak podobna hossa skończyła się w 2000 roku. 

Podsumowując: koncentracja spółek z sektora IT wśród największych firm na świecie od dawna nasuwa skojarzenia z latami 1999-2000, kiedy mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem w przypadku IT i usług telekomunikacyjnych. Zachowanie indeksu MSCI IT World oraz jego względnej siły sugeruje, że obecna sytuacja przypomina tę z listopada 1999, co daje okolice października tego roku jako orientacyjny termin pęknięcia obecnie formującej się inwestycyjnej bańki. Potencjalnym pretekstem byłoby nałożenie przez UE i być może inne kraje podatku na przychody uzyskiwane na ich terenie przez amerykańskie giganty handlu internetowego. 

Zabawmy się w typowanie przebiegu MŚ

Dwa lata temu rywalizowałem w tym miejscu z bankiem Goldman Sachs w przewidywaniach wyników meczy rozgrywanych na ówczesnych mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Wynik można uznać za remis. Co prawda Goldman w dziwaczny sposób typował aż 23 remisy w fazie grupowej (36 meczów), co było absolutnie niemożliwe, bo na wcześniejszych zawodach organizowanych według tej samej formuły remisów było kolejno 5, 3, 7 i 4, ale po pierwsze w rzeczywistości remisów było aż 11 (ja typowałem tylko 7), a po drugie podejście Goldmana pozwoliło mu poprawnie wytypować o jednego więcej uczestnika (Węgry) 1/8 finałów niż mój model. Oba modele zawiodły nie przewidując awansów Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii oraz Walii. Goldmanowi gorzej poszło jednak w typowaniu wyników 1/8 finału: nasze typy różniły się o Ukrainę (Goldman) i Polskę (mój model). Jak pamiętamy o wejście do półfinału z Portugalią grała Polska. Niespodzianką dla obu modeli były dalsze awanse Islandii i Walii. W półfinale wskazania oby modeli już się nie różniły (Anglia, Francja, Hiszpania i Niemcy). W rzeczywistości do tego poziomu doszły Francja, Niemcy, Portugalia i Walia. U mnie w finale Francja miała wygrać z Anglią, u Goldmana Francja pokonywała w finale Hiszpanię. W rzeczywistości Francja przegrała w finale z Portugalią. 

Przed rozpoczynającymi się w Rosji w czwartek mistrzostwami świata w piłce nożnej Goldman Sachs również przedstawił swoje typy:

 

1gs13

 

2gs22

 

Czyli wychodzimy z grupy z 7 punktami, ale przegrywamy w 1/8 finału z Belgią a w finale Brazylia pokonuje Niemcy. Z ciekawostek warto zwrócić uwagę na wyjście Arabii Saudyjskiej z grupy (i brak awansu Rosji)

Oprócz Goldmana kilka innych banków inwestycyjnych przyłączyło się do zabawy. Znalazłem szczegółowe prognozy Danske Bank:

 

4DB1

 

4DB2

 

5DB3

 

W finale Brazylia pokonuje Niemcy, a my po wyjściu z grupy z 7 punktami przegrywamy w 1/8 z Anglią. Z ciekawostek można wskazać prognozę wyjścia z grupy obu skandynawskich drużyn Danii i Szwecji oraz zwycięstwa Francji nad Portugalią oraz Argentyny nad Hiszpanią w ćwierćfinałach. 

W modelu opracowanym przez 18 analityków szwajcarskiego UBS największe szanse na zdobycie pucharu mają Niemcy, a Polska jest klasyfikowana na 14-tym miejscu – najwyżej w naszej grupie):

 

3UBS

Również Commerzbank typuje zwycięstwo Niemiec.  

Według ING w finale Hiszpania pokona Francję, te dwie drużyny w finale widzi również japońska Nomura. 

Postanowiłem i ja podobnie jak 2 lata temu poświęcić jeden dzień swego życia na stworzenie prognozy wyników mistrzostw świata. Jej bazą był ranking siły poszczególnych drużyn oparty – niezbyt oryginalnie – na pięciu elementach: rankingu FIFA, rankingu ELO, Power Rank, wartości graczy w poszczególnych drużynach oraz stawkach bookmacherskich. Postanowiłem ten suchy ranking wzbogacić o dodatkowy element: pomocniczy ranking „formy” poszczególnych zespołów oparty na ocenie wyników meczy towarzyskich rozgrywanych od października ub. r. do czerwca tego roku. Ranking ten stworzyłem posługując się dwiema metodami. Pierwsza punktowała bramki zdobyte i stracone w zależności od siły przeciwnej drużyny (bramki strzelone silnym drużynom liczyły się bardziej niż strzelone słabym drużynom i odwrotnie w przypadku bramek straconych). Druga lokowała daną drużynę w odpowiednim miejscu rankingu w zależności od siły przeciwników, z którymi wygrywała, przegrywała czy remisowała (zwycięstwo nad słabszą drużyną nie wpływało na pozycję w rankingu, ale porażka ze słabszą drużyną karana była stosownym spadkiem w rankingu i odwrotnie w przypadku porażek). Porównanie pozycji danej drużyny w obu rankingach pozwala w teorii ocenić wzrost/spadek formy danej drużyny w ostatnim czasie. Te trzy rankingi widać poniżej:

 

6rankingimoje3

 

Jak widać najlepszą poprawę „formy” można było zaobserwować w grze takich drużyn jak Maroko, Australia, Peru czy Szwajcaria, co  Szwajcarię czy Peru pozwala – z tego punktu widzenia – uznać za potencjalne „czarne konie” tych mistrzostw. W naszej grupie takich „czarnych koni” raczej brak: Kolumbia jest teoretycznie od nas nieco lepsza, ale nie błyszczała formą w meczach towarzyskich (podobnie jak Senegal). Lepiej w meczach towarzyskich grała Japonia, ale w teorii nie powinno jej to wystarczyć do zniwelowania straty ogólnego poziomu, którą ma do Polski. 

Oczywiście uznanie wyników meczów sparingowych rozgrywanych przez mistrzostwami za miarodajne jest bardzo ryzykownym posunięciem. Trenerzy podczas takich spotkań często eksperymentują z ustawieniem czy składem i  nie musi to oznaczać, że taki eksperymenty będą powtarzane w meczach o punkty. 

Jeśli różnica pozycji w rankingu grających ze sobą drużyn była odpowiednio duża algorytm przyznawał zwycięstwo jednej z drużyn. W przeciwnym wypadku sugerowany był remis. W przypadku, gdy oba rankingi – główny i pomocniczy („formy”) – wskazywały na ten sam wynik meczu (zwycięstwo, porażkę lub remis) nie było problemu (30 z 48 meczy fazy grupowej). Gdy sugerowany na podstawie tych dwu metod wynik meczu był różny, to algorytm sprawdzał różnicę sumy pozycji obu drużyn w dwu rankingach. Jeśli była ona odpowiednio niska ogłaszał remis. Parametry skalibrowałem tak by uzyskać 13 remisów czyli średnią ich liczbę w 5 ostatnich mistrzostwach z 32 drużynami narodowymi. Oto wyniki meczy oraz tabele na zakończenie fazy grupowej:

 

7faza_grupowa2

 

Najbardziej kontrowersyjnym wynikiem jest z chyba awans Peru zamiast Danii. Drużyna Danii jest warta 7 razy więcej niż zespół Peru, ale jednak w rankingu ELO Peru jest na 10-tym miejscu a Dania na 16-tym (w rankingu FIFA obie reprezentacje sąsiadują ze sobą na 11-12 miejscach), więc być może sprawa jest otwarta. W meczach sparingowych Peru pokonało Chorwację (0:2), Islandię (1:3), Szkocję (2:0), Arabię Saudyjską (0:3) i zremisowało ze Szwecją (0:0). Dania ze Szwecją uzyskała ten sam wynik, a poza tym pokonała Panamę (1:0), zremisowała z Chile (0:0) i pokonała Meksyk (2:0). To w sumie wyniki o podobnej wartości, ale mój algorytm jednak wyżej wycenił osiągnięcia Peruwiańczyków, co spowodowało, że w ostatecznym rankingu obie drużyny osiągnęły taki sam wynik i musiałem wybrać, czy rozstrzygać będzie ranking bazowy, czy ranking „formy”. Kierując się zemstą za ostatnią klęskę w meczu z Danią (0:4) wybrałem to drugie rozwiązanie i „awansowało” Peru. 

Nieco podobny jest przypadek Meksyku i Szwecji, ale tu też „awansowali” Latynosi. 

Inne ciekawostki to propozycje remisów Rosji z Egiptem, Portugalii z Marokiem, Brazylii ze Szwajcarią czy też Niemiec z Meksykiem. 

Algorytm był łaskawy dla Polaków obstawiając zwycięstwa nad Senegalem i Japonią i remis z Kolumbią. Można uznać, że brak awansu do fazy pucharowej byłby rozczarowaniem (ale nasza grupa jest najbardziej wyrównana ze wszystkich). 

Przebieg fazy pucharowej wyszedł tak:

 

8faza_pucjharowa

 

Nasi odpadają w 1/8-tej finału przegrywając z Belgią. Można uznać, że gdyby przeszli jeszcze dalej, byłby to duży sukces. Ale przecież nie jest to niemożliwe:

 

 

Najbardziej kontrowersyjny jest chyba awans Peruwiańczyków do ćwierćfinału po wyeliminowaniu Argentyny. Prawdę mówiąc boję się o ten wynik, bo Peru ostatni raz zakwalifikowało się do Mistrzostw Świata w 1982 roku i wszyscy pamiętamy, co się wtedy wydarzyło:

 

 

No cóż, będę za nich trzymał kciuki (i za Hiszpanów też, bo w modelu GS do półfinału awansują nie oni a Portugalczycy). 

Wygrywa ostatecznie Brazylia (jak u Goldmana) pokonując w finale Hiszpanię (algorytm oczywiście nie potrafi uwzględnić informacji o zwolnieniu trenera Hiszpanów w przeddzień rozpoczęcia zawodów). 

Miłego kibicowania!

 

 

 

Powrót kryzysu strefy euro

Włochy i Hiszpania błyskawicznie zareagowały na ubiegłotygodniową falę paniki na rynkach obligacji południowych krajów strefy euro formując nowe rządy. Rynki obligacji przyjęły te ruchy życzliwie zawężeniem spreadów. Zanim do tego doszło rentowność włoskich 2-letnich obligacji skarbowych, która jeszcze w połowie maja była ujemna, skoczyła w 3 sesje o prawie 2 punkty procentowe. W przeszłości podobne 3-sesyjne epizody wzrostu rentowności tych obligacji o ponad 1 pkt. proc. były preludium do trzech znaczących kryzysów: kryzysu Europejskiego Systemu Walutowego (ERM II) w latach 1992-93, kryzysu meksykańskiego w latach 1994-95 oraz kryzysu strefy euro z lat 2011-12. 

 

1woskieoblig

 

Wbrew temu, co można by sobie wyobrażać, takie sygnały z włoskiego rynku obligacji, nie poprzedzały jakichś dramatycznych epizodów silnej bessy na rynkach akcji krajów strefy euro jako całości, co widać na poniższym obrazku:

 

2woskieoblistoxx

 

W tych 3 historycznych epizodach STOXX 50 po podobnych do ubiegłotygodniowego falach wyprzedaży włoskich obligacji krótkoterminowych spadał raz 8 proc. (2011-12), raz 7,9 proc. (1992) a raz 6,1 proc. (1994), a w ok. 9 miesięcy po takich skokach rentowności STOXX 50 wychodził na plus i nigdy później nie bywał niżej. 

Zasugerowana na powyższym obrazku formacja „trójkąta” daje znacznie więcej miejsca na spadek niż owe 8 proc., ale na razie w zachowaniu rynków trudno dopatrzyć się argumentów za tak agresywnym scenariuszem spadkowym. 

 

3woskieoblistoxxcieki

 

Projekcja oparta na tych 3 historycznych ścieżkach STOXX 50 pozostaje generalnie w miejscu do stycznia przyszłego roku, po czym rośnie prawie o 100 proc. w ciągu następnych prawie 4 lat. 

 

4woskieobligSTOXXproj

 

Uzyskaną datę końca słabości na rynkach akcji strefy euro można porównać do szacunku daty końca rozpoczętej w styczniu fali słabości euro względem dolara przedstawionego w tym miejscu w poprzednim tygodniu (luty 2019). 

Oczywiście ktoś może zakwestionować te analogie sugerując np. że tym razem żaden sposób na uspokojenie inwestorów nie zostanie wymyślony przez polityków. W 1993 roku tym sposobem było rozszerzenie z +/- 2 proc. do +/- 15 proc. pasma dopuszczalnych wahań kursów walutowych w ramach ERM. W 1995 roku – przestawienie planu stworzenia wspólnej waluty w 1999 roku. W latach 2011-12 interwencja ECB i późniejsza polityka „luzowania ilościowego”. Co mogłoby być takim pomysłem obecnie? Możliwości jest pewnie wiele np. dodanie – początkowo na symbolicznym poziomie – „federalnego” poziomu długu w strefie euro, który to dług byłby emitowany przez poszczególne kraje proporcjonalnie do wysokości PKB, ale gwarantowany byłby solidarnie przez wszystkie kraje strefy euro. Gdyby ten pomysł został wdrożony i z czasem rozszerzany silnie zadłużone kraje południa strefy euro mogłyby stopniowo zamienić swój relatywnie wysoko oprocentowany dług w „krajowych” obligacjach na relatywnie nisko oprocentowany dług „federalny”. Oczywiście głównym problemem byłoby zmuszenie krajów północy strefy euro (Niemiec, Holandii itp.) do zgody na taki pomysł. W przypadku jej braku pozostawałaby pewnie kontynuacja QE przez ECB. 

Podsumowując: analogia ubiegłotygodniowych wydarzeń na włoskim rynku obligacji do podobnych epizodów z lipca 1992, sierpnia 1984 czy listopada 2011 sugeruje, że słabość (ale raczej umiarkowana) na rynkach akcji strefy euro utrzyma się do początku przyszłego roku, po czym – zapewne w przypadku pojawienia się jakiegoś nowego planu rozwiązania strukturalnych problemów tego obszaru Europy – ustąpi nowej fali cyklicznej hossy podobnej do tych z lat 1992-1994, 1995-1997/8 czy 2012-2014/5.