Miesiąc: Wrzesień 2018

Zaskakujący sygnał „teorii Dowa”

Ktoś powie, że na rynku zdominowanym przez sektor FAANG (Facebook, Apple, Amazon, Netflix, Alphabet), licząca sobie ponad 100 lat „teoria Dowa” jest tylko historyczną ciekawostką i niewątpliwie jest w tym sporo racji. Dla przypomnienia zgodnie z teorią Dowa potwierdzenie przez nowy szczyt jednej z dwóch średnich Dow Jonesa – przemysłowej (Dow Jones Industrial Average) lub transportowej (Dow Jones Transportation Average) – podobnego szczytu drugiej średniej świadczy o zdrowiu hossy i zapowiada jej kontynuację. Takie potwierdzenie zostało wygenerowane w czwartek, gdy DJIA po 8 miesiącach ponownie ustanowiła nowy historyczny rekord, po tym jak w sierpniu i wrześniu podobna sztuka udała się DJTA. 

 

201809251DJIADJTA

 

W mediach pojawiły się opinie, że „zgodnie z zasadami ‚teorii Dowa’ sugeruje to, że koniunktura gospodarcza się poprawia, więc czeka nas 6 do 9 miesięcy wyższych cen akcji”. 

Zdefiniujmy sobie obecny sygnał jako „wyjście DJIA na nowy historyczny szczyt w ciągu miesiąca od historycznego szczytu DJTA”. W ciągu minionych 50 lat takich sytuacji było wiele:

 

2018092522

 

Zredukujmy tę liczbę sygnałów wprowadzając dodatkowy warunek: sygnał „teorii Dowa” potwierdzający hossę pojawia się po prawie 8 miesiącach przerwy (tak jak to jest obecnie, kiedy taki sygnał pojawia się po raz pierwszy od stycznia). Liczba sygnałów spada nam do – uwzględniając czwartkowy – 11-tu, co pozwala już próbować wyciągać jakieś wnioski. 

 

201809253DJIADJTAsygnaypo8mies

 

Pesymista powie, że sygnały z lutego 2007, maja 1999 czy sierpnia 1989 były pułapkami, gdyż pojawiały się w momencie, w którym dalszy wzrost wartości Dow Jonesa był już bardzo umiarkowany, zaś średnioterminowy potencjał spadkowy duży. Co więcej początek gospodarczej recesji nie był już tak odległy (odpowiednio o 10 miesięcy, 22 miesiące i 11 miesięcy). Optymista zauważy, że w pozostałych 7 przypadkach sygnały raczej zgodnie z założeniami całej koncepcji poprzedzały dalsze wzrosty cen akcji. 

Co więcej w mniej więcej 4 miesiące, 7 miesięcy, 8 miesięcy i 9 miesięcy po sygnałach takich jak czwartkowy wartość średniej przemysłowej Dow Jonesa była „zawsze” (to znaczy w każdym z tych 10 przypadków z lat 1982-2016) wyżej niż w momencie generowania sygnału. 

 

201809254cieki

 

Ta „statystyka” sugeruje, że przez następne mniej więcej 9 miesięcy na rynku nic strasznego nie powinno się wydarzyć. Później ceny akcji mogą ulec załamaniu: krach w 1987 roku rozpoczął się w 8 miesięcy po sygnale „teorii Dowa” takim jak czwartkowy, Wielka Bessa z lat 2007-2009 rozpoczęła się podwójnym lipcowo-październikowym szczytem w 5-8 miesięcy po sygnale z lutego 2007, a krach na globalnym rynku akcji spółek z sektorów IT&TC nastąpił od marca 2000 czyli 10 miesięcy po sygnale z maja 1999. Ale to dopiero później. 

Nie bardzo to wszystko pasuje do scenariuszy wywiedzionych dla naszego rynku z analizy naszego cyklu koniunkturalnego (cyklu Kitchina), które sugerują dołek bessy w okolicach wiosny 2019. Można to próbować uzgadniać na siłę wskazując casus sygnału z grudnia 1986, po którym DJIA rósł 8 miesięcy by później w ciągu 2 miesięcy doświadczyć błyskawicznego krachu o 1/3-ią, co w obecny realiach dałoby dołek bessy w lipcu 2019, a więc nie tak znowu daleko od oczekiwane terminu (w styczniu 2016 początek spóźnił się o 3 miesiące w stosunku do oczekiwanego terminu). Ale przyznam, że to wszystko jest mocno naciągane.

Wśród spółek, których akcje tworzą obecnie średnią przemysłową Dow Jonesa, znajdziemy takie „typowe” spółki przemysłowe jak America Express, Walt Disney Company, Goldman Sachs czy Visa (a również Apple i Microsoft). To każe z podwójną ostrożnością podchodzić do uzyskanych relatywnie optymistycznych wniosków potwierdzających generalnie cytowaną opinię o 6-9 miesiącach wyższych cen akcji. 

Osobiście nie lubię dyskutować z prawidłowościami historycznymi (chociaż wiem, że czasem to podejście zawiedzie), ale ponieważ też jestem nieco sceptyczny, to na koniec przestawiam wykres ceny kontraktu na indeks FANG+, który od czerwca nie robi już nowych szczytów. 

 

201809255FANG

 

Mnie ta dywergencja skojarzyła się z moim komentarzem sprzed 2 miesięcy („W USA przemysł jak w 2004, usługi jak w 2000„). Analogia z 2000 rokiem oczywiście nasuwa skojarzenia z ówczesnym krachem na spółkach „internetowych” (ówczesnym odpowiedniku dzisiejszych FAANG-ów), zaś analogia z 2004 rokiem sugeruje kolejne 3 lata dobrej koniunktury w „starej ekonomii”, której reprezentantami ciągle jeszcze w jakimś stopniu są indeksy typu DJIA i DJTA. 

Podsumowując: rzeczywiście czwartkowy sygnał „teorii Dowa” (nowy szczyt DJIA potwierdzający wcześniejszy szczyt DJTA) 10-krotnie zapowiadał w okresie minionych 40 lat „6-9 miesięcy” wyższych cen akcji. W obecnych realiach dominacji spółek typu FAANG ta prawidłowość może być kontrowersyjna, ale być może nowe rekordy DJIA i DJTA przy braku – od czerwca – nowych szczytów indeksu FANG+ – sugeruje trwanie rotacji kapitał z „nowej gospodarki” do „starej”. 

 

Cykl nadal w obszarze sprzedaży dla akcji

W grudniu ub. r. roku umawiałem sygnał sprzedaży dla polskich akcji wygenerowany przez spekulacyjny system oparty na standardowym schemacie rotacji aktywów w ramach cyklu gospodarczego w polskiej gospodarce („Inflacyjna faz ożywienia – czas dystrybucji akcji„). 

 

201809211PKBCPISygnayKupnaiSprzeday

Przedstawiona 10 miesięcy temu projekcja wartości WIG-u sugerowała rozpoczęcie się cyklicznej bessy w styczniu br.:

 

6projekcjasysmtepkbCPI

 

Jej uaktualnienie wygląda tak:

 

201809213PKBCPIProjekcja

 

Jak widać rzeczywista wartość WIG-u dosyć dobrze trzyma się projekcji przedstawionej 10 miesięcy temu. Gdyby tam było dalej – co oczywiście nie jest w żaden sposób gwarantowane – to trwająca od stycznia br. cykliczna bessa zakończyłaby się w styczniu i maju 2019 podwójnym dnem, po utworzeniu którego na krajowym rynku akcji zagościłaby nowa cykliczna hossa. 

Powstaje pytanie, czy w ciągu tych 8 miesięcy polska gospodarka zachowa się w sposób, który spowoduje wygenerowanie sygnału kupna średnioterminowego systemu spekulacyjnego na WIG-u, który umawiamy? Chciałbym tą kwestię zilustrować w nowatorski sposób. Zróbmy sobie listę dat, w których WIG ustanawiał ostatnie dołki bessy w ramach cyklu Kitchina (październik 1998, październik 2001, maj 2004, luty 2009, czerwiec 2012 oraz styczeń 2016) oraz miesiące, w których WIG ustanawiał ostatnie („ortodoksyjne”) szczyty hossy w ramach cyklu Kitchina (marzec 2000, kwiecień 2004, lipiec 2007, kwiecień 2011, wrzesień 2014 oraz styczeń 2018). 

 

201809214PKBCPIWIGDOkiGrki

 

Interesować nas będzie kwestia wartości rocznych zmian rocznej dynamiki PKB i wartości rocznych zmian rocznej dynamiki CPI w tych datach. Innymi słowy chcielibyśmy wiedzieć jaka skala spowolnienia rocznej dynamiki PKB i jaka skala spowolnienia rocznej dynamiki CPI (w „dezinflacyjnej fazie spowolnienia gospodarczego”, gdy akcje należy akumulować) była obserwowana w dołkach bessy, a jaka skala przyspieszenia dynamiki PKB i przyspieszenia dynamiki CPI (w „inflacyjnej fazie ożywienia gospodarczego”, gdy akcje należy dystrybuować) była obserwowana w szczytach hossy. Zilustrujemy to na wykresie PCA (Principal Component Analysis, Analizy Głównych Składowych).

201809215PCA2.png

 

Już tłumaczę, co jest na powyższym obrazku. Każda z czarnych kropek to miesiąc (od kwietnia 1998). Zrezygnowałem z umieszczania przy kropkach dat, bo uczyniłoby to wykres jeszcze mniej czytelnym. 

Do prawego górnego rogu wykresu trafiać będą miesiące, w którym obserwowane było silne przyspieszenie (stosunku do poziomu rok wcześniej) rocznej dynamiki PKB (ożywienie gospodarcze). Do lewego dolnego rogu wykresu trafiać będą miesiące, w którym obserwowane było silne spowolnienie  (stosunku do poziomu rok wcześniej) rocznej dynamiki PKB (spowolnienie gospodarcze).

Do prawego dolnego rogu wykresu trafiać będą miesiące, w którym obserwowane było silne przyspieszenie (stosunku do poziomu rok wcześniej) rocznej dynamiki CPI (faza inflacyjna). Do lewego górnego rogu wykresu trafiać będą miesiące, w którym obserwowane było silne spowolnienie  (stosunku do poziomu rok wcześniej) rocznej dynamiki CPI (faza deflacyjna). 

Zielone kropki to daty dołka cyklicznej bessy na WIG-u. Czerwone kropki to daty szczytów cyklicznej hossy na WIG-u.

Niebieska kropka – mam nadzieję, że ją widać na prawo od środka wykresu – do czerwiec br. (ostatni miesiąc, dla którego dysponujemy danymi o PKB). 

Obszar obejmujący zielone kropki, to obszar, w którym chcielibyśmy zobaczyć dany miesiąc (na podstawie obserwowanych w tym miesiącu rocznych dynamik rocznej zmiany PKB i CPI), by uznać, że polska gospodarka znalazła się w fazie, w której oczekiwać należy końca cyklicznej bessy i początku cyklicznej hossy. 

Obszar obejmujący czerwone kropki, to obszar, w którym chcielibyśmy zobaczyć dany miesiąc (na podstawie obserwowanych w tym miesiącu rocznych dynamik rocznej zmiany PKB i CPI), by uznać, że polska gospodarka znalazła się w fazie, w której oczekiwać należy końca cyklicznej hossy i początku cyklicznej bessy. 

Literka „d” w obrębie zielonego obszaru tu jego „środek” – typowe miejsce, gdzie chcielibyśmy zobaczyć dany miesiąc, by uznać, że pora na koniec bessy i początek hossy na rynku akcji. 

Literka „s” w obrębie czerwonego obszaru tu jego „środek” – typowe miejsce, gdzie chcielibyśmy zobaczyć dany miesiąc, by uznać, że pora na koniec hossy i początek bessy na rynku akcji. 

Przyjrzyjmy się dokładniej, gdzie znajduje się niebieska kropka (czerwiec 2018). Otóż ciągle w czerwonym obszarze obejmujący 6 ostatnich cyklicznych szczytów hossy na WIG-u. Czerwona kropka nad w górę i nieco w prawo od niebieskiej to styczeń 2018, czyli szczyt ostatniej hossy. W ciągu 5 miesięcy pomiędzy styczniem a czerwcem 2018 nastąpiło pewne przesunięcie w dół i w lewo, a więc nieco w stronę obszaru zielonego (obejmującego daty cyklicznych dołków bessy), ale ciągle niebieski punkt nie zdołał przesunąć się nie tylko do obszaru zielonego (gdzie akcje się akumuluje), ale nawet wyjść z obszaru czerwonego (gdzie akcje się dystrybuuje). 

Po danych na temat PKB za III kw., które poznamy w listopadzie można będzie sprawdzić (po uwzględnieniu danych o CPI), czy doszło do przejścia do „zielonej” strefy akumulacji akcji. Wymagałoby to przejścia polskiej gospodarki do dezinflacyjnej fazy spowolnienia gospodarczego, czyli najpierw schłodzenia tempa wzrostu PKB (w porównaniu do 5,1 proc. r/r w II kw. 2018) a następnie spadku dynamiki CPI (z 2 proc. r/r w sierpniu).

Podsumowując: na podstawie ostatnich dostępnych danych na temat PKB w III kw. 2018 i CPI (do sierpnia) można ocenić, że polska gospodarka nie weszła na razie w dezinflacyjną fazę spowolnienia gospodarczego, w której to fazie zwykle sprzyja akumulacji przecenionych akcji przed późniejszą hossą związaną z nadejście fazy ożywienia gospodarczego. Uaktualniona projekcja dla WIG-u sugeruje, że dno cyklicznej bessy powinno zostać osiągnięte w I półroczu 2019. Na przedstawionym wykresie PCA czerwiec nadal pozostawał w obszarze wyznaczonym przez 6 poprzednich szczytów hossy na WIG-u (czyli optymalnych momentów do sprzedaży akcji). Z dostępnych danych GUS za lipiec i sierpień nie wynika, by w tym czasie doszło w gospodarce do jakiejś istotnej zmiany. 

 

Pobawmy się kursem akcji KGHM

Proponuję dziś przyjrzenie się przykładowi zastosowania jeden z moich metod niekonwencjonalnego podejścia do analizy technicznej, którymi się ostatnio zabawiam. Jako obiekt analizy wybrałem kurs akcji KGHM. 

 

201809181KGHM

 

Ze względu na ograniczenia narzędzi, którymi się posługuję, będę pracował na danych miesięcznych. Pierwszym krokiem będzie standaryzacja danych, czyli wyrażenie kursu w kategoriach średnich i odchyleń standardowych. Celem tej standaryzacji jest polepszenie jakości porównań różnych okresów historii kursu, charakteryzujących się różnym poziomem zmienności. W przypadku kursu KGHM nie jest to jakiś wielki problem, bo na oko nie widać wielkich różnic pomiędzy zmiennością kursu 20 lat temu i obecnie, ale w innych przypadkach może to mieć znaczenie. Standaryzację zrobię dla interwałów równych 2, 4, 8, 16, 32, 64, 128 i 256 miesięcy (256 miesięcy to ponad 21 lat, czyli cały okres historii KGHM na GPW). Efekt poniżej. 

 

201809182KGHMStandaryzacja

 

Przykładowo w styczniu 2017 kurs KGHM był odchylony w górę od swojej 16-miesięcznej średniej o 3 odchylenia standardowe (beżowy kolor), a w październiku 2008 był odchylony w dół od swojej 32-miesięcznej średniej o ponad 3 odchylenia standardowe (jasnozielony). 

Powyższy wykres jest oczywiście bardzo mało czytelny, więc do jego interpretacji zastosuję jeden z algorytmów klastryzacji (analizy skupień), dostępny w PAST3 czyli bardzo fajnym darmowym programie do analizy statystycznej, o którym pisałem kilka tygodni temu. Z drzewa podobieństwa uzyskanego po zastosowaniu klasycznego algorytmu klastryzacji (Multivariate->Clustering->Classical) wyciąłem fragment drzewa obejmujący sierpień 2018 i czerwoną ramką zaznaczyłem obszar największego podobieństwa do tego miesiąca.

 

201809184KGHMCL

 

Jak widać sytuacja kursu akcji KGHM była w sierpniu br. najbardziej podobna do tej z kwietnia i czerwca br. To nie jest wielka niespodzianka (przy analizie długoterminowego wykresu ostatni odczyt będzie zwykle najbardziej podobny do kilku poprzednich – sytuacja na rynku nie zmienia się zwykle aż tak gwałtownie w przeciągu kilku miesięcy), więc to nas nie będzie zbytnio interesowało. Ciekawszy jest fakt, że algorytm uznał, że – razem z marcem i majem 2018 – miesiącami w historii KGHM, które – w podanym sensie – wykazują największe podobieństwo do bieżącej sytuacji, były luty, marzec i kwiecień 2001.

Przyjrzyjmy się sytuacji na wykresie kursu KGHM w tym okresie. 

 

201809183KGHMlutykwiecie20012

 

Podobne? Trochę podobne oczywiście, bo zastosowana metoda służy właśnie do wyszukiwania podobieństwa różnych historycznych epizodów.

By zweryfikować sensowność uzyskanego wyniku zastosujmy tę samą procedurę do wykresu ceny miedzi z giełdy COMEX od 1959 roku. Poniżej mała gałąź uzyskanego drzewa podobieństwa, na której znalazł się sierpień 2018:

 

201809186miedCL

 

Czyli do sytuacji na rynku miedzi z sierpnia 2018 najbardziej podobna była sytuacja z lipca 2018 (niewielka niespodzianka), ale zaraz później pojawiają się 4 daty z odległej przeszłości: luty, marzec i maj 2001 (!) oraz czerwiec 1986. Zaznaczmy te miesiące na wykresie ceny miedzi:

 

201809187CopperZaznaczoneMiesice

 

Czyli zastosowana metoda wskazała okres luty-kwiecień 2001 jako najlepszą w okresie minionych 21 lat analogię do sierpniowej sytuacji na wykresie KGHM i równocześnie okres luty-marzec oraz maj 2001 jako najlepszą – obok czerwca 1986 – w okresie minionych 59 lat analogię do sierpniowej sytuacji na wykresie ceny miedzi na rynkach światowych. Przypadek? Nie sądzę. 

Co ciekawe to nieco podobny wynik, do tego, który proponowałem – przy zastosowaniu mniej ekstrawaganckiej metodologii – w styczniu 2015 roku: „DAX i GSCI jak w 1985 i 1998 roku„. 

Oba epizody z historii rynku miedzi podejrzewane o bycie podobnymi do obecnej sytuacji epizody nie są identyczne. W czerwcu 1986 miedź miała już tylko 2 miesiące do – nigdy później już nie przebitego w dół – minimum z sierpnia. W okresie luty-maj 2001 do – nigdy już później nie przebitego w dół – minimum ceny miedzi z listopada 2001 było jeszcze 6-9 miesięcy. W obu przypadkach można mówić jednak o teście poprzednich dołków bessy z czerwca 1982/grudnia 1984 oraz marca 1999. Gdyby poważnie potraktować tę analogię, to i obecnie można by oczekiwać podobnego testu poprzedniego minimum bessy na miedzi ze stycznia 2016 roku. Ten dołek znajduje się ciągle ponad 25 proc. poniżej obecnego poziomu kursu miedzi. 

W październiku 2001 kurs akcji KGHM również przetestował swoje poprzednie minimum z października 1998. Jego obecnym odpowiednikiem jest dołek ze stycznia 2016 (52,29 zł). Później kurs wszedł w wieloletnią hossę, która podniosła jego kurs ponad 13-krotnie. Obecny cena akcji KGHM wynosi 85 zł. 

W oby przypadkach po osiągnięciu dołka (sierpień 1986, listopad 2001) cena miedzi wchodzi w silną hossę, która doprowadza ją na nowe historyczne szczyty. W jednym przypadku hossa jest krótka (2 lata i 4 miesiące do grudnia 1988), w drugim długa (4,5 roku do maja 2006). 

Uzyskane wyniki są moim zdaniem interesujące, chociaż oczywiście tego typu analogie – choćby nawet nie wiem jak kuszące – mogą się w każdej chwili załamać pod wpływem jakiegoś odpowiednio silnego czynnika o fundamentalnej naturze. 

Co jakiś czas będę w tym miejscu wrzucał wyniki podobnych zabaw dla kursów innych akcji spółek czy innych instrumentów finansowych notowanych na światowych rynkach. 

Podsumowując: przedstawione niekonwencjonalne podejście do analizy kursu akcji KGHM i ceny miedzi wskazało okres luty-kwiecień (dla KGHM) oraz okresy luty-marzec/maj 2001 i czerwiec 1986 (dla ceny miedzi) jako najbardziej – z punktu widzenia przyjętej metodologii – podobne do sytuacji z sierpnia br. Gdyby tę analogię potraktować poważnie, to można by wysnuć wniosek, że w ciągu najbliższego 1-8 miesięcy cena miedzi przetestuje swój dołek z początku 2016 roku, podobnie uczyni kurs KGHM, a później oba instrumentu wejdą w kilkuletnią hossę, która wyniesie ich ceny na nowe rekordy. Oczywiście z tego, że ostatnie zachowaniu KGHM/miedzi było podobne do jakichś epizodów z przeszłości, nie wynika, że przyszłość również musi być podobna. Być może jednak warto uwzględnić uzyskane powyżej rezultaty w swoich kalkulacjach. 

 

Nowy rekord pesymizmu krajowych inwestorów indywidualnych

W czwartek w sondażu INI SII padł nowy rekord pesymizmu krajowych inwestorów indywidualnych. Zapewne miało to ścisły związek z kolejnym załamaniem cen akcji małych spółek, które stanowią istotny składnik portfeli uczestników sondażu. Udział pesymistów skoczył do najwyższego poziomu w historii (65,1 proc.) pokonując poprzednie maksimum z 30 listopada ub. r., natomiast udział inwestorów zakładających wzrost WIG-u w ciągu następnego półrocza (22,1 proc.) zdołał utrzymać się powyżej dołka z 28 czerwca br. (20,2 proc.). Saldo optymistów i pesymistów spadło do -43 pkt. proc. poniżej poprzedniego rekordu pesymizmu z 28 czerwca (-42 pkt. proc.). 

 

 

Co prawda kontrariańska strategia spekulacyjna na WIG-u 20 oparta na INI SII zawiodła w okresie marzec-lipiec (strata -0,75 proc.), więc do poniższego należy podchodzić z ostrożnością, ale proponuję przyjrzeć się zachowaniu WIG-u 20 wokół poprzednich rekordów pesymizmu. Pomijając z oczywistych względów początkowy okres istnienia sondażu (2011 rok) dostajemy 5 podobnych do czwartkowego przypadków spadku salda INI SII na rekordowo niski poziom. Takie sygnały były generowane kolejno: 21 stycznia 2016 (dno poprzedniej cyklicznej bessy), 23 czerwca 2016 (referendum w Wielkiej Brytanii w sprawie Brexitu; dno fali 2-iej hossy?), 16 listopada 2017 i 30 listopada 2017 (dno fali 4-tej hossy?) oraz 28 czerwca 2018 (dno fali A bessy lub dno fali b fali A bessy?). 

 

 

Gdyby nie brexitowa wpadka z czerwca 2016 można by uznać, że takie rekordy negatywnego sentymentu krajowych inwestorów indywidualnych były dobrą okazją do zajmowania krótkoterminowych długich pozycji na WIG-u 20. W 4 na 5 przypadków dalszy spadek wartości indeksu nie przekraczał 1 proc., na 43-iej sesji po sygnale (po ok. 2 miesiącach) WIG-20 był przynajmniej 6,5 proc. wyżej niż w momencie ustanawiania rekordu pesymizmu, a kulminujący pomiędzy 38-ą a 49-tą sesją po sygnale wzrost przynosił przynajmniej 9,1 proc. zysk (+18,8 proc., +9,1 proc., +9,2 proc. oraz +13,9 proc.).

Niestety pułapka zastawiona przez brytyjskich wyborców pod koniec czerwca 2016 zmniejsza atrakcyjność tej statystyki, ale i tu na 35-tej sesji po sygnale WIG-20 był wyżej (o 0,6 proc.) niż w momencie generowania podobnego do czwartkowego sygnału. Generalnie można stwierdzić, że znaczenie czwartkowego sygnału powinno wygasnąć po 35-49 sesjach: w każdym z tych 5 przypadków po upływie tego czasu na rynek wracały spadki kulminujące ok. 5 miesięcy po sygnale (w obecnych realiach byłby to luty 2019). 

 

2018090143cieki

 

Projekcja wartości WIG-u 20 uzyskana przez uśrednienie tych 5 historycznych ścieżek WIG-u 20 wokół podobnych do czwartkowego rekordów pesymizmu krajowych inwestorów indywidualnych spada jeszcze minimalnie (do 2225,3 pkt.) do 9-tej sesji po sygnale, po czym rośnie do 43-ciej sesji po sygnale (w obecnych realiach to połowa listopada) do poziomu 2417 pkt.

 

2018090144projekcja

 

Podsumowując:  w 4 na 5 przypadkach nowy rekord pesymizmu krajowych inwestorów indywidualnych okazywał się w perspektywie następnych 7-10 tygodni dobrym momentem do zakupu WIG-u 20. W 5-tym (Brexit) można było zamknąć pozycje z minimalnym zyskiem (+0,6 proc.) 7 tygodni po sygnale. Można to uznać za argument za oczekiwaniem przesunięcia się początku kolejnej silniejszej fali spadkowej cen akcji na GPW do jesieni (do listopadowych wyborów do Kongresu w USA?). 

 

sWIG najniżej od 4 lat

Chciałbym się jeszcze podzielić trzema – niezbyt może odkrywczymi – uwagami na temat wykresu sWIG-u 80. 

Warto zauważyć, że indeks ten – po raz pierwszy w swej sięgającej początku 1995 roku historii – spadł do swojego 4-letniego minimum. Do tej pory rekordem tego typu był spadek indeksu w sierpniu 2002 do najniższego poziomu od 3 lat i 10 miesięcy. Obecnie indeks znalazł się najniżej od pierwszej połowy sierpnia 2014 roku, gdy w minimum spadł do poziomu 11281 pkt. 

 

 

20180910sWIG80

 

Wykres tego indeksu cen akcji małych spółek na GPW miał do tej pory jedną charakterystyczną cechę: w żadnym z kolejnych cykli hossa-bessa (cykli Kitchina) indeks nie spadał w fazie spadkowej poniżej startu fazy wzrostowej (podczas bessy nie spadał poniżej poziomu początku hossy). Najbliżej przełamania dna poprzedniej hossy sWIG 80 znalazł się w sierpniu 2002 roku, ale wtedy spadek zatrzymał się 4,2 proc. powyżej minimum z października 1998. Obecnie sWIG jest już jedynie 2,8 proc. powyżej dołka z sierpnia 2014 roku, który należy uznać za dno poprzedniej cyklicznej bessy na tym indeksie. 

Piątkowa projekcja wartości sWIG-u sugerowała, że indeks jednak przełamanie wsparcie z sierpnia 2014 roku, czyli pierwszy raz w historii spadnie poniżej dna poprzedniej hossy. Gdyby tak się stało, to byłby to – obok pierwszego w historii ponad 4-letniego dołka indeksu – sygnał jakiegoś długoterminowego słabnięcia rynku akcji małych spółek w naszym kraju. Proponuję wrócić do tego tematu, jeśli do takiego przełamania rzeczywiście dojdzie. 

Trzecia obserwacja dotyczy wykresu względnej siły sWIG-u 80 do WIG-u 20. Całą jej historię można było do tej pory umieścić w obrębie szerokiego kanału trendu wzrostowego (ten wzrost wynika głównie z tego, że do wartości WIG-u 20 nie są wliczane wypłacane dywidendy). Górne ograniczenie tego kanału było testowane przez wykres w 1997, 2007 oraz we wrześniu 2016 roku („decennial pattern?”), zaś do dolnego ograniczenia kanału wykres zbliżał się w drugiej połowie 2002 roku, jesienią 2005, jesienią 2011, latem 2012, latem 2014 oraz ostatnio w listopadzie ub. r. 

 

20180910wzgldna_sia_sWIG80_do_WIGu_20

W przeszłości docieranie wykresu względnej siły sWIG-u 20 wobec WIG-u 20 w pobliże dolnego ograniczenia kanału trendu wzrostowego było dobrym momentem przestawienia się z akcji dużych spółek na akcje spółek małych. Obecny ruch w dół stanowi dosyć poważne naruszenie tego teoretyczne wsparcia i może być interpretowane jako wybicie z tego kanału trendu wzrostowego dołem. Osobiście wstrzymywałbym się z tak radykalną interpretacją zachowania tego wykresu i czekał na dodatkowe dane, ale niewątpliwie sWIG wykazał się w ostatnich tygodniach pewnym historycznie precedensowym nadmiarem relatywnej słabości względem indeksu akcji dużych spółek. 

Podsumowując: wartość sWIG-80 spadła do najniższego poziomu od sierpnia 2014, a względna siła sWIG-u wobec WIG-u 20 jest najniżej od grudnia 2014. Indeks ten po raz pierwszy w historii spadł do ponad 4-letniego minimum, po raz pierwszy w historii skasował tak dużą część poprzedniej hossy a jego wykres względnej siły sWIG-u wobec WIG-20 znacząco spadł poniżej dolnego ograniczenia ponad 20-letniego trendu wzrostowego. To niewątpliwe objawy niespotykanej słabości tego segmentu rynku, co można potraktować jako potwierdzenie piątkowej hipotezy, że – niezależnie od krótkoterminowych korekt możliwych jeszcze we wrześniu po tak silnych spadkach – optymalny moment na zakup akcji krajowych małych spółek przed następną cykliczną hossą spodziewaną w latach 2019-2020 nadejdzie dopiero za kilka miesięcy. 

 

Najbardziej dynamiczny spadek sWIG-u od 7 lat

Obecne uderzenie odprysków afery Getbacku w krajowy rynek akcji małych i średnich spółek powinno w pewnym momencie stworzyć dobrą średnioterminową okazję do zakupów przecenionych akcji. Oczekiwana przez rynek fala przymusowej podaży akcji wielu z tych spółek ze strony zagrożonych TFI powinna doprowadzić do przejściowego zdołowania  ich cen poniżej racjonalnych w dłuższym terminie poziomów. Po jej wyczerpaniu ceny powinny odbić się w górę. Pozostaje pytanie o to, kiedy ta fala osiągnie swe apogeum.

W czwartek 5-sesyjna zmiana wartości sWIG-u 80 przekroczyła 7 proc.  Ten spadek był najsilniejszy od 7 lat, a w okresie minionej dekady było 5 wcześniejszych tego typu epizodów. 

 

1swig1

 

W żadnym z tych przypadków wartość sWIG-u nie odjechała w górę zbyt daleko przez następne 4-7 miesięcy. Równocześnie w 16 miesięcy po takim jak czwartkowy sygnale sWIG- nigdy nie był wiele niżej niż w momencie generowania sygnału. Po drodze spadki mogły sięgnąć i 30 proc. 

 2swigplot3

 

Projekcja wartości sWIG-u uzyskana przez uśrednienie tych 5 historycznych ścieżek indeksu wokół 5-sesyjnych załamań takich jak ostatnie sugeruje okolice lutego przyszłego roku (po dalszym spadku po ponad 10 proc.) jako optymalny moment wykorzystania ostatniej słabości tego rynku. 

 

3swigproj2

 

Powyższe oszacowanie w miarę pasuje to do wywiedzionego z cyklu Kitchina (średnio 40 miesięcy) standardowego oszacowania dołka obecnej bessy w okresie luty-maj 2019 (40 miesięcy po dołku bessy ze stycznia 2016, 80 miesięcy po dołku bessy z czerwca 2012 i 120 miesięcy po dołku Wielkiej Bessy z lutego 2009).

Swoją drogą 3 cykle Kitchina o standardowej długości trwają 10 lat, co dawałoby jakąś racjonalną podstawę dla decennial pattern). 10 lat temu dołek cen był w lutym 2009, 20 lat temu – w październiku 1998. 

Niewątpliwie dla posiadaczy gotówki obecna wyprzedaż akcji małych i średnich spółek może okazać się w którymś momencie okazją do akumulacji akcji po cenach, które potem nie powtórzą się przez wiele lat. Już teraz podstawowe wskaźniki dla sWIG-u (cena/zysk 10,6, cena/wartość księgowa 1,13, stopa dywidendy 5,6 proc.) nie wydają się wygórowane, chociaż prawdopodobne jest, że do końca cyklicznej bessy można będzie „wynegocjować” jeszcze lepsze parametry (szczególnie, gdyby – co powinno przecież nastąpić w którym momencie – koniunktura na głównych rynkach akcji ponownie się znacząco pogorszyła). W 2012-tym wartość wskaźnika C/WK zbliżyła się do 0,9, zaś w 2009 spadła poniżej 0,7. Wskaźnik C/Z spadał w tych latach poniżej odpowiednio 10 i 7. Maksimum wartości stopy dywidendy w 2009 roku wyniosło ok. 6,5 proc

 

Podsumowanie: analiza przypadków podobnych epizodów 5-sesyjnych silnych spadków sWIG-u z ostatniej dekady sugeruje, że ze zmasowanymi zakupami przecenionych akcji małych spółek nie ma się co spieszyć (no chyba, że ktoś chce zakumulować duże ich ilości), gdyż typowa dynamika takich procesów sugeruje dopiero okolice lutego przyszłego roku jako optymalny termin zakupów. Obecna słabość segmentu MiŚ-ów to w dużej mierze konsekwencja czynników specyficznych dla polskiego rynku, a jak się wydaje w obecnym cyklu należy się liczyć jeszcze z jakimś spadkiem cen akcji na świecie, który powinien nastąpić po jednej z kolejnych podwyżek stóp FED. Dopiero nałożenie się negatywnych konsekwencji jakiegoś kryzysu na świecie na naszą lokalną słabość stworzyłaby – w pierwszym półroczu 2019? – optymalną z punktu widzenia kupujących kombinację.  

 

Konsumpcja nadal głównym motorem wzrostu gospodarczego w Polsce

W poprzednim wpisie przedstawiłem wyglądającą dla mnie w miarę wiarygodnie projekcję ścieżki WIG-u 20 na najbliższe dwa lata. Dziś proponuję zerknąć z lotu ptaka na to, co dzieje się w polskiej gospodarce. Już w połowie sierpnia poznaliśmy wstępną informację o 5,1 proc. tempie wzrostu PKB w naszym kraju, które okazało się najwyższe w Unii Europejskiej. W piątek GUS podał bardziej szczegółowe dane na temat czynników, które wpłynęły na ten relatywnie bardzo dobry wynikNajpierw rozbijmy sobie owe 5,1 proc. realnego wzrostu PKB w stosunku do II kw. 2017 na dwa główne elementy:

 

PKB = popyt krajowy + eksport netto

 

1kontrybpopytkrajeksportnetto

 

Jak widać obecna sytuacja w krajowej gospodarce jest z tego punktu widzenia zupełnie odmienna od tej z okresu II kw. 2012-III kw. 2013 czy z okresu I-III kw. 2009, kiedy to kontrybucja krajowego popytu była ujemna a wzrost gospodarczy trzymał się na popycie zagranicznym. W II kw. kontrybucja popytu krajowego do owych 5,1 proc. wzrostu PKB wyniosła +4,6 pkt. proc., a udział eksportu netto +0,5 pkt. proc. Najbardziej przypominało to sytuację z I kw. 2011, IV kw. 2015 oraz I kw. 2017. 

 

2clustpopytwewntrznyeksportnetto2

Rozbijmy sobie teraz popyt krajowy na dwie składowe:

 

popyt krajowy = spożycie ogółem + akumulacja brutto 

 

3kontrybspoycieogemakumulacjabrutto

 

Kontrybucja spożycia ogółem wyniosła w II kw. +3,7 pkt. proc. i był najwyższa od 2008 roku. Wpływ akumulacji brutto był znacznie mniejszy i wyniósł +0,9 proc. To dokładnie połowa przedziału wahań tej kategorii w okresie minionych 10 lat. Generalnie najbardziej z tego punktu widzenia podobne do II kwartału były różne kwartały z lat 2015-2017 – tego typu przewaga konsumpcji nad akumulacją utrzymuje się już od dłuższego czasu. 

Zobaczmy teraz kto jest odpowiedzialny za to „wielkie żarcie„:

 

spożycie ogółem = spożycie gospodarstw domowych + spożycie publiczne 

 

4kontrybspoycieprywatneipubliczne

 

Jak widać sektor publiczny jest raczej niewinny (chociaż udział spożycia publicznego – +0,8 proc. – jest też powyżej średniej z minionej dekady), a odpowiedzialnymi za to utrzymujące się konsumpcyjne rozpasanie są krajowe gospodarstwa domowe. Kontrybucja spożycia tych ostatnich na poziomie +2,9 proc. jest w pobliżu maksimów wartości obserwowanych po 2008 roku. Algorytm klastrujący za najbardziej z tego punktu widzenia podobny do II kw. uznaje cały okres od I kw. 2017 do I kw. 2018. 

Pozostaje nam jeszcze rozbić akumulację brutto:

 

akumulacja brutto = inwestycje w środki trwałe brutto + zapasy

 

5kontrybinwestzapas

 

Tu mamy z pewnością jakieś rozczarowanie, jeśli chodzi o inwestycje, chociaż oczywiście dramatu chyba nie ma, to kontrybucja inwestycji (+0,7 pkt. proc.) była wyższa niż średnia z minionej dekady (+0,53 pkt. proc.). Spadła do +0,2 pkt. proc. kontrybucja wzrostu zapasów, chociaż nadal jest dodatnia. 

Warto jednak zwrócić uwagę, że minione 2 lata to najdłuższy w dostępnych danych okres systematycznej przewagi konsumpcji nad inwestycjami. Ostatnim kwartałem, w którym kontrybucja inwestycji w środki trwałe dorównywała kontrybucji spożycia ogółem był IV kw. 2014. Zdrowy rozsądek podpowiada, że na dłuższą metę utrzymywanie się takiej dysproporcji pomiędzy konsumpcją a inwestycjami przyniesie negatywne skutki dla wzrostu gospodarczego. 

Zgodnie z powyższym:

 

PKB = spożycie gospodarstw domowych + spożycie publiczne + inwestycje + zmiana stanu zapasów + eksport netto

 

Sprawdźmy, czy się zgadza: spożycie gospodarstw domowych (2,9) plus spożycie publiczne (0,8) plus inwestycje (0,7) plus zapasy (0,2) plus eksport netto (0,5) rzeczywiście daje 5,1 proc. 

Weźmy na koniec te 5 elementów popytu i potraktujmy je innym ciekawym algorytmem dostępnym w programie PAST3, o którym pisałem przed miesiącem – zastosujmy analizę głównych składowych (PCA – Principal Component Analysis), dzięki czemu będziemy mogli sobie jakoś zwizualizować podobieństwo sytuacji w polskiej gospodarce w II kw. br. do momentów z przeszłości (niestety dostępne są jedynie dane sięgające 2008 roku). 

 

6pcapkb.png

Jak interpretować powyższy obrazek? Po jego lewej stronie grupują się kwartały minionej dekady, w którym dominującą siłą ciągnącą polską gospodarkę w górę był eksport netto, zaś po prawej stronie znajdują się okresu, w którym przewagę miał popyt wewnętrzny. W górę wykresu będą się przesuwać kwartały, w których ważnym czynnikiem przyczyniającym się do wzrostu gospodarczego były inwestycje w środki trwałe, zaś ku jego dołowi ciążyć te, w którym wzrost gospodarczy opierał się w istotnym stopniu na wzroście zapasów.

Mała czerwona kropka nieco na prawo i w górę od środka wykresu to nasz II kw. 2018. Jak widać nie ma on jakiejś silnej charakterystyki, która popychałaby go w stronę krawędzi wykresu. Innymi słowy zastosowana metoda sugeruje, że obecny wzrost ma mimo wszystko jednak dosyć zrównoważony charakter. Albo ostrożniej – bywały w przeszłości znacznie bardziej ekstremalne okresy jeśli chodzi o strukturę popytu. 

Najbliższym czerwonej kropki II kw. 2018 na powyższym wykresie PCA jest III kw. 2011. To trochę zaskakujące, bo mieliśmy wtedy bardzo niską kontrybucję spożycia ogółem (+0,6 pkt. proc.), co nijak się nie ma do obecnej sytuacji. Pasuje to do jednak koncepcji, o której pisałem w lutym („2018=2011?„). Gdyby tą analogię potraktować całkiem dosłownie (a oczywiście nie należy tego robić) to mielibyśmy dziś  – 3 września 2018 odpowiednik 3 grudnia 2011. Na WIG-u trwała wtedy od końca września nieregularna korekta wzrostowa (fala B) ówczesnej bessy rozpoczętej 8 miesięcy wcześniej (w kwietniu 2011). To całkiem przypomina obecną sytuację, gdy WIG od końca czerwca znajduje się w obrębie korekty wzrostowej podejrzewanej o bycie falą B bessy. Na początku grudnia 2011 do końca fali B było jeszcze 2 miesiąca, a do końca bessy czyli maja 2012 – 5 miesięcy (ówczesna fala C przyjęła postać fali „załamanej”). 

Oprócz III kw. 2011 blisko czerwonej kropki plasują się też II, III i IV kw. 2015 roku 

Gdyby analogię II kw. 2018 z III kw. 2011 potraktować dosłownie to sugerowałaby bliski początek wzrostu kontrybucji eksportu netto i spadku kontrybucji popytu krajowego (patrz kwartały z 2012 i 2013 roku po lewej stronie powyższego wykresu PCA), ale nie jestem pewien, czy na podstawie tak niewielkiej liczby danych można formułować jakieś bardziej wiarygodne wnioski. W 2012 roku zakończyły się inwestycje związane z organizacją Euro 2012, a w najbliższym czasie z niczym podobnym nie będziemy chyba mieli w polskiej gospodarce do czynienia. 

Podsumowując: w II kw. br. w krajowej gospodarce nadal dominowała kontrybucja ze strony popytu krajowego w szczególności konsumpcji a zwłaszcza konsumpcji prywatnej