Jak z Goldmanem i Sachsem Koreę żeśmy jednoczyli.

Kilka miesięcy temu w trakcie dyskusji toczonych z gośćmi tego blogu pozwoliłem sobie na rzucenie od niechcenia następującej równie niewinnej co niezgrabnej stylistycznie uwagi:

 

Mnie w ogóle Kospi od 1989 roku przypomina S&P czy DJIA czy DAX-a od 1966 roku: 16 lat trendu bocznego i wybicie w górę. Wygląda to tak, jakby zjednoczenie obu Korei powinno nastąpić za 5 lat ;-)”

 

Byczy wygląd indeksu giełdy w Seulu intrygował mnie do tego stopnia, że zrobiłem z tego na początku lipca nawet wykres dnia. Ostatnie zjednoczenie Niemiec nastąpiło w 1990 roku czyli w 7 lat po opuszczeniu przez DAX-a górą trendu bocznego, w obrębie którego ten indeks giełdy we Frankfurcie poruszał się od początku lat 60-tych.

 

 

Co bardzo ciekawe w kontekście ogólnego pesymizmu odnośnie przyszłości, który zapanował wskutek ostatniego globalnego kryzysu, indeks giełdy w Seulu po kilkunastu latach trendu bocznego – rozpoczętej w pół roku po Igrzyskach Olimpijskich w Seulu w 1988 roku – wybił się górą z tej konsolidacji w 2005 roku, a spadek z lat 2007-2008 wygląda na długoterminowym wykresie Kospi jak normalny „ruch powrotny” zwykle następujący po takim wybiciu i poprzedzający dalsze wzrosty.

 

 

 

 

Gdyby potraktować tę analogię poważnie, to otrzymywalibyśmy prognozę 10-krotnege wzrostu cen akcji na giełdzie w Korei w przyszłej dekadzie plus – co już nas w sumie mniej interesuje – „prognozę” zjednoczenia obu państw koreańskich w 2012 roku.

Powyższe traktowałem jako nieszkodliwą intelektualną prowokację niekoniecznie mającą mocne zakorzenienie w rzeczywistości. Do czasu jednak.  A dokładnie do 21 września. Tego dnia ukazał się bowiem raport banku Goldman Sachs poświęcony właśnie kwestii zjednoczenia Korei, kosztów tego przedsięwzięcia i jego gospodarczych konsekwencji. O ile moje spekulacje można by spokojnie zlekceważyć, o tyle opowieści Goldmana Sachsa już zasługują na więcej uwagi.

Raport znam jedynie z agencyjnych omówień, ale z tych strzępów informacji można wywnioskować, że ekonomiści Goldmana zapatrują się na kwestię zjednoczenia obu Korei raczej pozytywnie kusząc Koreańczyków wizją stworzenia potęgi gospodarczej:
 
 
„Według naszych projekcji, zjednoczona Korea mogłaby wyprzedzić pod względem wielkości PKB (w ujęciu dolarowym) Francję, Niemcy i być może Japonię w ciągu 30-40 lat„.

 

Zdaniem ekonomistów banku modelem, który mogliby naśladować Koreańczycy mógłby być przypadek połączenia ChRL i Hongkongu, to znaczy model zjednoczenia uwzględniający – inaczej niż to było w przypadku Niemiec – specyfikę polityczną i gospodarczą obu łączących się krajów.

No cóż, z pewnością dla firm z Korei Południowej zdobycie dostępu do 24 milionów zdyscyplinowanych dekadami koszarowego życia w państwie komunistycznym pracowników byłoby nie lada gratką umożliwiającą podjęcie konkurencji z tanią produkcją z Chin.

Oczywiście ewentualne zjednoczone państwo koreańskie dysponowałoby – obok potencjału gospodarczego – również odziedziczonym po Korei Północnej zaawansowanym programem budowy broni jądrowej i środków jej przenoszenia. Ewentualne pojawienie się w Azji Wschodniej takiego potencjalnego mocarstwa z pewnością musiałoby uruchomić stosowne reakcje zarówno zdemilitaryzowanej i znajdującej się od 19 lat w deflacyjnym kryzysie Japonii, jak i Chin, które przecież same podzielone są na komunistyczną Chińską Republikę Ludową i Republikę Chińską na Tajwanie.

Niezależnie od sensowności powyższych spekulacji warto uważnie obserwować rozwój wydarzeń w Azji, bo wiele wskazuje, że w ciągu najbliższych kilkunastu lat będą się tam działy bardzo ciekawe rzeczy.

Nawiasem mówiąc Kospi wybił się w górę z kilkunastoletniej konsolidacji 4 lata temu. W naszej analogii DAX znajdował się w 4 lata po wybiciu z analogicznego trendu bocznego w 1987 roku, co w kontekście zbliżającego się października nie jest dobrą wróżbą…

Dodaj komentarz