Deja vu?

Jakiś czas temu obiecałem sobie zreplikowanie metody wyszukiwania historycznych analogii stosowanej przez MRCI opisanej w komentarzu „Który rok mamy obecnie na Wall Street?”. Na razie nie udało mi się znaleźć czasu by samodzielnie zweryfikować dosyć pesymistyczne wnioski dotyczące S&P 500 wynikające z analizy MRCI, ale postanowiłem tę metodę zastosować do historii WIG-u. Poniżej ilustracja rezultatu jaki otrzymałem. Przebieg WIG-u w okresie minionych 12 miesięcy okazał się najbardziej podobny do ścieżki indeksu sprzed 12 grudnia 2005 roku. Jeśli nasz rynek akcji nadał miałby wykazywać podobieństwo do tego co działo się na GPW 7 lat wcześniej, to należałoby przyjąć wielce optymistyczną formułę „2013=2006”:

 

 

Rzeczywiście przebieg WIG-u w 2012 roku był wielce podobny do jego zachowania z 2005 roku. Ale na ile wiarygodne jest wyciąganie z tego wniosku, że 2013 roku będzie generalnie najbardziej podobny do roku 2006-tego? Postanowiłem sprawdzić jak tego typu prognozy wyglądałyby w trakcie kilku minionych lat. Poniżej widać rezultat podobnych zabaw, gdyby przeprowadzano jest w poprzednich latach (pionowa linia na rysunkach oznacza momenty,w których formułowane są prognozy):

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Moim zdaniem metoda – co może zaskakiwać – jakoś się broni. Na 7 prognoz ewidentna wpadka zdarzyła się tylko raz: prognozowanie pod koniec 2008 rok, że 2009 rok będzie przypominał 2001 było oczywiście błędem, choć być może – nie sprawdzałem tego – w trakcie 2009 roku najsilniejsza korelacja „przeskoczyłaby” w którymś momencie na jakiś inny rok. Resztę prognoz formułowanych pod koniec roku w latach 2005-2011 można uznać za całkierm porzyzwoite wskazówki na następne 12 miesięcy. To sugeruje, że być może przyszłoroczna rzeczywistość nie będzie zbytnio oddalać się od skrajnie optymistycznej prognozy na 2013 od której zacząłem niniejszy komentarz. Ze swej strony postaram się co jakiś czas uaktualniać to narzędzie, by nie przegapić momentu, w którym WIG znajdzie sobie jakiś inny niż 2006 rok jako wzorzec do naśladowania.

 

Dodaj komentarz