Dolar lekko przesadził

Moja styczniowa próba wyznaczenia momentu i poziomu lokalnego końca trwającej od maja fali spadku EUR/USD zakończyła się konkluzją wskazującą „poziomy niższe niż 1,11 jako miejsce, gdzie warto podjąć ryzyko”. W styczniu EUR/USD spadł poniżej 1,11 schodząc poniżej najniższego poziomu (1,074) sugerowanego przed dwoma miesiącami przez najsłabszą z przedstawionych wówczas projekcji. Pora więc jeszcze raz przyjrzeć się kursowi EUR/USD. 

Gdy w maju ub. r. euro rozpoczynało trwający do mijającego tygodnia dynamiczny zjazd w dół wprowadzenie przez ECB europejskiej wersji przećwiczonego wcześniej w Japonii i USA programu „poluzowania ilościowego” można było traktować w kategoriach przyjmowanej często sceptycznie pogłoski. W poniedziałek  – po 10 miesiącach prawie nieustającego spadku kursu EUR/USD – ECB rozpoczął zapowiedziany w styczniu skup aktywów. W kategoria powiedzenia „kupuj pogłoski, sprzedawaj fakty” można to potraktować kontrariańsko jako sugestię bliskości momentu zmiany trendu.

Należy oczywiście pamiętać, że szukam tu raczej lokalnego maksimum dolara, bo cały czas za nadrzędny paradygmat uznaję ten związany z cyklem Kuznetsa

W okresie minionego pokolenia podobną do obecnej z ponad 20 proc. przeceną EUR/USD w ciągu roku (oczywiście przed 2000 rokiem mowa tu o kursie ECU) mieliśmy do czynienia wcześniej jedynie 4-krotnie:


 

3 z tych sygnałów pojawiły się z praktycznego punktu widzenia tu przed zmianą trendu. W październiku 2000 wyprzedzenie w stosunku do dołka EUR/USD wyniosło 9 sesji, w lipcu 1993 sygnał pojawił się dokładnie w dołku a w lutym 1985 – 4 sesje przed dołkiem. W każdym z tych 3 przypadków zmiana trendu była długotrwała i trwała przynajmniej 2 lata.  Po sygnałach z 1985 i 2000 roku dolar już nigdy później nie był droższy względem euro.

Jedynie raz – w maju 1981 roku – pojawienie się tak niskiej rocznej dynamiki EUR/USD nie poprzedziło bezpośrednio zmiany trendu – dolar umacniał się po takim sygnale jeszcze przez 3 miesiące, a spekulant, który wykorzystałby ten sygnał do sprzedaży dolarów, „wyszedłby na swoje” dopiero po 5 miesiącach.

 

 

Nie zmienia to faktu, że projekcja uzyskana przez uśrednienie zachowania EUR/USD po tych 4 historycznych precedensach rośnie dynamicznie o prawie 35 centów w ciągu 3 lat. Można być sceptycznym, czy i obecnie z czymś podobnym moglibyśmy mieć do czynienia, ale ta statystyka powinna skłaniać do ostrożności przy prognozowaniu dalszego umacniania się dolara.

 


 

Główną wadą tej koncepcji jest to, że obecnie raczej nie mamy do czynienia ze słabością euro, którą można by częściowo tłumaczyć poczynaniami ECB, ale z siłą amerykańskiego dolara odzyskaną po latach słabości podobnie jak to miało miejsce w drugiej połowie lat 90-tych czy pierwszej połowie lat 80-tych. W obu przypadkach ofiarami tak gwałtownego umocnienia dolara padały kraje zadłużone w dolarach i zależne od eksportu surowców (PRL i Meksyk w latach 1981-82, kraje Azji Południowo-Wschodniej i Rosja w latach 1997-1998). Na razie mieliśmy na przełomie tego i poprzedniego roku kryzys rosyjskiego rubla, ale nie mam przekonania, że to już był ten „fakt”, który powinien zachęcać do sprzedawania dolarów. 

Dla porównania jednak podobna zabawa dla Dollar Index (gdyby ktoś marudził, że analiza zachowania kursu EUR/USD w okresie, kiedy strefa euro jeszcze nie istniała, nie ma sensu). Tu z podobnym do obserwowanego obecnie 20 proc. umocnieniem w ciągu roku mieliśmy też do czynienia jedynie 4-krotnie, tyle że sygnał z 1993 roku zastąpiony został sygnałem z 5 marca 2009 roku, który pojawił się na 2 sesji przed szczytem dolara.

 

 

Praktyczny wniosek jest taki sam jak w przypadku EUR/USD: na 75 proc. jest to „historycznie” dobry moment do sprzedaży dolarów, a w tych 25 proc., w których jednak dolary będą drożeć nadal można je będzie odkupić po obecnych cenach za 4-5 miesięcy. 

 

 

Jak widać na poniższym rysunku dolar lekko przesadził na ostatnich sesjach przestrzeliwując poziom wyznaczony przez szczyt projekcji uzyskanej przez uzyskanie 4 powyższych historycznych ścieżek:

 

 

Podsumowując: z czysto „historyczno-statystycznego” punktu widzenia obecny moment wydaje się względnie dobry do skrócenia długich pozycji w dolarze, chociaż wątpliwości budzi fakt, że na razie z szafy ciągle (poza rublem) nie wypadła żadna ofiara ostatniej rekordowej aprecjacji dolara (i spadku cen surowców). 

 

Dodaj komentarz