Holenderskie Centralne Biuro Planowania, handel światowy i WIG

Założone w 1945 roku holenderskie CPB (angielska nazwa Netherlands Bureau for Economic Policy Analysis, ale CPB w tłumaczeniu z niderlandzkiego brzmi znajomo – Centralne Biuro Planowania) publikuje co miesiąc wskaźnik wolumenu światowego handlu. Wskaźnik ten osiągnął w maju – późniejsze dane nie są na razie dostępne – najniższy poziom od 10 miesięcy. 

 

 

Jak widać na powyższym obrazku w okresie minionego ćwierćwiecza z podobną sytuacją mieliśmy na świecie do czynienia jedynie dwukrotnie – sygnały takie pojawiały się w maju 2001 oraz w listopadzie 2008 – w obu przypadkach podczas ówczesnej recesji w USA (i wielu innych rejonów świata) wywołanej pęknięciem inwestycyjnej bańki (w pierwszym przypadku w sektorze informatycznym i telekomunikacyjnym, w drugim – w sektorze kredytów hipotecznych).

W ciągu 5 miesięcy od grudnia 2014 do maja 2015 ten indeks światowego handlu skurczył się o ponad 3 proc., co znowu miało w okresie minionego ćwierćwiecza jedynie dwa precedensy – w 2001 i w 2008 roku.

 

 

Innymi słowy w światowym handlu towarami sytuacja 3 miesiące temu czyli w maju tego roku była podobna do tej sprzed 14 lat (z maja 2001) i sprzed prawie 7 lat (z listopada 2008). Tak się ciekawie składa, że 5 miesięcy po maju 2001 i 3 miesiące po listopadzie 2008 na WIG-u zakończyły się ówczesne 1,5 roczne (odpowiednio 18 miesięcy i 19 miesięcy) bessy i rozpoczęły bardzo silne fale hossy. Widać to na poniższym obrazku. 

 

 

3-5 miesięcy po maju 2015 mamy sierpień-październik 2015. Z powyższej „analizy” wynika więc, że najbliższe dwa miesiące powinny być wykorzystane na akumulację polskich akcji przed nową cykliczną hossą. 

Wniosek ten wydaje mi się warty uwagi, gdyż październik tego roku „od zawsze” wynikał z mechanicznie potraktowanego cyklu Kitchina jako orientacyjny termin początku nowej hossy – 40 miesięcy po dołku z czerwca 2012 i 80 miesięcy po dołku z lutego 2009). 

Gdyby próbować racjonalnie tłumaczyć otrzymany wniosek, to można by próbować wiązać kurczenie się poziomu światowego handlu z trwającym spadkiem cen surowców, który działając dezinflacyjnie zwiększa wartość realnego popytu w gospodarce i przesuwa w czasie ewentualne podwyżki stóp procentowych. Oba zjawiska powinny wpływać pozytywnie na bieżącą wycenę akcji.

Warto pamiętać, że w 2001 roku dołek bessy na WIG-u (3 października) i dołek cen Goldman Sachs Commodity Index (15 listopada) odległe były od siebie o raptem 6 tygodni, a na początku 2009 roku hossa na rynku surowców (18 lutego) zaczęła się raptem dzień po końcu spadków WIG-u (17 lutego). Również obecnie początek hossy na WIG-u i (nieco późniejszy) start trwałego odbicia cen surowców w górę nie powinny być zbyt odległe w czasie od siebie. Jakiś czas temu  listopad wyszedł mi jako oczekiwany termin końca spadków cen surowców

 


 


Dodaj komentarz