Czy EBC poderwie rynki?

Wczorajsza zapowiedź przewodniczącego EBC, że w grudniu władze banku przeanalizują adekwatność stosowanych do tej pory środków stymulujących odebrana została przez rynki jako zapowiedź rozszerzenia skali prowadzonego w ramach programu QE skupu aktywów (np. z 60 do 80 mld euro miesięcznie). Bezpośrednim efektem był czwartkowy spadek kurs EUR/USD o ponad 2 proc. Ostatni raz euro tak traciło względem dolara 22 stycznia tego roku, gdy Mario Draghi ogłosił rozpoczęcie programu skupu aktywów przez Europejski Bank Centralny. 

 


 

Gdyby wczorajszą deklaracja szefa ECB miała mieć podobny ciężar gatunkowy, co zapowiedź wprowadzenia „luzowania ilościowego” z 22 stycznia, to mogłoby to mieć poważne znaczenie dla rynku akcji. 9 miesięcy temu akcje na GPW należało zacząć kupować zaraz po zapowiedzi ze strony ECB:


 

Muszę przyznać, że taka wizja niezbyt pasuje do scenariuszy, które raptem w poprzedni piątek sugerowałem w ostatnim Raporcie tygodniowym. Przedstawione tam projekcje dla S&P 500 i WIG-u sugerowały lokalne wyczerpywanie się potencjału wzrostowego cen akcji i bliskość początku korekty, która powinna potrwać do końca listopada. Dopiero potem wzrosty miały ulec wznowieniu. Projekcja dla S&P 500 oparta była na historycznych precedensach zmienności podobnej do obserwowanej ostatnio. 

 


 

Projekcja dla WIG-u oparta była na przypadkach przejścia salda sentymentu w badaniu INI z wartości ujemnych (tak jak pod koniec sierpnia) do ponad 30 pkt. proc. (tak jak w zeszłym tygodniu):

 

 

Te dwa scenariusze są na krótką metę całkiem sprzeczne. Po wczorajszej sesji, na której STOXX Blue Chip 50 Index wyszedł na 2-miesięczne maksimum po wcześniejszym spadku do 9-miesięcznego dołka można zrobić projekcję opartą na podobnych sygnałach z okresu minionych 7 lat. 

 

 

Ścieżki indeksu po takich sygnałów zachowują się różnie na krótką metę, ale za 5 miesięcy każda z nich jest przynajmniej 10 proc. wyżej niż w czwartek. 

 

 

Uśredniając te ścieżki uzyskujemy projekcję, która co prawda przez następne 1,5 miesiąca nigdzie daleko nie odjeżdża, ale też nie za bardzo spada. 

 

 

Niewiele to niestety pomaga w rozstrzygnięciu dylematu, czy obecna sytuacja na rynkach to odpowiednik tej z okolic 23 stycznia czy – jak wcześniej zakładałem – jednak tej z początku grudnia ub. r.

Osobiście ciągle zakładam, że następnych kilka tygodni jednak nie przyniesie jednostajnego wzrostu cen akcji na świecie tak jak w okresie styczeń-kwiecień. Po pierwsze istnieje różnica w ciężarze gatunkowym pomiędzy przełomową jednoznaczną zapowiedzią rozpoczęcia QE ze stycznia a obecną sugestią, że za 2 miesiące skuteczność programu skupu aktywów zostanie przeanalizowana. Po drugie w styczniu zapowiedź QE spowodowała natychmiast wyjście indeksów europejskich na historyczne maksima. Obecnie ceny akcji w strefie euro dopiero weszły do strefy oporu wyznaczonej przez notowania z okresu luty-sierpień i wydaje się mało prawdopodobne, by ceny akcji zdołały się już w tym ruchu bez poważniejszej korekty przedrzeć do nowych szczytów. 

Pozostaje kwestia jak to wszystko się ma do naszego rynku akcji. Ten najwyraźniej sparaliżowany perspektywą wyborów pozostawała w czwartek i piątek relatywnie słaby. Ostatnie dwa minima względnej siły WIG-u do STOXX Blue Chip 50 Index wypadły w marcu i lipcu, więc kolejnego można by się spodziewać w listopadzie. 

Dodaj komentarz