Sygnał powrotu kapitału?

Na początku grudnia zastanawiałem się nad terminem związanego z cyklem Kitchina dołka WIG-u. Wniosek oparty na projekcji uzyskanej przez uśrednienie 5 ostatnich cykli sugerował poszukiwane dołka za mniej więcej 11 sesji. Już 6 sesji później rozpoczął się na interesujący ruch rynku o charakterze w przeszłości często obserwowanym w okolicach takich „kitchinowych” dołków bessy. W ciągu 6 następnych sesji WIG wzrósł o 5,7 proc. a średni kurs euro i dolara względem złotego spadł o 2,5 proc. Na poniższym obrazku widać wszystkie wcześniejsze tego typu sygnały.

 

 

Uwzględnienie dodatkowego kryterium – „taki ruch startuje z okolic rocznego dołka WIG-u” – pozwala zredukować liczbę sygnałów. Jak widać po tej drobnej manipulacji zostały już tylko podobne do obecnego sygnały pojawiające się albo tuż po „kitchinowym” dołku WIG-u albo podczas ostatnich korekt wzrostowych poprzedzających ustanowienie takiego dołka. 

 

 

Jak widać po tej drobnej manipulacji zostały już tylko podobne do obecnego sygnały pojawiające się albo tu po „kitchinowym” dołku WIG-u (16 października 2001) albo podczas ostatnich korekt wzrostowych poprzedzających ustanowienie takiego dołka (8 września 1998, 31 sierpnia 2008 oraz 12 października 2011).  Sygnał z 2011 roku jest niejednoznaczny, bo jakkolwiek pojawił się już po formalnym dołku bessy na WIG-y, to jednak przed giełdowym minimum cyklu Kitchina, który z różnych względów lepiej jest umieści w czerwcu 2012). 

 

W średnioterminowej perspektywie w mniej więcej 2,5 roku po każdym z tych sygnałów WIG był przynajmniej o 1/3 wyżej niż w momencie generowania sygnału. 

 


 

Na krótszą metę wyglądało to jednak bardzo różnie. W 3 na 4 przypadków po 3 miesiącach po sygnale WIG był niżej, a w najgorszym przypadku (październik 2008) można było stracić w ciągu 4 miesięcy 1/4 kapitału. Wszystkie ścieżki wyszły na plus dopiero po pół roku od sygnału. 

 


 

Projekcja uzyskana przez uśrednienie tych 4 historycznych ścieżek wygląda bardzo prężnie przez następne 2,5 roku (ale oczywiście należy do tej podchodzić z dystansem).

 

 

Na zbliżeniu widać jednak, że do końca I kwartału ta projekcja nie wybiera się specjalnie daleko na północ, więc być może należy do kwestii akumulacji przecenionych akcji podchodzić spokojnie uwzględniając możliwość pojawienia się w I kw. jakichś kolejnych okazji do tanich zakupów:

 

 

Cały czas trwa bessa na rynku amerykańskich obligacji wysokorentownych, gdzie w przeszłości szukały finansowania firmy zajmujące się wydobywaniem gazu i ropy z łupków, które teraz, gdy cena ropa spadła poniżej progu rentowności znalazły się w podobnej sytuacji jak polskie kopalnie (współczynnik korelacji cen tych papierów z WIG-iem 20 w okresie od 2007 roku to 0,8). 

Wydaje się, że moment przesilenia jest nieodległy, ale na razie „ostateczne” rozstrzygnięcia są chyba jeszcze przed nami.  


Dodaj komentarz