Rekord długości hossy na S&P 500

Amerykanie często stosują dosyć prymitywną definicję hossy na rynku akcji jako przynajmniej 20 proc. ruchu cen akcji w górę następującego po przynajmniej 20 proc. spadku i poprzedzającego przynajmniej 20 proc. spadek:

 

„Generally speaking, a bull market happens when (stock) prices rise by 20 percent, usually after a drop of 20 percent and before a 20 percent decline.” 

 

To nie jest dobra definicja, co zaraz pokażę. 

Zgodnie z nią najdłuższa hossa w historii rynku akcji Stanów Zjednoczonych syntetycznie ujmowanego przez indeks S&P 500 trwała niecałe 12,5 roku od października 1987 roku do marca 2000 roku, a więc znacznie dłużej niż obecna hossa rozpoczęta w marcu 2009 czyli prawie 9,5 roku temu. 

Ja stosuję inną definicję. Dla mnie hossa i bessa to odpowiednio faza wzrostowa i spadkowa danego cyklu, więc mówiąc o danej hossie należy wskazać cykl gospodarczy, z którym ta hossa jest związana. W przypadków długich „rynków byka”, o których tu mowa, należy je odnosić do trwającego zwykle 7-11 lat cyklu Juglara czyli cyklu inwestycji w środki trwałe w gospodarce. Cechą charakterystyczną tego cyklu jest to, że w gospodarce USA oddziela on od siebie poszczególne recesje gospodarcze. Tak więc zgodnie z moją definicją hossą (w interesującym nas sensie) jest okres wzrostu cen akcji pomiędzy ich dołkiem związanym z jedną recesją gospodarczą, a szczytem poprzedzającym następną recesję w gospodarce. Na poniższym obrazku pionowe szare paski wyznaczają okresy gospodarczej recesji w USA w okresie minionych 60 lat (zgodnie z klasyfikacją NBER). 

 

1PKBBBB

 

Główną konsekwencją przyjęcia odmiennej definicji jest klasyfikowanie 33 proc. tąpnięcia S&P 500 w okresie sierpień-październik 1987 jako korekty hossy (bo ów spadek nie był związany z gospodarczą recesją – patrz powyższy obrazek), natomiast 19,9 proc. spadek z okresu lipiec-październik 1990 uznaję za bessę (bo nastąpił równolegle z recesją w gospodarce USA). 

O tym, że moje podejście jest właściwsze przekonuje wykres stopy bezrobocia w USA, która oscyluje bardzo pięknie w ramach cyklu Juglara. 

 

4uenmp

 

Wyraźnie widać, że spadek cen akcji w 1987 roku nie zakłócił spadku wysokości stopy bezrobocia (więc była to zwykła korekta cen akcji, bez większych konsekwencji gospodarczych), natomiast spadek cen akcji w 1990 roku związany był z falą wzrostu stopy bezrobocia w okolicach gospodarczej recesji. 

Zastosowanie mojej definicji hossy na rynku akcji w USA jako okresu wzrostu cen akcji pomiędzy poszczególnymi gospodarczymi recesjami zostawia nam troje pretendentów do miana najdłuższej hossy: lata 60-te, lata 90-te i obecną hossę. 

 

2SP500500

 

W latach 60-tych hossa trwała od 25 października 1960 do 14 maja 1969 czyli 8 lat i niecałe 7 miesięcy. To trzecie miejsce. W lata 90-tych hossa rozpoczęła się 11 października 1990 a skończyła się 24 marca 2000. Razem 9 lat, 5 miesięcy i 13 dni. Do piątku był to rekord. Jednakże S&P 500 wychodząc na zamknięcie piątkowej sesji powyżej styczniowego szczytu ustanowił nie tylko nowy historyczny rekord swojej wartości, ale również nowy rekord długości trwania hossy. Rozpoczęła się ona na tym indeksie 9 marca 2009 roku, a więc 9 lat, 5 miesięcy i 16 dni temu. 

Warto zauważyć, że jakkolwiek obecna hossa stała się w piątek dłuższą od tej z lat 90-tych, to jednak jest od niej zauważalnie słabsza: +325 proc. vs. +416 proc.

 

3najdusze_hossy1

 

Żeby oddać Amerykanom sprawiedliwość czasami stosują oni klasyfikację „rynków byka” dającą ten sam rezultat co moje podejście. 

Czy z samego faktu ustanowienia w piątek przez S&P 500 historycznego rekordu długości hossy wynikają jakieś praktyczne wnioski? Trudno powiedzieć. Na pewno obecna hossa jest już bardzo „stara” a ponieważ FED systematycznie podnosi stopy i prowadzi bezprecedensową politykę „ilościowego zaostrzania” polityki pieniężnej, to generalnie do inwestycji w amerykańskie akcje należy podchodzić w wielką ostrożnością. Dla mnie długoterminowym – do okolic 2025 roku? – celem dla S&P 500 jest strefa wyznaczona przez szczyty indeksu z roku 2000 (1527 pkt.) i 2007 (1565 pkt.) oraz dołek z lutego 2016 roku (1829 pkt.). W piątek indeks miał wartość 2874 pkt., więc potencjał spadkowy jest kilkudziesięcioprocentowy i myślę, że zacznie się w części realizować już jesienią. Z drugiej strony ciągle nie widać na horyzoncie kolejnej gospodarczej recesji w USA, wiec na krótką metę można sobie wyobrazić, że S&P 500 będzie oscylować w pobliżu rekordowych poziomów jeszcze jakiś czas, tym bardziej, że trudno obecnie mówić o jakiejś sugerującej bliskość istotnego szczytu euforii inwestorów. Z praktycznego punktu widzenia ewentualny spadek indeksy poniżej silnego wsparcia na poziomie 2800 pkt. powinien być ostrzeżeniem przed nadejściem większych spadków. 

 

Podsumowując: obecna rozpoczęta w marcu 2009 roku hossa na S&P 500 jest najdłuższą w historii rynku akcji w Stanach Zjednoczonych. 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz