Kiedy dołek stopy bezrobocia w USA?

Ponad 3,5 roku temu udała mi się sztuczka przewidzenia z dokładnością co do miesiąca pokryzysowego szczytu stopy bezrobocia w USA. Teraz chciałbym spróbować sztuczki odwrotnej, to znaczy przewidzenia terminu dołka stopy bezrobocia w USA.  W styczniu 2012 pisałem:

 

Nawet jeśli odrzucimy bardzo silne cykle z lat 80-tych i 90-tych i zostawimy tylko słabe cykle z lat 70-tych i 2000-nych, to i tak otrzymamy prognozę początku wzrostu stopy bezrobocia dopiero począwszy od jesieni 2013 roku (zabawa liczbami dała mi poziom 7,5 proc. jako cel stopy bezrobocia w USA, który wtedy powinien zostać osiągnięty). Idealnie w ten nawrót słabości powinien wpasować się FED, który po ostatnim posiedzeniu FOMC dał w środę inwestorom do zrozumienia, że warunki dla podwyżek stóp powstaną dopiero w 2014 roku.”

 

Wyznaczony cel na poziomie 7,5 proc. stopa bezrobocia w Stanach Zjednocznych właśnie osiągnęła w kwietniu tego roku., a temat zakończenia przez FED polityki „luzowania ilościowego” zaczyna się coraz częściej pojawiać w mediach, więc pora być może zająć się kwestią momentu zakończenia korzystnego trendu na amerykańskim rynku pracy. Jest to wskazane również o tyle, że składnik sondażu ISM dotyczący zatrudnienia spada już od lutego 2011 czyli 2 lata i 3 miesiące. W poprzednim cyklu szczyt ISM Manufacturing Employment Index ustanowiony został w maju 2004, a 2 lata i 3 miesiące później mieliśmy sierpień 2006. Stopa bezrobocia przestała spadać w 2 miesiące później w październiku 2006 a zaczęła rosnąć od maja 2007. Ta analogia sugerowałaby okres od sierpnia 2013 do lutego 2014 jako oczekiwany termin uformowania dołka stopy bezrobocia w obecnym cyklu.

 

Proponuję najpierw odwołać się do idei cyklu pokoleniowego. W jego ramach obecna sytuacja – w 3 lata i 7 miesięcy po pokryzysowym szczycie stopy bezrobocia w USA – jest odpowiednikiem sytuacji z grudnia 1978 roku:

 

 

Nałożenie obecnej ścieżki stopy bezrobocia na tą sprzed pokolenia po zsynchronizowaniu ich w pokryzysowych szczytach prowadzi do wnioski, że w obecnym cyklu nadejścia minimum stopy bezrobocia należy oczekiwać w okolicach października tego roku:

 

 

Jeśli kogoś porównania z okresem sprzed pokolenia nie przekonują, to możemy nałożyć ścieżkę stopy bezrobocia w USA z obecnego cyklu na cykl, w którym wysokość stopy bezrobocia kulminowała w czerwcu 2003 w apogeum osłabienia wywołanego załamaniem boomu inwestycyjnego w sektorze usług informatycznych i telekomunikacyjnych:

 

 

Z tej analogii wynika, że stopa bezrobocia w USA powinna zacząć rosnąć od września tego roku.

Do tej kwestii można podejść w jeszcze inny sposób. Wyjcie przez S&P 500 górą z formacji klina, do którego doszło na początku lutego b.r. jest bardzo podobne do analogicznego ruchu tego indeksu z października 2006. W obu przypadkach te wybicia nastąpiły po ok. 4 lata od początku hossy.

 

 

 

Jeśli ta analogia jest poprawna, to mamy obecnie sytuację analogiczną do tej ze stycznia 2007 roku. Dla rynków akcji oznacza to sugestię możliwego w czerwcu-lipcu ruch powrotnego do górnego ograniczenia formacji klina będącego odpowiednikiem korekty luty-marzec 2007. Jeśli zaś chodzi o stopę bezrobocia, to w styczniu 2007 do poczatku jej wzrostu brakowało jeszcze 4 miesiące. Obecnie mamy maj, więc ta analogia daje wrzesień jako orientacyjnym termin początku wzrostu stopy bezrobocia w USA w obecnym cyklu.

W trakcie tych zabaw historią otrzymaliśmy luty 2014, październik 2013, wrzesień 2013 i wrzesień 2013 jako hipotetyczne daty początku wzrostu stopy bezrobocia w USA. Proponuję wiec wstępnie uznać przedział wrzesień 2013-luty 2014 jako orientacyjny termin następnego dołka stopy bezrobocia w USA analogicznego do minimów z maja 2007, kwietnia 2000, marca 1989 i maja 1979. Co ciekawe te 4 ostatnie dołki wypadały zawsze w okresie marzec-maj, więc być może moje wstępne oszacowanie można trochę naciągnąć do wiosny 2014 (choć to może być już lekkie naciąganie).

W jednym z następnych wpisów na blogu postaram się zanalizować zachowanie S&P 500 w okolicach dołków stopy bezrobocia. W tekście, który cytowałem na początku niniejszego komentarza pisałem również:

 

„Powyższy obrazek może z pewnością zaskakiwać, jako że wizja wzrostu wartości S&P 500 w okolice poziomu 1800 punktów w 2014 roku z pewnością nie jest czymś, z czym się można się było ostatnio spotkać na co dzień.”

 

Wtedy S&P 500 miał wartość prawie 1300 pkt. Teraz jest 28 proc. wyżej, a do zasugerowanego wówczas celu pozostało już niecałe 9 proc. Wypada więc niebawem spróbować podsumować wskazania różnych – takich jak wspomniana – projekcji wartości S&P 500, które proponowałem w tym miejscu w przeszłości, by zorientować się na ile jeszcze można mniej lub bardziej racjonalnie liczyć ze strony amerykańskiego rynku akcji.

 

Dodaj komentarz