O rewolucji na Zachodzie

Gdy czytałem blog tego marksisty-cyklisty, o którym pisałem w piątek („Znalazłem w sieci marksistę-cyklistę„), to mi się zrobiło żal takich ludzi jak on wyglądających od 170 lat „rewolucji proletariackiej” na Zachodzie i postanowiłem ulżyć ich cierpieniom podając im w miarę dokładną datę, kiedy obiekt ich marzeń się wreszcie zmaterializuje.

Zrobię to przeprowadzając proste chronopolityczne („Geopolityka jest passe – teraz en vogue będzie chronopolityka„) rozumowanie oparte na mojej interpretacji cyklu hegemonicznego Modelskiego. Zacytujmy Wikipedię:

„Teoria cykli hegemonicznych lub Teoria długich cykli – teoria stosunków międzynarodowych, stworzona przez George’a Modelskiego. Powstała w oparciu o wcześniejsze teorie n.in. cykli ekonomicznych Kondratiewa i teorii systemów-światów Fernanda Braudela i Immanuela Wallensteina.

Głosi ona, że gdy jakieś mocarstwo osiąga rolę mocarstwa hegemonicznego, wyzwanie rzucają mu inne wielkie mocarstwa. Jedno z nich osiąga potęgę równą mocarstwu światowemu i chce zająć jego miejsce, co prowadzi do wojny hegemonicznej – czyli wojny o uzyskanie/utrzymanie statusu hegemona. Modelski stworzył specjalny indeks siły oparty głównie na potędze morskiej. Według Modelskiego w 1518 Portugalia osiągnęła pozycję hegemoniczna w polityce światowej. Rzuciła jej wyzwanie Hiszpania, osiągnąwszy uprzednio równorzędną wobec Portugalii pozycję drugiego światowego mocarstwa. Ten dwubiegunowy układ nie przetrwał, gdyż – co jest charakterystyczne dla teorii Modelskiego – „gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta” – a zatem państwem które osiągnęło pozycję hegemoniczną były Niderlandy (Holandia). W 1688 ta hegemonia została podłamana przez Francję, która z kolei została pokonana przez drugiego pretendenta do hegemoni Wielką Brytanię („I cykl brytyjski”). Mocarstwowej pozycji W. Brytanii wyzwanie rzuciła Francja w postaci wojen napoleońskich. Z tego starcia po raz kolejny zwycięsko wyszła Wielka Brytania („II cykl brytyjski”). Zakończyły go dwie wojny światowe (1914-45) traktowane łącznie jako jeden wielki konflikt hegemoniczny, ale i tym razem główny rywal hegemona – Niemcy nie zwyciężyły. Prawdziwym zwycięzcą nie była jednak również W.Brytania, lecz USA. Po 1945 nowy porządek światowy określała rywalizacja dwóch supermocarstw – USA i ZSRR. Zatem okresy hegemoniczne miałyby trwać od 60 do 90 lat, a wojny (konflikty) hegemoniczne ok. 20 lat. Co ciekawe do tej pory w zasadzie żaden z rywali nie zastąpił hegemona a rolę mocarstwa światowego przejmował zwykle „tertius gaudens” („trzeci zyskujący”) będący nieraz głównym sojusznikiem hegemona (Anglia/Wielka Brytania – sojusznik Niderlandów przeciwko Francji, lub Stany Zjednoczone – jako sojusznik Wielkiej Brytanii przeciwko Niemcom). Jedynym wyjątkiem był rok 1815 kiedy Wielka Brytania ponownie rozpoczęła kolejny cykl hegemoniczny pokonując napoleońską Francję.”

„Klasycznym” rozumowaniem chronopolitycznym był mój tekst „Belle Epoque„, w którym argumentowałem, że obecna sytuacja na świecie przypomina tę z końca XIX wieku.

Cykl hegemoniczny Modelskiego ma mieć 4 fazy:

„1. wojna hegemoniczna o globalnym (od XVI wieku) charakterze – decydująca o tym kto będzie hegemonem (ang. Macro – decision)

2. dominacja – hegemonia mocarstwa światowego (execution)

3. delegitymizacja – zakwestionowanie dominacji przez inne wielkie mocarstwa (Agenda-setting)

4. dekoncentracja – utrata dominacji pod wpływem działań wschodzących mocarstw: potencjalnego rywala – który staje na czele koalicji mocarstw kwestionujących dotychczasowy ład (challenger), oraz sojusznika który zwykle wygrywa walkę o hegemonie w następnym cyklu.”

Obecny cykl jest nam dobrze znany. Ostatnia wojna hegemoniczna rozegrała się niczym karny Lewadowskiego na dwa tempa (I i II WŚ) przedzielone okresem interbellum. W roli globalnego hegemona przystępowała do niej Wielka Brytania. Prawdziwym pretendentem były USA, które już w latach 70-tych XIX wieku stały się największą gospodarką świata, ale sprytnie puściły przodem przygłupiastego harcownika czyli Niemcy, które rozpoczynały obie wojny osłabiając w ten sposób dotychczasowego hegemona. Okres wojny hegemonicznej kończy w 1945 roku wyznaczająca nowy porządek świata Konferencja Jałtańska. Co ciekawe obie wojny światowe wchodzące w skład wojny hegemonicznej kończyły się rewolucjami społecznymi w krajach będących sojusznikiem hegemona (1917 Rosja, 1949 Chiny). W połowie cyklu nastąpiła korekta w postaci dania po łapkach Rosji, która zaczęła nadmiernie zakłócać amerykańską hegemonię. Amerykanie chyba źle obliczyli siłę tego klapsa, bo w jego efekcie ZSRR i cały blok wschodni się w latach 1989-1991 posypał, co pozwoliło Niemcom na zjednoczenie i uruchomiło różne ruchy emancypacyjne w Europie (UE), które w dłuższym horyzoncie mogą zagrozić USA.

Poprzedni cykl też jest w miarę zrozumiały. Tym razem inaczej niż poprzednio konflikt zaczął się od społecznych rewolucji (chociaż porządek światowy zaczął się walić ciut wcześniej wraz z pierwszym rozbiorem Polski w 1772 roku). Pierwsza rozpoczęła się w 1775 roku w amerykańskich koloniach morskiego hegemona czyli Wielkiej Brytanii. Potem w 1789 roku do rewolucji dochodzi w kraju łączącym cechy pretendenta i lądowego hegemona czyli Francji. Okres wojny hegemonicznej, gdzie klasycznym pretendentem jest Francja, trwa do 1815 roku, kiedy to Kongres Wiedeński wyznacza nowy porządek świata. W połowie cyklu „tradycyjnie” następuje korekta nadmiernych ambicji Rosji w postaci rozpoczętej 38 lat po Kongresie Wiedeńskim Wojny Krymskiej (1853-1856).

Odległość dat Konferencji Jałtańskiej i Kongresu Wiedeńskiego to 130 lat, co pozwala wyznaczyć orientacyjną długość cyklu (dla mnie te 130 lat to po prostu 4 pokolenia).

Traktowanie takich cykli mechanicznie jest błędem, ale by jakiekolwiek precyzyjniejsze prognozy były możliwe, chcielibyśmy, by te cykle były w miarę regularne. Cofnijmy się więc o te orientacyjne 130 lat od 1815 roku czyli daty Kongresu Wiedeńskiego czyli do roku 1685 i sprawdźmy, czy w okresie poprzedniego pokolenia doszło wtedy do jakiegoś istotnego przetasowania na globalnej scenie, które można by uznać z okres wojny hegemonicznej.

Otóż tak. W mojej interpretacji takim pokoleniem wojny hegemonicznej był paradoksalnie okres pomiędzy początkiem wojen domowych w Anglii w 1642 roku i „Chwalebną Rewolucją” w tym samym kraju w 1688 roku.

W okres ten w roli globalnego hegemona wkraczała Holandia, która wcześniej wykorzystała konflikt pomiędzy pierwszymi europejskimi mocarstwami imperialnymi czyli Portugalią i Hiszpanią. W XVII wieku określanym jako „złoty wiek” Holandii Holendrzy dysponowali większą ilością statków handlowych niż wszystkie pozostałe kraje europejskie łącznie i kontrolowali światowy handel (co roku na Bałtyk wpływało 1000 holenderskich statków odbierając między innymi nasze zboże). Efektem było ekstremalne bogactwo kraju, z którym Holendrzy nie wiedzieli co robić. Trochę wydali na malarzy, dzięki czemu ciągle możemy podziwiać dzieła różnych Rembrandtów, część przepuścili na spekulacjach cebulkami tulipanów. Ten okres do dziś wyciska piętno na handlowej mapie Europy:

Bogactwo Holendrów pobudziło zazdrość Anglików, co poskutkowało trzema wojnami angielsko-holenderskimi w latach 1652-1674. Ale jak wspomniałem zaczęło się od wojny domowej w Anglii i obalenia monarchii (klasyka, która powtórzyła się w następnym cyklu):

Potem był okres spektakularnych bitew morskich o kontrolę morskiego handlu:

Po drodze Holendrzy zjedli swojego premiera (i jego brata):

Chyba im smakował, bo ostał się tylko język i jeden palec:

Końcówką sezonu była zupełnie zaskakująca – jak to określają Anglicy – „Chwalebna rewolucja”, w wyniku której wielka flota inwazyjna Holandii opanowała Anglię przy braku większego oporu ze strony Anglików. Wykazujący zbytnie jak na gusta tubylców katolickie inklinacje poprzedni król z dynastii Stuartów został zmuszony do ucieczki, a władzę w Anglii objął władający Zjednoczonymi Prowincjami Wilhelm III Orański.

Ówczesne klimaty są wciąż żywe:

Mogłoby się wydawać, że w ten sposób z tego okresu rywalizację o hegemonię w globalnym handlu obronną ręką wyszedł w ten sposób dotychczasowy hegemon czyli Holandia. Paradoks polega na tym, że to wydawałoby się zwycięstwo Holandii doprowadziło w XVIII wieku do upadku jej znaczenia i stopniowego przekazania hegemonii w ręce utworzonej wtedy Wielkiej Brytanii. Wilhelm i jego następcy po prostu w celu utrzymania lojalności Anglików udzielali im koncesji handlowych, które z czasem trwale podkopały pozycję Holandii.

No dobrze, to cofnijmy się o jeszcze jeden cykl (czyli o 260 lat od Kongresu Wiedeńskiego i 390 lat od Jałty). Trafiamy w 1555 roku i tu nie ma żadnej dyskusji, bo to rok jednego z najważniejszy porozumień pokojowych w historii Europy czyli Traktatu Augsburskiego:

„Pokój augsburski – pokój zawarty 25 września 1555 roku między cesarzem Karolem V a protestanckimi książętami Rzeszy w Augsburgu. Stwierdzając zasadę cuius regio, eius religio (czyj kraj, tego religia) przewidywał współistnienie obok siebie katolicyzmu i luteranizmu. Kończył drugą wojnę religijną, toczącą się w latach 1552–1555.

Pokój augsburski potwierdzał polityczny i religijny podział Rzeszy Niemieckiej, dawał książętom prawie pełną samodzielność w swoich krajach oraz zahamował proces zjednoczeniowy Niemiec aż do XIX wieku.”

To porozumienie było wielkim sukcesem dyplomatycznym Francji, która popierała protestantów, bo – jak słusznie zauważa Wikipedia – uniemożliwiła konsolidację – potencjalnie znacznie silniejszego od Francji – Cesarstwa Niemieckiego na następne ponad 300 lat.

A wszystko zaczęło się niepozornie 38 lat wcześniej w 1517 roku od wystąpienia Marcina Lutra, które rozpoczęło rewolucję protestancką:

Niezwiązaną z dzisiejszym tematem ciekawostką jest to, że być może Marcin Luter był zgermanizowanym Słowianinem:

Jak widać wszystko ładnie pasuje i pozwala wyznaczyć początek następnej rewolucji na mniej więcej 1517+4*130=2037 rok. Reguła zmienności zdaje się sugerować, że tym razem okres wojny hegemonicznej rozpocznie się od rewolucji, a nie zakończy nią jak w obecnym cyklu.

Ktoś się zapyta o dlaczego hipotetyczna rewolucja w okolicach 2037 roku miałaby mieć charakter oczekiwanej przez marksistów (którzy najwyraźniej kompletnie nie znali się na „timingu”) rewolucji proletariackiej. To proste. Rewolucja społeczna następuje wtedy, gdy niższa kasta obala władzę kasty wyższej w momencie, gdy postęp technologiczny umożliwia rozprzestrzenienie wśród członków kasty niższej wiedzy zmonopolizowanej wcześniej przez kastę wyższą. W tradycyjnym społeczeństwie występują 4 kasty zajmujące się każda swoją działką. Dobrym modelem jest społeczeństwo Indii:

„bramini – najwyższy, wywodzący się z ust, głównie kapłani i święci mężowie

kszatrijowie – wywodzący się z ramion, wojownicy i rządcy, monarchowie

wajśjowie – wywodzący się z ud, rolnicy, hodowcy, kupcy, rzemieślnicy

śudrowie – ze stóp, ludność służebna (np. robotnicy rolni, księgowi)”

Jest jasne, że wynalazek Gutenberga ruchomej czcionki drukarskiej złamał monopol Kościoła (braminów) na wiedzę, czego efektem była rewolucja protestancka 4 cykle Modelskiego temu, której zbrojna faza rozpoczęła się od powstania rycerstwa (kszatrijów) przeciwko arcybiskupowi Trewiru. 2 cykle później rozpowszechnienie się wynalazku codziennej prasy zachęciło „oświecone” w ten sposób mieszczaństwu (wajśjów) do ścinania głów szlachcie (ksztarijom). Jest w ten sposób całkiem jasne, że następny cykl rozpocznie się od rewolucji śudrów-sług (we współczesnej nowomowie „pracowników sektora usług” czyli tych proletariuszy) skierowanej przeciwko burżuazji/kapitalistom/wajśjom. Oczywiście pozytywnym czynnikiem, który ich do tego pobudzi będzie internet, który pozwala „ciemnemu ludowi” na zdobywanie niedostępnej wcześniej wiedzy (od czego czytając np. o wyczynach różnych Epsteinów „ciemny lud” popadać będzie w coraz głębszą i głębszą paranoję; ale system się broni finansując hordy siejących dezinformację troli!). Od strony negatywnej działać będą postępy informatyzacji eliminujące popyt na ludzką pracę w sektorze usług.

Martwić się takim scenariuszem najwyraźniej zaczynają już nawet w Banku Światowym:

„Myślę jednak, że obecne status quo będzie sobie leniwie trwać, pozornie nic się nie będzie działo – poza oczywiście mówieniem, że coś trzeba zrobić – a potem nagle dojdzie do społecznego przesilenia i wszystko wydarzy się bardzo szybko.

Co to znaczy, że dojdzie do społecznego przesilenia?

Do jakiejś rewolucji.”

Z moich „wyliczeń” wynika, że do wystąpienia jakiegoś antykapitalistycznego Lutra zostało jeszcze ok. 18 lat.

Mam tylko problem z rewolucją za kolejne 2 cykle czyli w okolicach 2297 roku. Kto odbierze władzę zwycięskim siudrom? No już chyba wyposażone w sztuczną inteligencję roboty:

😉

Podsumowanie: przedstawiona powyżej moja interpretacja cyklu hegemonicznego Modelskiego sugeruje, że następnej rewolucji społecznej klasy takich jak anty-kościelna rewolucja protestancka sprzed 4 cykli czy anty-feudalne rewolucje amerykańska i francuska sprzed 2 cykli można oczekiwać w okolicach 2037 roku. Plus minus kilkadziesiąt lat oczywiście, bo przecież historia to nie zegar z kukułką. Chyba.

Komentarze

    1. digesting slowly

      To Chiny są ustawiane tak, żeby siedzieć cicho. I będą.
      Francuzi i Niemcy już przegrały, teraz tylko ograniczają straty.
      Tak samo Rosja.
      Ruskie i Niemieckie pachołki dalej klęczą, może niech się pochylą i oprą łokcie, ulga dla ścierpniętych nóg a i może nagroda w postaci czułości się trafi.

      2
  1. cebeerxx

    Banki w trakcie łojenia i bardzo mnie to cieszy, tam przecież są pieniądze, których nasza Ojczyzna tak bardzo potrzebuje. Energetyka załatwiona, kopacze wyngla też, pytanie kto następny. Może za tego Dino by się w końcu wzięli

    1
  2. macarek

    Spada bo nieustannie bierzecie okazyjne L i ignorujecie trend. Gospodarz podał wzór spadku USA po nieutrzymaniu 3000. Zatem u nas ten spadek trzeba wyprzedzić i to się dzieje. Stąd mimo, że ceny surowców nie lecą na łeb, JSW i KGH nie mają den.

    1
  3. swb1

    Panie Wojciechu. Jeśli właściwie zrozumiałem to sugeruje pan, ze rewolucja nastąpi między innymi w reakcji na wyczyny” różnych Epsteinów”. Rzecz w tym, że chyba jest cokolwiek inaczej. To jak funkcjonują środowiska dewiantów seksualnych wśród elit europejskich opisał genialnie już sto lat temu Marcel Proust. https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sodoma-i-gomora/
    Pewnie ma pan rację, ze motłoch czyli śudrowie książek nie czyta, ale dzięki internetowi wiedza o tych sprawach zaczyna do niego docierać. Ale właśnie. Może dlatego „elity” dokonują ruchu wyprzedzającego i formatują motłoch tak aby uwierzył, że homoseksualizm to nie żadna tam choroba, zboczenie ale normalna „orientacja seksualna”. I to się w zasadzie już udało.

    I podobny manewr chcą najwyraźniej zrobić w odniesieniu do zboczenia pedofilskiego. https://wpolityce.pl/polityka/169879-amerykanskie-towarzystwo-psychiatryczne-lagodzi-definicje-pedofilii
    Jeśli im się to uda to wyczyny Epsteinów staną się normą i „rewolucyjna” bomba będzie rozbrojona. A przecież ciemny motłoch to kupuje nawet w społeczeństwie Polskim, w którym tradycja oparta na prawie naturalnym jest jak tako żywa.

    No ale przecież, samo uznanie dewiacji seksualnych czy to homo czy pedofilskich za normę samo w sobie jest rewolucją. Rewolucje wszak to nie tylko przepływy bogactwa ale też radykalne przemiany w systemach normatywnych. Rewolucja tak na prawdę już trwa.

    2
  4. wabo

    Ten fragment konkluzji jest bardzo ciekawy:
    „Wypada ponadto wskazać na prawnopodatkowe skutki proponowanego rozwiązania: w razie uznania abuzywności klauzuli indeksacyjnej, pojawia się konieczność weryfikacji rozliczeń banków ze Skarbem Państwa. Zgodnie z przepisami prawa podatkowego bankowi przysługuje w ciągu 5 lat w stosunku do Skarbu Państwa roszczenie o zwrot nadpłaconego podatku dochodowego od osób prawnych (art. 72–80 Ordynacji podatkowej). W tym aspekcie upadek całej umowy kredytu niósłby dla Państwa konieczność zwrotu znacznych sum zainkasowanej daniny publicznej, podczas gdy rozwiązanie polegające na utrzymaniu umowy w mocy znacząco łagodzi finansowe skutki zjawiska dla Skarbu Państwa”

    2
  5. digesting slowly

    „https://www.tvn24.pl/stopien-alarmowy-alfa-i-alfa-crp-w-calej-polsce-do-3-wrzesnia,964769,s.html”

    Ciekawe czy Trump coś powie o odszkodowaniach.
    Jakby Niemcy zapłacili, to i byłoby z czego frycowe (nomen omen) i Żydom odpalić.
    Upiekłby 3 pieczenie na jednym ogniu.

    1. digesting slowly

      TSUE to nie jedyny problem banków.
      Szykuje się następna afera z kredytami hipotecznymi w związku z obecną bańką.
      Banki dają kredyty pod korek. Teraz nie ma problemu bo stopy są rekordowo niskie, ale jak wyskoczą, to będzie nast problem z kredytami PLN.

  6. digesting slowly

    https://wiadomosci.onet.pl/politico/wyrok-unijnego-trybunalu-w-sprawie-polskiego-frankowicza-moze-zatrzasc-bankami-i/dh1es5s

    Frank powinien w średnim terminie się osłabić. Możliwa explozja inflacji i wz z tym podniesienie stóp.
    Nie wiem czy frankowicze dobrze zrobią, jeśli przewalutują kredyty.

    Teraz mają ujemną stopę procentową tak dużą na minusie, że spłacają tylko kapitał.
    Tak więc w wypadku podniesienia stóp, rata odsetkowa będzie dużo mniejsza z racji wysokości już spłaconego kapitału.

    3
        1. cebeerxx

          No jakżesz to jak? Spełnić wszystkie prośby suwerena. Jeśli któren ma życzenie to przewalutować, jeśli chce zwrotu spredów to zwrócić, jeśli chce zwrotu odsetek od kursów powyżej dnia otrzymania kredytu to oddać. Jako, że bankster nie nawykły do dzielenia się z suwerenem, to państwo powinno mu pomóc w podjęciu decyzji. Można nawet machnąć ręką, że część kredyciarzy to lemingi z Wilanowa

          2
  7. Guy Fawkes

    @WB

    No niee Panie Wojtku, nie.
    Nie wiem, od czego zacząć… przedstawione rozumowanie chronopolityczne jast jednak za proste.

    //Poprzedni cykl też jest w miarę zrozumiały. Tym razem inaczej niż poprzednio konflikt zaczął się od społecznych rewolucji (chociaż porządek światowy zaczął się walić ciut wcześniej wraz z pierwszym rozbiorem Polski w 1772 roku) //

    Nie, nie nie.

    Poprzednia wojna hegemoniczna, w wyniku której Brytania objęła hegemonię światową i panowanie nad falami, odpowiednik WW2, to była wojna siedmioletnia (1756-1763). Pierwsza wojna światowa, globalna, w której zginęło 1-1,5 miliona ludzi.

    Wcześniej była wojna o sukcesję austriacką(1744-1748), która obaliła porządek westfalski i zakwestionowała potęgę Francji. W jakiejś mierze to był odpowiednik WW1.

    Tzw. rewolucja amerykańska to w istocie była też wojna. To była w dużej mierze dywersja frabcuska przeciw Brytanii. Kosztowała Francję ponad 2 mld liwrów, czyli cztery budżety. Rewolucja francuska była na to brytyjską odpowiedzią.

    Tak więc rewolucja nie była ani na początku konfliktu hegemonicznego brytyjsko-francuskiego, ani na końcu, bo jeszcze mamy epokę napoleońską.

    Konflikt hegemoniczny trwał od wojny o sukcesję austriacką 1744, do pokonania Napoleona (ostatecznie 1815), a więc 70 lat, choć po wojnie siedmioletniej Brytania ”tylko” broniła już swojej hegemonii, którą w tej wojnie zdobyła i utrwalała ją.

    A skoro tak, to zgodnie z zasadą zmienności wojna hegemoniczna w obecnym cyklu nie zacznie się od rewolucji, tylko od Ersibatl. Nie ma innej możliwości.

    1. wojciech.bialek (Autor
      Wpisu
      )

      @Guy Fawkes:
      „Nie, nie nie.

      Poprzednia wojna hegemoniczna, w wyniku której Brytania objęła hegemonię światową i panowanie nad falami, odpowiednik WW2, to była wojna siedmioletnia (1756-1763). Pierwsza wojna światowa, globalna, w której zginęło 1-1,5 miliona ludzi.

      Wcześniej była wojna o sukcesję austriacką(1744-1748), która obaliła porządek westfalski i zakwestionowała potęgę Francji. W jakiejś mierze to był odpowiednik WW1.”

      Zgadza się, ale wtedy rozsypuje się moja (Modelskiego) cykliczna bajęda.

      1. wojciech.bialek (Autor
        Wpisu
        )

        To wynika z tego, że pretendujące morskie mocarstwo by pokonać morskiego hegemona zwykle korzysta z pomocy lądowego mocarstwa. W tym przypadku by pokonać Holandię Anglia w końcu sięgnęła po sojusz z Francją:

        „Ta wojna zdecydowanie różniła się zarówno w swoich początkach, jak i w przebiegu od pierwszej i drugiej wojny angielsko-holenderskiej. Tamte wojny były w Anglii popularne, nawet druga, pomimo niepowodzeń, gdyż przynajmniej społeczeństwo angielskie rozumiało jej cele. Trzecia została podjęta przez króla w celu realizacji polityki uzgodnionej między nim a jego kuzynem królem Francji Ludwikiem XIV.”

        W efekcie po złamaniu wspólnie z Francją holenderskiej hegemonii Anglia została morskim hegemonem, ale Francja – lądowym (później wszyscy, którzy chcieli uchodzić za kulturalnych ludzi nosili się po francusku i po francusku parlali aż do XIX wieku).

        Trochę to przypomina obecny cykl, w którym morski pretendent (USA) wyszedł zwycięsko z wojny hegemonicznej dzięki sojuszowi z lądowym mocarstwem (ZSRR) i potem duża część obecnego cyklu przebiegała pod znakiem rywalizacji tych dwóch zwycięzców wojny hegemonicznej.

  8. wojciech.bialek (Autor
    Wpisu
    )

    @swb1:
    „Panie Wojciechu. Jeśli właściwie zrozumiałem to sugeruje pan, ze rewolucja nastąpi między innymi w reakcji na wyczyny” różnych Epsteinów”. Rzecz w tym, że chyba jest cokolwiek inaczej. To jak funkcjonują środowiska dewiantów seksualnych wśród elit europejskich opisał genialnie już sto lat temu Marcel Proust. https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/sodoma-i-gomora/
    Pewnie ma pan rację, ze motłoch czyli śudrowie książek nie czyta, ale dzięki internetowi wiedza o tych sprawach zaczyna do niego docierać. Ale właśnie. Może dlatego „elity” dokonują ruchu wyprzedzającego i formatują motłoch tak aby uwierzył, że homoseksualizm to nie żadna tam choroba, zboczenie ale normalna „orientacja seksualna”. I to się w zasadzie już udało.

    I podobny manewr chcą najwyraźniej zrobić w odniesieniu do zboczenia pedofilskiego. https://wpolityce.pl/polityka/169879-amerykanskie-towarzystwo-psychiatryczne-lagodzi-definicje-pedofilii
    Jeśli im się to uda to wyczyny Epsteinów staną się normą i „rewolucyjna” bomba będzie rozbrojona. A przecież ciemny motłoch to kupuje nawet w społeczeństwie Polskim, w którym tradycja oparta na prawie naturalnym jest jak tako żywa.

    No ale przecież, samo uznanie dewiacji seksualnych czy to homo czy pedofilskich za normę samo w sobie jest rewolucją. Rewolucje wszak to nie tylko przepływy bogactwa ale też radykalne przemiany w systemach normatywnych. Rewolucja tak na prawdę już trwa.”

    No nie wiem. Może to jest wszystko naturalne i tak po prostu na ludzi działa przegęszczenie w miastach (patrz opowieść o Sodomie i Gomorze):

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Calhouna

    1
    1. swb1

      Znam ten eksperyment. Ale to zupełnie osobna kwestia.
      Pan sugerował, ze śudrowie się zbuntują w reakcji na degrengoladę elit. A ja skłaniam się ku przypuszczeniu, że elity zdeprawują motłoch aby bezpiecznie móc korzystać ze swoich przewag i skłonności.
      U wspomnianego przeze mnie Prousta jedną z bardziej palących kwestii jakie dręczą zboczonych arystokratów jest brak swobodnego dostępu do młodego „mięsa”, konieczność ukrywania się, stosowania masy kamuflujących zabiegów i życie w ciągłym stresie, że się zostanie zdemaskowanym. W sytuacji, w jakiej kiedyś znajdowali się homoseksualiści, dziś znajdują się pedofile. Okazuje się, jednak że łatwiej przekonać motłoch, że patologia jest normą niż zapanować nad własnymi patologicznymi zachowaniem. Żeby to zrobić trzeba usunąć najpoważniejsza barierę, jaką jest tradycyjna, oparta na prawie naturalnym moralność i instytucję, która jest jej gwarantem. Stąd min taki zalew trolli i pożytecznych idiotów z klerofobicznym obłędem w oczach, nawet na pańskim blogu.
      To o czym piszę dotyczy „elit”, natomiast to o czym jest eksperyment Calhouna dotyczy całej populacji żyjącej w specyficznych warunkach. Wiele ze zjawisk opisanych w eksperymencie da się w różnym natężeniu zaobserwować we współczesnym świecie ludzi ale to jednak zupełnie inne kwestie.

      1
      1. Panpozwoli

        „W sytuacji, w jakiej kiedyś znajdowali się homoseksualiści, dziś znajdują się pedofile. ”

        Dość dyskusyjna teza. Od definicji pedofilii w zależności od okresu historycznego począwszy, a na postrzeganiu społecznym homoseksualizmu kończąc.
        A KK jako obrońca prawa naturalnego (co to jest prawo naturalne😀) to niezły dowcip.

        2
    2. macarek

      Eksperyment tłumaczy dominację Europy. Ludzie stłoczeni i podzieleni na małe kraje walczą zajadle budując postawy agresywne, emigrują i przejmują zasoby ludów, które żyjąc w dużych przestrzeniach nie nabyły tych cech i okazały się mało odporne na tą agresję.
      Większość tych ludów teraz zadowolona z dobrobytu, starzeje się i zjeżdza ze sceny świata nieuchronnie. Dlatego nie wierzę w Erisibatle – obie nacje weszły w starzenie.
      Bardziej widzę tu konflikty typu Indie – Muzułmanie, Turcja – Arabowie, Arabowie – Afrykanie.

  9. Guy Fawkes

    @WB

    Jeżeli stoi napisane, że pokój paryski (1763), kończący wojnę siedmioletnią:

    //Przypieczętował on klęskę Francji, która utraciła na rzecz Wielkiej Brytanii część posiadłości zamorskich: m.in. Kanadę i niektóre inne kolonie w Ameryce i Indiach. Francja przestała być liczącym się mocarstwem kolonialnym, zaś dominację na morzach i w koloniach uzyskała Wielka Brytania.//

    To znaczy, że wojna hegemoniczna już się w 1763 zakończyła, ew. jeszcze trwało jakieś dorzynanie watah, ale w każdym razie ta wojna hegemoniczna nie zaczęła się ani od rewolucji (anty)francuskiej, ani od ”rewolucji” amerykańskiej, które odbyły się jakieś pokolenie po pokoju paryskim, no tak czy nie?:))

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_siedmioletnia

    1. wojciech.bialek (Autor
      Wpisu
      )

      Cykl XVII-XVIII wieczny był o tyle nietypowy (typowy?), że obalenie hegemonii holenderskiej pod koniec XVII wieku nastąpiło dzięki sojuszowi Anglii i Francji. Potem przez cały cykl Anglia i Francja walczyły o zdobyty łup, całkiem tak jak USA i ZSRR kłóciły się po wygranej przez siebie wojnie hegemonicznej o zdobyty łup w postaci europejskich imperiów kolonialnych.

    2. Guy Fawkes

      A jako ciekawostkę przypomnę, że pieśń ”Rule, Britannia!”
      powstała w roku 1740 dla wzożenia uczuć patriotycznych ludu i towarzyszy marynarzy w roku rozpoczęcia wojny o sukcesję austriacką (1740-1748). Anglicy świadomie przystępowali więc do wojny o sukcesję austriacką, jako początkowej rozgrywki wojny hegemonicznej, oder? Poprzednio źle mi się napisała data rozpoczęcia tej wojny. Dla utrwalenia: 1740-1748.

      1. wojciech.bialek (Autor
        Wpisu
        )

        Jeśli zwykle zwycięzcą wojny hegemonicznej jest sojusz mocarstwa morskiego i lądowego, to w połowie cyklu zawsze dochodzi do dania pomocniczemu mocarstwu lądowego studzącego jego ambicje klapsa. Wojna o sukcesję austriacką to taki klaps w połowie cyklu.

  10. Guy Fawkes

    @WB

    Z tym ersibatl chodzi mi o to, że świat jest tak wielorako powiązany, że bez wojny nic się nie da zrobić, jak mogliśmy się przekonać przy okazji ostatniego szczytu G7.
    Trump swoje, inni swoje. Już się nikt usiaków nie boi. Macron nawet ośmielił się zaprosić ministra SZ Iranu, a ten powiedział, że nie będzie żadnych rozmów, dopóki są sankcje:)))))

    Sam Pan widzi, że nic istotnego nie można zmienić bez wojny.

    Ersibatl, jeśli będzie udana, zmieni układ sił możliwie małym kosztem ofiar. Jeśli Amerykanie zatopią chińską flotę, to po pierwsze odzyskają leadership, a po drugie, przeżucą ciężar wojny hegemonicznej na heartland.

    Jedno genialne posunięcie w stylu anglosaskim.
    Jak bitwa pod Trafalgarem, która uniemożliwiła Napoleonowi inwazję Brytanii i skazała go na wojnę heartlandową.

  11. Guy Fawkes

    @WB

    //Zgadza się, ale wtedy rozsypuje się moja (Modelskiego) cykliczna bajęda.//

    To i lepiej. Musi Pan wszystko dokładnie prześlabizować i wymyśleć swoją własną teorię, która nie będzie się opierała na mechanicznym dodawaniu okresów. 130+130+130…
    Chyba bez kabały się nie obejdzie:))

  12. Guy Fawkes

    @WB

    //Mocarstwa jądrowe nie toczą ze sobą wojen. Natomiast organizują sobie wzajemnie rewolucje.//

    Nie toczyły ze sobą wojen bezpośrednich. Per proxy jak najbardziej.
    Ale w dzisiejszych czasach nie da się zrobić w metropoliach rewolucji z prawdziwego zdarzenia, tzn. z likwidacją elit ancient regime’u. Ludzi na ulicy można usmażyć mikrowelą. Oczywiście w metropoliach i jeśli chodzi o rzeczywistą elitę. Na peryferiach to się rewolucje robi, np. pełzające.

    A propos, jest taka wichura, pani Spurek, która wymśliła, że powinien być parytet wśród krów i byków. No to ja nie wiem, czy ona teraz zacznie doić byki??? Ciekawe kto miałby być amatorem takiego nabiału, LGBT?:))

  13. Guy Fawkes

    //Ludzi na ulicy można usmażyć mikrowelą.//

    W ostateczności of course.
    Wcześniej można ludziom budzącym wątpliwości wyłączyć chipa w karcie kredytowej, czy obniżyć rating, jak to już ćwiczą towarzysze chińscy i nie tylko.

  14. Guy Fawkes

    @WB

    //Mocarstwa jądrowe nie toczą ze sobą wojen.//

    Zdrugiej strony technologia idzie do przodu. Będą bronie, które działają szybciej niż okres czasu potrzebny do odpalenia nuklearnej rakiety.

    Poza tym ersibatl to jest właśnie taka wojna, na którą mocarstwa nuklearne mogą sobie pozwolić bez ryzyka eskalacji. Chiny mają znikomą liczbę głowic w porównaniu z usiakami i z ich punktu widzenia lepiej przegrać ersibatl i przetrwać, żeby się przygotować do wojny heartlandowej.

    To jest kluczowa zasada strategiczna: nie stawiać wszystkiego na jedną (przegraną) kartę, wycofać się na z góry upatrzone pozycje.

  15. wojciech.bialek (Autor
    Wpisu
    )

    @Panpozwoli:
    „„Królowa wyraziła zgodę na zawieszenie parlamentu W.Brytanii
    PAP – Świat
    28 sie 2019, 17:37”

    Ile byście wczoraj postawili na taki scenariusz?”

    Przestraszyłem się, że mogłem się pomylić w obliczeniach i wydarzenia przyspieszą wcześniej niż w 2037 roku.

    2
      1. Guy Fawkes

        Spokojnie, Panie Wojtku, Brytania to jest państwo poważne i musi jakoś zneutralizować tych wszystkich folksdojczów, te wszystkie piątki z Cambridge you know.
        I cisza jak makiem zasiał, nikt nie drze ryja, że demokracja zagrożona.
        Folksdojcze odczuli ogromną ulgę, bo przecież równie dobrze mogliby pójść do piachu tak czy nie?

        1
  16. bartek

    @WB
    Skoro blog robi sie „filozoficzny” dodam swoje 3 grosze nt prostego cyklu w społeczenstwie:

    TOUGH TIMES PRODUCE TOUGH MEN,
    TOUGH MEN PRODUCE GOOD TIMES,
    GOOD TIMES PRODUCE WEAK MEN,
    WEAK MEN PRODUCE TOUGH TIMES

    mozna to bylo zaobserwowac u szkopa po 1945, i w polsce po 1989
    wiec ida ciezkie czasy bo mamy dobre czasy ;b

    4
  17. Guy Fawkes

    @WB

    //Przestraszyłem się, że mogłem się pomylić w obliczeniach i wydarzenia przyspieszą wcześniej niż w 2037 roku.//

    No ale coś jest w tym cyklu 130, bo jednak różne geddony się dzieją.
    Cofnął się Pan tylko do ”chwalebnej rewolucji, ale 130 lat wcześniej były wojny husyckie(…).

    Może to jest tak, że dostępna jest nam jeszcze pamięć dziadków, ale już nie pradziadków?

    A co do tych naszych samolotów w związku z wojną heartlandową, to mamy kupić TYLKO dwie eskadry, co na pierwsze wrażenie jest ni w oko ni w … ucho. Bo z jednej strony potrzebujemy przynajmniej 7-8 eskadr, a z drugiej jest ten okres międzygeneracyjny. Na początku lat 30-tych będzie już samolot 6 generacji (tempest?), a nasze efy 16 będą się przymierzały na szrot.
    Wtedy kupimy 5 eskadr samolotów 6 generacji, a efy 35 będą czymś w rodzaju samolotów rozpoznawczych, dalekich receptorów poza horzontem, kierujących ogniem rakiet przeciwlotniczych i morskich.

    1. macarek

      Wojna w Donbasie toczy się bez lotnictwa. Drogie i łatwe do zestrzelenia.
      Dla nas liczy się przede wszystkim duża ilość czołgów, umocnień, rakiet. Reszta to strata pieniędzy.
      Najlepszą bronią np. w 1939 było to szwedzkie działo na Helu.

      4
  18. wider_swider

    Podsumowanie dnia:
    1. Teoria z akumulacją i ruchem na 2205 kompletnie nie trafiona. Rachunek doznał kolejnego zawału, bo strata już ponad 100 punktów (zakupy chyba były po 2210 i 2110). Kolejna partia czeka na 2010 i ostatnia 1910. Póki co jest słabo i nie zanosi się by prędko było lepiej.
    2. CDR w dalszym ciągu z szansą na 250. Pozostały mu ostatnie 2 dni. Niezależnie od okoliczności jeszcze w sierpniu się żegnamy.

    3
  19. mac-erson

    Analiza zagraniczna mówi mi, że powinno być jeszcze kilka dni do góry Sp500 do strefy 2940 – 2970 szczyt w połowie przyszłego tygodnia.
    Z drugiej strony nasz rynek chodzący swoimi drogami…
    Wypadkowa wychodzi mi jutro lokalny dołek gdzieś około 2020 i podbitka kilkadziesiąt punktów w górę przed dalszym zjazdem.

  20. Guy Fawkes

    @cebeerxx

    //Ostatnio zgadzaliśmy się tutaj co do werbalnej inteligencji Brauna…//

    Na twoim miejscu nie włączałbym do agitpropu słowa ”inteligencja”
    Obecny rząd, mimo że wygenerował dla suwerena ogromne kwoty, to po czterech latach przedstawia projekt zrównoważonego budżetu. I to jakiego! 420 mld, sprawdź sobie jaki mały był budżet za minionego reżimu. Bieda z nędzą.

    A POstKOmuniści nawet nie potrafią obchodzić się z szambem.
    Szambo wybiło w postępowej Wawie, zbudowane za unijny miliard ojro i ma tak zatruwać wszystkie miasta poniżej przez kilka tygodni.

    Ciekawe ile z tego miliarda poszło na lody zamiast na odpowiednią technologię?

    To jest deklasacja. Nie ma słów, nie ma porównania. Kończ więc ten groteskowy agitprop, wstydu oszczędź.

    1. Guy Fawkes

      A biorąc poważnie wskaźniki wyprzedzające pana Wojtka i jego prognozę PKB na 2021, to w kolejnym roku będzie nadwyżka.
      Ja już nawet mogę zrezygnować z koncepcji końca hossy hegemonicznej i ersibatl, byle tylko było to, co jest. Żeby już nigdy ”nie było tak jak było”.

      2
  21. red.007

    @mac-erson
    To nie jest tak,że wszystko można uważać za TUK.
    Mnie ta spółka nie interesuje,co nie znaczy,że nie będzie rosło.
    Trzeba zbadać zależności falowe i konieczne jest aby poruszać się zygzakami.
    Nie mam czasu na analizę ale niech kompromisem będzie,klin zniżkujący a to również pro-wzrostowe przesłanie.
    Na obecną chwilę moją uwagę pochłania E/U.
    Nie chcę wyprzedzać faktu ale może szykować się w ciągu najbliższych dni układ kończący,który zmieni postrzeganie wszystkiego.
    Warunek:wzrost od wczoraj nie może wyjść powyżej 27 sierpień.
    Jak spadnie poniżej wczoraj,to coś więcej napiszę.

  22. mac-erson

    Tauron był wczoraj bardzo mocno zbierany i podstawiany dużymi zleceniami po 1.43, 1.431
    Myślę, że ten klin (TUK) zadziała i jesteśmy tam w momencie zwrotnym (tanieje Co2, tanie wiatraki, C/WK absurdalna).
    Ostatnimi czasy Energetyka ruszałą jako pierwsza z szeregu (Energetyka ruszyła wrzesień 2018 a W20 pażdziernik).Może i tym razem będzie podobnie.

    1
        1. macarek

          Niestety C/WK jest w tym przypadku oszukana – aktywa kopalń i elektrowni nie są dobrze wycenione – na Zachodzie zjechali te wyceny ledwo nad zero – u nas rezerwy są jeszcze nie zawiązane . Stąd to dyskonto. Zresz widać jak dobre P/E znikęło mimo spadku ceny…

  23. Guy Fawkes

    @WB

    //Nawiasem mówiąc, to ludziska spekulują, że ostatnie ponowne wyciągnięcie sprawy Epsteina (i przy okazji Ghislane Maxwell) ma – przez księcia Andrzeja – związek z kwestią Brexitu..//

    Czego to ludziska nie mówio?:))
    Ale sam Pan widzi, że Epstein poszedł do piachu a HMQ się nie ugięła. Bo to jest Wielka Brytania, państwo poważne. Jak trzeba będzie, żeby tamtejsi folksdojcze poszli do piachu, to pójdą i nikt nie mrugnie okiem.

      1. macarek

        Bo to właśnie zasada zmienności. Powtarzamy schemat dwóch dekad do tyłu. Ja już to widziałem w maju i czerwcu, a lipiec mnie w tym utwierdził – stąd cały czas przestrzegam by nawet korekcyjnie być z dala od L. Jeżeli dalej tak pójdzie to dołek w okolicach 10.10 a dynamika spadków przyspieszy znacznie.
        Tam też jechały spółki nowych technologii a EM miały kryzysy.
        Gospodarz na tym echu zakładał, że w 2017 będzie Chinageddon, odpowiednik Japonii 1997. Ale Chiny okazały się silniejsze i przede wszystkim miały swój chłonny wewnętrzny rynek by rozładować napięcie.

        1
        1. mac-erson

          Wszystko się zgadza, tylko porównując impulsd 1998 lub 2002 do obecnego dołek powinien wypaść wcześniej za 3-4 tyg. w drugiej połowie września.
          Dołek na zachodzie może wypaść później w pażdzierniku ale my jak zawsze wychodzimy przed szereg z bessą i hossą 🙂

          1
    1. mac-erson

      Moja koncepcja na zagranicę to fałszywe wybicie na Dax strefy 11800 (włączą się systemu wybiciowe oRGR) podejście pod 12000 i kontynuacja spadków.
      Odpowiednikiem byłoby wybicie strefy Sp2940 i podejście pod 2960-2970.
      Obecnie na SP500 tydzień jest odpowiednikiem tygodnia z początku marca 2018r.
      Szczyt powinien być w przyszłym tygodniu.
      Dołek kończący na SP500 za ok. 4 tygodnie.

Dodaj komentarz